Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Jan Król: Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem

Jan Król: Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem

fot. archiwum

- Liczyliśmy na więcej, ale BBTS okazał się bardziej wypoczęty, był w lepszej formie niż my. Zagrał bardzo konsekwentnie. Widać było, że na boisku stanowił drużynę na ten moment lepszą od nas - ocenił atakujący Energi Pekpolu Ostrołęka, Jan Król.

W półfinałowej batalii podopieczni Andrzeja Dudźca przegrali trzy spotkania z BBTS-em Bielsko-Biała i pozostała im jedynie walka o trzecie miejsce w lidze. – Liczyliśmy na więcej, ale BBTS okazał się bardziej wypoczęty, był w lepszej formie niż my. Zagrał bardzo konsekwentnie. Widać było, że na boisku stanowił drużynę na ten moment lepszą od nas. Myślę, że gdybyśmy spotkali się w ćwierćfinale, to może my bylibyśmy górą – podsumował atakujący Energi Pekpolu Ostrołęka. – Jakbyśmy wygrali pierwszy mecz na wyjeździe, to inaczej wyglądałaby cała półfinałowa rywalizacja. Ale stało się inaczej. Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Trzeba zakasać rękawy i grać o trzecie miejsce – dodał Jan Król.

Po dwóch porażkach w Bielsku-Białej ostrołęczanie byli w trudnej sytuacji, ale nie stali jeszcze na straconej pozycji, bowiem trzeci mecz grali u siebie, a własna hala była wcześniej ich dużym atutem. W sobotę również tak było, ale tylko przez dwa pierwsze sety. Później inicjatywę na boisku przejęli siatkarze BBTS-u i nie oddali jej do końca meczu. Porażka 2:3 sprawiła, że Pekpol musiał obejść się smakiem awansu do finału. – Zabrakło nam trochę konsekwencji oraz czegoś, co mieliśmy, jak graliśmy ostatni ćwierćfinałowy pojedynek z drużyną z Będzina. Wówczas też wygrywaliśmy 2:0, ale nadal motywowaliśmy się wzajemnie, aby walczyć w kolejnym secie i zakończyć mecz jak najszybciej. Tego zabrakło w ostatnim spotkaniu z BBTS-em. Bielszczanie od trzeciego seta zagrali dużo lepiej, szczególnie w zagrywce – powiedział Król. – Jeślibyśmy zwyciężyli 3:0, to odpoczywalibyśmy już przed kolejnym spotkaniem. Nieco podświadomie delikatnie odpuszczaliśmy już trzeciego seta, żeby oszczędzać siły na następny dzień. Niestety, to się zemściło. Trzeba też pamiętać o tym, że my w ćwierćfinale graliśmy pięć meczów, a bielszczanie tylko trzy. Taka dawka siatkówki na pewno dała nam się we znaki – dodał.

Powszechnie wiadomo, że głównym ogniwem Pekpolu jest Król, którego bielszczanom udało się po części zatrzymać. Atakującemu ostrołęckiej ekipy w kluczowych momentach zabrakło nieco wsparcia ze strony kolegów z drużyny. – Robiłem to, na co było mnie stać. Wiadomo, że dobrze byłoby, gdyby ktoś jeszcze wziął ciężar gry na siebie, w szczególności w ataku. Jednak nie było takiej sytuacji, że tylko ja walczyłem. Koledzy również starali się w przyjęciu czy ataku – skomentował zawodnik zespołu z Ostrołęki.



Teraz podopiecznych Andrzeja Dudźca czeka rywalizacja z Cuprum Lubin o brązowy medal. – Moim wewnętrznym celem było wygranie ligi. Wiadomo już, że nie uda mi się zrealizować tego zadania. Ale wciąż walczę o jak najlepsze miejsce. Bardzo liczę na to, że uda nam się zdobyć medal – podkreślił siatkarz.

Zanim jednak drużyny powrócą do walki o medale, czeka je dwutygodniowa przerwa w rozgrywkach związana z udziałem niektórych zawodników z pierwszoligowych klubów w kwalifikacjach do mistrzostw Europy juniorów. – Przerwa pozwoli nam nieco wypocząć. Przyda się ona wszystkim zawodnikom. Był taki moment, kiedy w ciągu dziewięciu dni zagraliśmy pięć meczów, z których dwa były pięciosetowe. Do tego doszły jeszcze męczące podróże, dlatego mieliśmy prawo czuć się zmęczeni, aczkolwiek nie możemy się nimi usprawiedliwiać. Teraz musimy zacisnąć zęby i walczyć dalej. Być może te dwa tygodnie przerwy wybiją nas troszkę z formy, ale pozwolą one odpocząć przede wszystkim naszym kolanom – zakończył Jan Król.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-04-30

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved