Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > I liga M: Czy faworyci postawią kropkę nad „i”?

I liga M: Czy faworyci postawią kropkę nad „i”?

fot. archiwum

W najbliższy weekend rozegrane zostaną kolejne mecze w rywalizacji o awans do czołowej czwórki I ligi oraz w batalii o utrzymanie. Najciekawiej zapowiadają się pojedynki Kęczanina Kęty z Czarnymi Radom, bo na razie oba zespoły wygrały po jednym meczu.

Przed początkiem play-off wydawało się, że Czarni Radom są murowanym faworytem do zwycięstwa z Kęczaninem Kęty. Pierwsze spotkanie między tymi drużynami faktycznie zdawało się potwierdzać tę tezę, bowiem podopieczni Wojciecha Stępnia pokonali przeciwników 3:0, choć szczególnie w premierowej odsłonie trwała zażarta walka. Jednak w niedzielę obraz gry zmienił się o 180 stopni. Gospodarze nie byli już tak skuteczni, za to przyjezdni z każdą kolejną akcją łapali siatkarski wiatr w żagle, w efekcie czego sprawili sporą niespodziankę, zwyciężając w Radomiu 3:1. Teraz batalia przenosi się do Kęt, gdzie zawodnicy Marka Błasiaka nie zwykli przegrywać. Zatem czy pójdą za ciosem i pokrzyżują szyki jednemu z faworytów do końcowego triumfu w lidze? – Podchodzimy do tego spokojnie. Chcemy zagrać dwa dobre mecze. Awans? Musielibyśmy zagrać na 95% naszych możliwości przy maksymalnej koncentracji i liczyć na to, że Czarni zagrają słabiej. Patrząc jednak na personalia, nie sądzę, by tak doświadczony zespół pokpił sprawę – powiedział na łamach serwisu sportowebeskidy.pl szkoleniowiec zespołu z Kęt.

W o wiele lepszej sytuacji jest BBTS Bielsko-Biała. Podopieczni Janusza Bułkowskiego w miniony weekend dwukrotnie wykazali wyższość u siebie nad Ślepskiem Suwałki, więc na Podlasie pojadą przypieczętować awans do kolejnej rundy. Mimo że ekipa z Beskidów będzie faworytem meczu w Suwałkach, to jednak można spodziewać się ciekawego spotkania, tym bardziej że zawodnicy Tomasza Wasilkowskiego we własnej hali spisują się lepiej niż na wyjazdach. – Chcielibyśmy wygrać już pierwszy mecz, ale zdajemy sobie sprawę z tego, że w Suwałkach jest gorący teren. Rywale u siebie dobrze grają w siatkówkę, dlatego musimy zaprezentować się jeszcze lepiej niż u siebie, aby ich pokonać. Oni u siebie przegrali tylko dwa mecze, a to o czymś świadczy – skomentował Janusz Bułkowski. Z pewnością suwałczanie nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa w walce z ekipą z Beskidów. – Jesteśmy w stanie sprawić niespodziankę w pojedynku z BBTS-em. Wszystko zależy od dyspozycji dnia i szczęścia. U siebie jesteśmy bardzo mocni. Drużyna bardzo będzie chciała to udowodnić i wynagrodzić naszym kibicom wspaniały doping – powiedział na łamach Gazety Wyborczej kontuzjowany rozgrywający Ślepska, Łukasz Jurkojć.

Zimny prysznic spotkał ostatnio siatkarzy MKS-u Banimex Będzin. Mimo że zajęli oni dopiero szóste miejsce po rundzie zasadniczej, to wydawało się, że nie stoją na straconej pozycji w meczach z Energą Pekpol Ostrołęka. Co więcej, będzinianie uważali się za faworytów. Tymczasem ostrołęczanie odnieśli u siebie dwa zwycięstwa i pod ścianą postawili graczy znad Czarnej Przemszy. – Przegraliśmy dwa spotkania, ale nie załamujemy rąk. W pierwszym meczu słabo graliśmy zagrywką i niestety nie zrobiliśmy nią krzywdy przeciwnikom. Rewanż był już bardziej wyrównany, na lepszym poziomie, jednak zabrakło nam boiskowego szczęścia – powiedział na łamach strony klubowej szkoleniowiec MKS-u, Rafał Legień. Być może dwa niepowodzenia będzinian wynikły z faktu, że nieco zlekceważyli rywali. – Dla nas to może i dobrze, bo zawsze lepiej się gra z przeciwnikiem, który już 3-4 tygodnie wcześniej założył, że z nami wygra – skomentował atakujący Pekpolu, Jan Król. Jeśli MKS marzy jeszcze o namieszaniu w czołówce, to w weekend musi dwukrotnie pokonać rywali na własnym parkiecie, a potem ponownie szukać szansy na triumf w Ostrołęce. Jednak nie będzie o to łatwo, bo na pewno podopieczni Andrzeja Dudźca poczuli, że są w stanie odprawić z kwitkiem faworyta i zrobią wszystko, by całą rywalizację zakończyć już na terenie rywala.

Bardzo ciekawie zapowiadała się rywalizacja Cuprum Lubin z Camperem Wyszków. Po pierwszych dwóch meczach w zdecydowanie lepszych nastrojach są podopieczni Pawła Szabelskiego, bowiem dwukrotnie wykazali wyższość nad przeciwnikami we własnej hali, zatem do Wyszkowa mogą jechać zdecydowanie spokojniejsi. – Jedziemy z celem odniesienia jednego zwycięstwa, a zobaczymy, co przyniesie życie. Nie chcę prorokować, jakie tam będą rezultaty. Chciałbym wrócić z Wyszkowa zwycięski, a czy to będzie pierwszy mecz, czy drugi – to nie ma znaczenia – zaznaczył szkoleniowiec Cuprum. Ale zawodnicy Jana Sucha nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa. – Musimy zagrać mocniej zagrywką – to element, w którym mamy jeszcze spore rezerwy. Do tego musi dojść również skuteczna gra na kontrze – podkreślił rozgrywający Campera, Bartosz Zrajkowski. Jeśli wyszkowianie po raz kolejny udowodnią, że są bardzo mocni u siebie, to w konfrontacji obu tych zespołów jeszcze wiele się może zdarzyć.



W weekend może się już zakończyć rywalizacja o utrzymanie na zapleczu PlusLigi, ponieważ zarówno Stal AZS PWSZ Nysa, jak i KPS Jadar Siedlce odniosły już po dwa zwycięstwa odpowiednio z AZS-em UAM Poznań oraz Energetykiem Jaworzno. Wprawdzie szczególnie w pierwszych pojedynkach ligowi outsiderzy napsuli sporo krwi faworytom, ale nie znaleźli recepty na końcowy triumf. Zatem do osiągnięcia celu nysanom oraz siedlczanom pozostał jeden krok. Teraz rywalizacja przenosi się do Poznania i Jaworzna. Na pewno gospodarze obu pojedynków tanio skóry nie sprzedadzą, ale trudno ocenić, czy atut własnej hali oraz ambicja to wystarczające argumenty, by udało im się przedłużyć całą rywalizację. O tym przekonamy się w weekend.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2013-04-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved