Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Mariusz Bujek: Wojna jeszcze trwa

Mariusz Bujek: Wojna jeszcze trwa

fot. archiwum

W drugim finałowym spotkaniu pomiędzy dwoma najlepszymi drużynami I ligi ponownie górą były siatkarki z Polic. To zwycięstwo znacznie przybliżyło je do awansu do ORLEN Ligi. - Postaramy się sprawić niespodziankę - zapowiada jednak Mariusz Bujek.

O ocenę ostatniego spotkania poprosiliśmy trenerów obu drużyn walczących o awans do ekstraklasy. Szkoleniowiec gospodyń, Mariusz Bujek, przyznał, że w grze jego zespołu są jeszcze rezerwy. – Dzisiaj już graliśmy dużo lepiej niż wczoraj, ale to jeszcze nie jest to, co powinniśmy grać. Myślę, że stać nas na więcej – stwierdził trener aleksandrowianek. Pomimo dwóch porażek na własnym terenie nie przekreśla on jeszcze szans swojej ekipy na zwycięstwo z policzankami. – Przegraliśmy dwie bitwy, wojna jeszcze trwa i czekamy z niecierpliwością na wyjazd do Polic.

Mariusz Bujek wolałby, aby na jego zespole w tym meczu nie ciążyła niepotrzebna presja. – Chciałbym żeby nas już skreślili, a my się postaramy sprawić niespodziankę – zapowiedział szkoleniowiec. Trener Jedynki Aleksandrów Łódzki zaznaczył, że nie zastanawia się jeszcze nad ewentualną rywalizacją w barażach z przedostatnią drużyną ORLEN Ligi. – My na razie w ogóle nie myślimy o Siódemce Legionovii Legionowo. Myślimy o Chemiku Police, a przede wszystkim o odnowie biologicznej – zauważył trener. Podkreślił także ogromną rolę jaką w tych dwóch meczach odegrała Izabela Kowalińska, atakująca Chemika Police. – Przewagą drużyny z Polic było to, że miał w składzie Kowalińską – zakończył Mariusz Bujek.

Trener przyjezdnych, Mariusz Wiktorowicz, nie miał trudności ze wskazaniem przyczyn korzystnego wyniku i dominacji swoich podopiecznych w drugiej partii. –  Wynikało to z naszej dobrej gry. Graliśmy dobrze w każdym elemencie, także taktycznie. Szczególnie w tym drugim secie, kiedy uzyskaliśmy dużą przewagę. Zespół Jedynki Aleksandrów Łódzki popełniał błędy własne, mylił się w ataku. My graliśmy dobrze blokiem, w całym spotkaniu 14 razy zablokowaliśmy gospodynie, to dobry wynik – podsumował tę część spotkania trener.



Odniósł się także do kolejnego seta, przegranego przez Chemika Police w walce na przewagi. – Często tak jest w siatkówce, że jak gładko się wygrywa seta, to w następnym, tutaj tym trzecim, następuje lekkie rozluźnienie. Doprowadziliśmy do zaciętej końcówki i przegraliśmy ją 26:28. Natomiast cieszy to, że dalej walczyliśmy. Przeciwnik nam tego nie ułatwiał, bo cały czas był groźny w elemencie zagrywki, atakach z szybszej, wysokiej piłki. Ale my postawiliśmy się dosyć mocno, wykonaliśmy zadanie i od stanu 16:16 w tym czwartym secie odskoczyliśmy na trzy punkty i kontrolowaliśmy ten cały set już do końca – kontynuował swoją wypowiedź trener zwycięskiego zespołu. Mariusz Wiktorowicz nie ukrywał radości z rezultatu jaki udało się jego zawodniczkom wywieźć z Aleksandrowa Łódzkiego. – Bardzo się cieszymy. Dwa zwycięstwa na trudnym terenie, z dobrym zespołem, który wygrał rundę zasadniczą. Zrobiliśmy dwa ogromne kroki. Zdajemy sobie sprawę, że w tym finale gra się do trzech zwycięstw. Trzeba teraz przeanalizować to drugie spotkanie. Zrobimy wszystko żeby w Policach wygrać ten trzeci mecz – obiecywał trener drużyny z Polic.

Choć teraz Chemik Police sprawia wrażenie zespołu nie do pokonania w pierwszej lidze, to w pierwszej fazie rozgrywek przegrał ze swoimi dzisiejszymi rywalkami. – My teraz gramy lepiej niż w pierwszej rundzie, niż to było na początku sezonu. Stąd takie wyniki. Zarówno w poprzedniej fazie, jak i teraz gramy dobrą siatkówkę, skuteczną, urozmaiconą, ciekawą dla kibiców. Gramy odważnie w ataku. Dziewczyny realizują założenia taktyczne, które sobie nakreślamy, wszystkie są gotowe do grania. Bardzo dobrze się uzupełniają. Grają z dużą determinacją, wolą walki i ja się z tego cieszę. Jestem przekonany, że przez następny tydzień będziemy bardzo ciężko pracować i zakończymy tę rywalizację za tydzień, przed własną publicznością – chwalił swoje siatkarki szkoleniowiec drużyny z północy kraju.

Jednocześnie Mariusz Wiktorowicz nie chciał wybiegać w przyszłość i mimo że Chemik Police jest faworytem do awansu do ORLEN Ligi, to nie pokusił się o ujawnienie planów na przyszły sezon. – Myślimy tylko o najbliższym meczu. Uważam, że trzeba do wszystkiego dochodzić małymi krokami. Po kolei zamykać pewne etapy. Dla nas najważniejsze jest teraz to trzecie spotkanie i dopiero po nim zobaczymy co się wydarzy – zachowawczo odpowiedział szkoleniowiec policzanek. Były trener BKS-u jest zdania, że obie drużyny grające w finale I ligi są w stanie awansować do najwyższej klasy rozgrywkowej. – Myślę, że jest to bardzo realne. My zrobimy wszystko, żeby awansować. Natomiast gdyby Jedynka Aleksandrów Łódzki grała z Siódemką Legionovią Legionowo, to ma też szansę, żeby tego dokonać – zakończył Mariusz Wiktorowicz.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-04-15

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved