Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Mikołaj Sarnecki: Nie ma rzeczy niemożliwych

Mikołaj Sarnecki: Nie ma rzeczy niemożliwych

fot. archiwum

Rozgrywki w słowackiej ekstraklasie weszły w decydującą fazę. O złoto walczy broniący tytułu Chemes Humenne z dwoma polskimi zawodnikami w składzie - Mikołajem Sarneckim i Marcinem Krysiem. Rywalem ekipy Polaków jest Unicef Bratysława.

– Niestety przegrywamy 1:3 z Volleyem Team Unicef Bratysłava – mówi Mikołaj Sarnecki. – Na szczęście na Słowacji gra toczy się do czterech zwycięstw. Kolejny mecz gramy u siebie i wierzymy, że wygrana w tym spotkaniu pomoże nam odwrócić losy rywalizacji – dodaje.

Pierwszy mecz finałowej serii zespół Chemesu Humenne wygrał u siebie 3:2. – Spotkanie było niesamowite – wspomina polski atakujący. – Wiele emocji, pełna hala kibiców. Czułem się podwójnie jak w domu. Raz, bo graliśmy u siebie, więc w moim obecnym „domu”, dwa, bo atmosfera na hali była taka, jak podczas meczów w Polsce, do czego się już wcześniej przyzwyczaiłem. Drugi mecz był równie ekscytujący. Większość setów była rozegrana na przewagi. Przegrywaliśmy trzeciego seta 19:24 , by doprowadzić do stanu 25:24. Zabrakło jednak przysłowiowej kropki nad „i”. Tym samym spotkanie zakończyło się wynikiem 1:3 dla naszych rywali – relacjonuje Sarnecki.

– Dwa ostatnie mecze w Bratysławie nie były naszymi dobrymi pojedynkami – przyznaje siatkarz. – Popełniliśmy za dużo błędów własnych. Jest tam specyficzna hala, typowa dla koszykówki. Prosto z autokaru, po 500 km drogi, wyszliśmy na mecz. Pierwsze dwa sety wyglądały fatalnie w naszym wykonaniu. Dopiero w trzecim wróciliśmy do swojej normalnej gry. Niestety, po zaciętej końcówce przegraliśmy 32:34. W niedzielnym meczu, po pierwszym gładko wygranym secie, w drugim Unicef Bratysława przełamał nas. W końcówce zabrakło konsekwencji i chłodnej głowy, co przełożyło się na kolejne sety, które padły łupem rywali – wspomina były zawodnik m.in. Pamapolu Wieluń.



– Dopóki piłka w grze, nie ma rzeczy niemożliwych. W środę gramy najważniejsze spotkanie w sezonie. Przystąpimy do niego bardzo zmotywowani, pełni wiary i boiskowej agresji. Znowu gramy u siebie, więc liczę, że wykorzystamy atut własnej hali. Mam nadzieję, że doping naszych kibiców doda nam skrzydeł. Publiczność będzie naszym siódmym zawodnikiem. Chcemy pojechać w sobotę do Bratysławy po kolejne zwycięstwo. Jeśli się nie uda… No cóż, z pewnością będzie nam przykro, że nie wykorzystaliśmy szansy, będzie niedosyt i zawód. I to, że będzie to pierwszy medal w mojej seniorskiej karierze, nie będzie żadnym pocieszeniem – kończy Mikołaj Sarnecki.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-04-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved