Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Historia nie lubi się powtarzać – Itas Trentino zdobył 3. scudetto

Historia nie lubi się powtarzać – Itas Trentino zdobył 3. scudetto

fot. archiwum

Niewiele brakło, by Copra Piacenza powtórzyła sukces z 2009 roku i ponownie pokonała Itas Trentino w finale Serie A. Obie drużyny zagrały bardzo dobre spotkanie, dostarczając sympatykom wielu emocji, finalnie jednak lepsi okazali się podopieczni Radostina Stojczewa.

Inauguracyjną odsłonę decydującej potyczki o scudetto lepiej otworzyli podopieczni Radostina Stojczewa, popisując się udanym blokiem. Zawodnicy z Piacenzy jednak nie rezygnowali i dzięki Luciano De Cecco to oni prowadzili 8:5 na pierwszej przerwie technicznej. Chwilę później Samuele Papi, dzięki skutecznemu zbiciu, powiększył tę przewagę do czterech oczek, lecz gdy w polu zagrywki stanął Giacomo Sintini zastępujący kontuzjowanego Raphaela Vieirę de Oliveirę, gialloblu zaczęli odrabiać straty. Kilka udanych zagrań Emanuele Birarelliego oraz błędy przyjezdnych spowodowały, że na tablicy widniał remis po 9. Od tej pory rozgorzała wyrównana walka, a po atakach w wykonaniu Jana Štokra i Osmany’ego Juantoreny to miejscowi wyszli na prowadzenie (12:10). Nie cieszyli się z niego długo, bowiem kilka akcji później efektownym blokiem na Djuriciu popisał się Maxwell Holt (15:15). Obie ekipy zaczęły grać punkt za punkt, aż do momentu gdy Mitarowi Djuriciowi, a następnie Matejowi Kazijskiemu udało się zablokować przeciwników (22:20). Biancorossi starali się jeszcze doprowadzić do wyrównania, lecz wynik partii na 25:22 ustalił Robertlandy Simon Aties, posyłając zagrywkę w siatkę.

Podenerwowani takim obrotem spraw podopieczni Luki Montiego drugiego seta rozpoczęli z wysokiego C. W polu zagrywki stanął Hristo Zlatanov, który najpierw popisał się asem, a następnie znacznie utrudnił rywalom przyjęcie i wyprowadzenie akcji. Swoje w ataku dołożyli też Samuele Papi oraz Robertlandy Simon czy Alessandro Fei, dzięki czemu ich team prowadził już 9:3. Z czasem biancorossi jeszcze powiększyli swą przewagę (13:5, 15:7), bowiem ich rywale byli całkowicie bezradni w przyjęciu. Radostin Stojczew próbował ratować się zmianami i wprowadził na parkiet młodego Filippo Lanzę. Zmiana przyniosła rezultat i wybiła z rytmu przyjezdnych, co natychmiast wykorzystali Jan Štokr i Matej Kazijski (10:15). Miejscowi próbowali gonić wynik, lecz niezawodny Zlatanov był nie do zatrzymania, zaś czeski atakujący radził sobie coraz słabiej w ataku, co chwila „nadziewając się” na blok rywali (15:20). Świetnie spisywał się też kubański środkowy, w efekcie czego przyjezdni doprowadzili do remisu 1:1 w całym spotkaniu.

Trzeciego seta rozpoczęła wymiana ciosów zawodników stojących po obu stronach siatki i dopiero blok Robertlandy’ego Simona na Mitarze Djuriciu spowodował, iż goście odskoczyli na 5:3. Gialloblu szybko jednak doprowadzili do remisu, w czym duża zasługa Jana Štokra i Osmany’ego Juantoreny (5:5, 7:7). Po stronie Copry tempa nie zwalniał jej kapitan Hristo Zlatanov, popisując się efektownym atakiem (14:12). Przy stanie 15:15 ze środka drugiej linii atakował Kazijski, posyłając piłkę w aut, jak orzekli sędziowie – bez bloku. Werdykt ten tak niesamowicie rozzłościł Radostina Stojczewa, według którego piłka zahaczyła o dłonie Holta, że doszło do sprzeczki między nim a dyrektorem Copry, Gabriele Cottarellim, w efekcie czego zarówno Bułgar, jak i Włoch zostali odesłani na trybuny, a ekipę Itasu do końca partii prowadził drugi szkoleniowiec, Roberto Serniotti. Incydent ten wpłynął mobilizująco na gialloblu, którzy po powrocie na parkiet bardzo szybko objęli prowadzenie, w dużej mierze dzięki Matejowi Kazijskiemu oraz Matteo Burgsthalerowi (23:20). Przyjezdni próbowali jeszcze odwrócić losy tej partii, lecz ostatnie słowo należało do Emanuele Birarelliego, który popisał się efektownym blokiem na swoim vis a vis (25:22).



Hristo Zlatanov wraz z Robertlandym Simonem i Maxwellem Holtem postanowili wziąć ciężar gry na swoje barki już od samego początku czwartej odsłony (4:1, 8:4). Gialloblu próbowali zniwelować te straty, lecz nie radzili sobie zupełnie w żadnym elemencie siatkarskiej sztuki. Przyjezdni zaś wręcz przeciwnie, bezwzględnie stale powiększali swoją przewagę, dzięki czemu na drugiej przerwie technicznej prowadzili już 16:8. Wówczas trener Stojczew zdecydował się zmienić Djuricia na Matteo Burgsthalera. Trydenccy gracze nabrali wiatru w żagle i zaczęli zmniejszać dystans dzielący ich do rywali (14:16), co zmusiło Lukę Montiego najpierw do posadzenia na ławce doświadczonego Papiego, którego gospodarze nękali zagrywką, i wprowadzenia na boisko młodego Gabriele Maruottiego, a następnie do poproszenia o czas. Przyniosło to oczekiwany rezultat, ale tylko chwilowo, bowiem gdy w polu serwisowym stanął Emanuele Birarelli, jego ekipa ponownie zbliżyła się do rywali (19:20). Biancorossi na więcej miejscowym już nie pozwolili i sześć kolejnych punktów padło im łupem, a wynik seta ustalił Hristo Zlatanov, punktując zagrywką (25:19).

Wydawać się mogło, że to goście, niesieni na fali zwycięstwa, lepiej otworzą tie-break. Stało się inaczej i sześciokrotni finaliści Serie A po dwóch udanych atakach oraz dwóch efektownych blokach prowadzili już 4:0. Przy stanie 6:1 sprawy w swoje ręce wziął Alessandro Fei, którego dobre akcje przywróciły nadzieję kibicom biancorossich (7:8). Byłemu atakującemu Squadra Azzurra natychmiast odpowiedział Osmany Juantorena (10:8), a chwilę później na blok rywali nadział się Holt, zaś atak Jan Štokra dał jego ekipie pierwszą piłkę meczową. Partię oraz całe spotkanie zakończyło autowe zbicie Samuele Papiego (12:15).

– To szczęśliwe zakończenie naprawdę pięknej historii. Spędziłem w Trydencie cudowny rok tuż po mojej długiej chorobie – nie krył radości Giacomo Sintini. – To był bardzo ciężki mecz, który ja rozpocząłem w wyjściowym składzie, lecz nie myślałem o niczym innym, jak tylko o tym, jak rozegram kolejną piłkę. Krok po kroku wdrażałem się w grę, nabierałem pewności siebie, bo przecież przedtem nie grałem zbyt wiele. Jesteśmy jednak silną, zjednoczoną drużyną, która nie poddaje się łatwo i nigdy nie rezygnuje. Copra co prawda sprawiła nam wiele problemów, lecz byliśmy w stanie wygrać cały mecz, a ja wywalczyłem drugie scudetto, które smakuje wyjątkowo. Dedykuję go mojej żonie, córce, rodzinie, wszystkim lekarzom i przyjaciołom, którzy się mną opiekowali w trakcie choroby. Mam nadzieję, że ten sukces będzie impulsem dla innych chorych na raka, że wyleczenie się jest możliwe.

– Przezwyciężyliśmy wszelkie trudności i wygraliśmy bardzo ciężki mecz. Zasłużyliśmy na to zwycięstwo, pokazując ogromny spokój i chęć wygranej – mówił Matej Kazijski, któremu wtórował Osmany Juantorena. – Walczyliśmy ze wszystkich sił, daliśmy z siebie wszystko i nie zrezygnowaliśmy, nie poddaliśmy się do końca. To scudetto smakuje najlepiej spośród tych trofeów, które wygrałem tutaj, przed naszymi kibicami.

W zupełnie innym tonie wypowiadali się srebrni medaliści Serie A, nie kryjąc swojego rozczarowania i żalu. Wszyscy bowiem mieli nadzieję, iż powtórzą sukces z 2009 roku. – To był piękny mecz, choć przegrany. Było w nim wiele emocji, ogromna presja, a my popełniliśmy zbyt wiele błędów, w efekcie czego Itas bardziej zasłużył na wygraną – tłumaczył Luca Tencati. – Przegraliśmy spotkanie finałowe, w wyniku czego tytuł został w Trydencie. Ta przegrana ma gorzki smak – mówił Luca Monti. – Musimy jednak pamiętać, że za nami dobry sezon i w sumie powinniśmy być dumni z tego, że doprowadziliśmy do piątego spotkania.

Itas Diatec Trentino – Copra Elior Piacenza 3:2
(25:23, 21:25, 25:22, 19:25, 15:12)

MVP spotkania: Giacomo Sintini

Składy zespołów:
Itas: Kazijski (17), Sintini (2), Birarelli (14), Juantorena (11), Djurić (8), Štokr (17), Bari (libero) oraz Uczikow, Lanza (1), Chrtiansky, Burgsthaler (4) i Colaci (libero)
Copra: Papi (10), Fei (20), Simon (20), Zlatanov (17), Holt (12), De Cecco (5), Marra (libero) oraz Tencati (1), Maruotti i Vettori

Zobacz również:
Wyniki rundy play-off Serie A mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-05-12

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved