Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Rogério Nogueira: Nie ma rzeczy niemożliwych

Rogério Nogueira: Nie ma rzeczy niemożliwych

fot. Sabina Bąk

- Gdy gramy dobrze, innym trudno jest nam sprostać. Nie inaczej było tym razem - mówił po niedzielnym meczu przeciwko Resovii Rogério Nogueira. Brazylijczyk opowiedział też o grze w dwóch klubach w jednym sezonie i o tym, jak odnajduje się w ZAKSIE.

W tym spotkaniu wasza gra uległa znacznej poprawie, wasi rywale zaś zagrali o wiele słabiej, popełniając mnóstwo błędów własnych.

Rogério Nogueira: – Tak, popełniali tak wiele błędów, jak my w sobotę. My zagraliśmy nieporównywalnie lepiej, niż to miało miejsce dzień wcześniej, nasza gra poprawiła się pod każdym względem, ograniczyliśmy liczbę błędów własnych, myliliśmy się rzadziej niż rzeszowianie, dzięki temu wygraliśmy.

Jak motywowaliście się przed tym meczem?



– (śmiech) Powiedzieliśmy sobie, że to mecz o wszystko, a jeśli przegramy, wyjedziemy stąd z niczym. Przed przyjazdem tutaj założyliśmy, że wygramy choć jeden mecz, żeby na ten piąty wrócić do Kędzierzyna-Koźla. Sobotnie spotkanie przegraliśmy, dlatego to niedzielne było tym o wszystko. Trener powiedział, że musimy zagrać swoje, nic więcej.

Mogło się wydawać, że po sobotniej przegranej presja będzie po waszej stronie, tymczasem świetnie sobie z nią poradziliście.

– Wieczorem spotkaliśmy się wszyscy razem i dużo rozmawialiśmy. Powiedzieliśmy sobie, że to dla nas mecz ostatniej szansy i musimy się maksymalnie skupić. Nasza mobilizacja przyniosła nam sukces.

– W sobotę popełniliśmy zbyt wiele błędów, bo o ile się nie mylę – trzydzieści trzy. Nie można grać w finale, popełniając aż tyle pomyłek, zwłaszcza w trzech setach, to zdecydowanie zbyt wiele. Brakowało nam lidera, ale szczerze mówiąc, trudno znaleźć kogoś, kto „pociągnie” grę w takiej sytuacji. Ten niedzielny mecz rozpoczęliśmy dobrze, staraliśmy się dać z siebie wszystko, pokazać z jak najlepszej strony, dzięki czemu grało nam się łatwiej. A gdy my gramy dobrze, innym trudno jest nam sprostać. Nie inaczej było tym razem – zagraliśmy na wysokim poziomie, a Resovia nie mogła znaleźć recepty na naszą grę, dzięki czemu wygraliśmy.

Waszą siłę było widać zwłaszcza w drugim secie. Przegrywaliście wysoko, ale Resovia wyciągnęła do was swoją pomocną dłoń, wy zaś natychmiast wykorzystaliście swoją szansę.

– Tak, przegrywaliśmy już 15:21 i potrafiliśmy wyjść obronną ręką z tej trudnej dla nas sytuacji. To cieszy. Rzeszowianie byli blisko wygranej w tym secie, ale nam zaskoczyła nasza zagrywka. Sprawialiśmy im ogromne problemy w przyjęciu, dobrze funkcjonował nasz blok – nie mogli skończyć ataku, a my dzięki temu doprowadziliśmy do remisu po 21. Gdy to się stało, byłem pewien, że wygramy, bo dodało nam to skrzydeł. Za każdym razem, gdy uda nam się zniwelować straty, każdy z nas czuje się bardzo pewny siebie, jakby nie było rzeczy niemożliwych. Jak już powiedziałem, to dało mi przekonanie, że wygramy nie tylko seta, ale cały mecz. Teraz tylko musimy dobrze zagrać w Kędzierzynie-Koźlu, bo z pewnością łatwo nie będzie.

Ale piąty, decydujący mecz gracie u siebie. Będzie wam dzięki temu łatwiej?

– Oni wygrali u nas jeden mecz, my u nich też, więc to nie będzie mieć większego znaczenia. Nie możemy myśleć w ten sposób, że skoro gramy w domu, we własnej hali, to na pewno wygramy. Zamiast tego musimy zagrać lepiej – jeśli tak się stanie – wygramy, jeśli nie – to oni nas pokonają. Być może u siebie będzie nam trochę łatwiej ze względu na wsparcie kibiców, ale musimy wyjść na parkiet, chodzi przede wszystkim o grę, nie o emocje. Musimy robić to, co trzeba, tak jak miało to miejsce w drugim secie. To przyniesie nam wygraną.

Wygrana tytułu mistrzowskiego będzie wielkim sukcesem. A czy ewentualną porażkę będziecie rozpatrywać w kategorii rozczarowania? Wiele mówiliście o wygraniu Ligi Mistrzów, co wam się nie udało, oraz o zwycięstwie w PlusLidze.

– Liga Mistrzów to kolejne rozgrywki stojące na bardzo, bardzo wysokim poziomie, przecież uczestniczą w nich najlepsze drużyny z Europy. Tak, jak mówiłem ci ostatnio, bardzo dobrze jest zagrać w Lidze Mistrzów ze względu na szansę nabycia doświadczenia. Mecz przeciwko Bre Bance Cuneo przegraliśmy 2:3, w tie-breaku było blisko, abyśmy wygrali i awansowali do finału, w którym możliwe byłoby wszystko. Nie jestem zatem rozczarowany: to mój pierwszy raz, kiedy mogłem zagrać w Final Four i myślę, że choć dla drużyny to nie pierwszy występ w Lidze Mistrzów, to awans do półfinałów nie może być rozpatrywany w kategorii rozczarowania. 

– Pewnie jeśli przegramy piąty mecz w Kędzierzynie-Koźlu, będę zawiedziony. Jednakże, od kiedy tu przybyłem, czuję, że wykonujemy dobrą pracę, dodatkowo poznałem wielu nowych przyjaciół. Z jednej strony, jeśli przegramy, będę rozczarowany, ale z drugiej wiem, że wiele się tutaj nauczyłem.

Niemniej jednak nie dostałeś wielu szans na pokazanie swoich umiejętności.

– Zanim przybyłem do Kędzierzyna-Koźla, grałem w Brazylii. Tutaj trafiłem w połowie sezonu i szybko musiałem odnaleźć się w nowym miejscu, dostosować do rytmu treningowego, do którego wszyscy byli już przyzwyczajeni. To było dla mnie trudne. Nie dostałem szansy, ale to też dlatego, że podstawowi zawodnicy grali dobrze. Oni wygrywali, nie byłem im potrzebny. To dobre z tego względu, że gdybym ja musiał wejść na boisko, oznaczałoby to, że drużynie nie idzie, że coś jest źle. A teraz w finałach, jeśli mam wybrać, to wolę, żeby zespół wygrywał, nawet jeśli ja miałbym nie grać. Aczkolwiek, jeśli zajdzie taka potrzeba, jestem gotów, by wejść na parkiet i pomóc reszcie.

Jesteś jednak młodym zawodnikiem, który żeby się rozwijać, potrzebuje grać.

– Tak, to prawda, powinienem grać, ale trafiłem do klubu w trakcie sezonu. W tej sytuacji trudno jest wejść na miejsce kogoś, kto jest zgrany z drużyną od początku i gra dobrze. Nie mogę zastąpić Lipe (Fontelesa – przyp. red.), bo on jest w Kędzierzynie-Koźlu o wiele dłużej niż ja, jest lepiej zgrany i dobrze się prezentuje. To naprawdę trudna sytuacja. Tak jak powiedziałaś: jestem młody i potrzebuję grać, ale nie otrzymałem szansy pokazania się w dłuższym wymiarze. Być może w kolejnym meczu, sezonie trener mi zaufa? Nie wiem, ale będę się starać zrobić coś, by odmienić moją sytuacją. Kilka razy, kiedy prowadziliśmy wysoko, trener desygnował mnie do gry, a ja starałem się zagrać najlepiej, jak potrafię. Zagrałem cały mecz przeciwko Czarnym Radom w Pucharze Polski czy przeciwko Effectorowi Kielce, z którym przegraliśmy 2:3. Tak jak powiedziałem, to nie była dla mnie łatwa sytuacja, naprawdę trudno jest przebić mi się do wyjściowego składu ze względu na to, że późno dołączyłem do drużyny. Rola rezerwowego nie jest czymś, czego chcę, ale to już nie ode mnie zależy.

Dodatkowo gra w dwóch klubach w jednym sezonie nie była chyba najlepszą decyzją.

– Nie, zdecydowanie nie. W Brazylii drugi sezon grałem w jednym teamie i naprawdę świetnie się rozumieliśmy, bardzo dobrze się spisywaliśmy. Do Polski przyjechałem dlatego, że w Brazylii mamy problemy ze sponsorami, z pieniędzmi. Trudno było mi stamtąd wyjeżdżać ze względu na rodzinę, przyjaciół i mój zespół. Teraz jednak mogę powiedzieć, że dobrze się tutaj czuję. Trafiłem do dobrej, silnej drużyny i choć nie gram, to wiele się uczę podczas treningów. Wierzę, że to pomoże mi się rozwinąć.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-04-18

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved