Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Jacek Grabowski: Uwolnić potencjał ze wszystkich zawodniczek

Jacek Grabowski: Uwolnić potencjał ze wszystkich zawodniczek

fot. impelwroclaw.pl

Impel Wrocław gra coraz lepiej, a awans do turnieju finałowego Pucharu Polski pokazał, że w zespole drzemie spory potencjał. - Teraz jesteśmy w stanie wyzwolić wszystkie nasze rezerwy i zagrać z MKS-em wszystkimi swoimi zasobami - mówi Jacek Grabowski.

Panie prezesie, miesiąc temu, planując wyjazd na finał Pucharu Polski, w najśmielszych snach nie spodziewałem się, że wśród występujących w Pile zespołów pojawi się Impel Wrocław. Trzeba przyznać, że zrobiliście drobne zamieszanie swoim awansem.

Jacek Grabowski: – Mam z Pucharem Polski takie osobiste dobre doświadczenia, mianowicie dziesięć lat temu, właśnie w Pile, byłem z zespołem jako trener w finale tych rozgrywek. Był to zespół, w którym grała między innymi Ania Nowakowska, aktualna menadżer zespołu, Asia Kaczor oraz Ania Werblińska, które wtedy miały po dziewiętnaście lat. Do tego turnieju finałowego weszliśmy wtedy bardzo niespodziewanie. Mało tego, udało nam się wygrać półfinał i zagrać w finale. Rok później powtórzyliśmy ten sukces. Awansu do czwórki naszego zespołu nie uważałbym za wielką sensację. Zaskoczyliśmy organizatorów, którzy nie przewidzieli naszego udziału w turnieju, przygotowując materiały promocyjno-informacyjne Final Four. Dlatego trudno było nie brać nas pod uwagę, skoro grając z BKS-em Bielsko-Biała, zawsze toczyliśmy wyrównane pięciosetowe pojedynki.

W półfinale Impel Wrocław przegrał z Atomem Treflem Sopot 2:3. Pana zdaniem „atomówki” były tego dnia do pokonania?



Tak, uważam, że była szansa. W pierwszym secie zespół bardzo dobrze realizował taktykę przygotowaną przez trenera. To zostało wykonane wzorowo, później niestety się trochę rozmyło. Prowadziliśmy jeszcze 2:1 i szkoda szczególnie tego czwartego seta. To był mecz, po którym do dzisiaj mam niedosyt. To było spotkanie do wygrania.

W Pucharze Polski udało wam się dojść do półfinału – jest to sukces czy może raczej odczuwa pan niedosyt?

Występ w finałach był bardzo ważny dla drużyny przed zbliżającą się fazą play-off. Z perspektywy sezonu powiedziałbym, że to był sukces. Początek rozgrywek nie zapowiadał tego na pewno, aczkolwiek biorąc pod uwagę nasz zespół, uważam, że ten awans nie był wielką sensacją.

Czy jeśli na początku grudnia, czyli w czasie, gdy wyniki zespołu były zdecydowanie gorsze niż oczekiwano, uwierzyłby pan, gdyby ktoś powiedział, że za trzy miesiące stoczycie zacięty bój o finał Pucharu Polski?

Wierzyłem cały czas w zespół. Wierzyłem, że stać go na awans do finału Pucharu Polski w tym składzie personalnym. Fakt, że początek sezonu był taki jaki był, powoduje, że spojrzenie mamy trochę inne.

Patrząc na ostatnie wyniki, chyba można już przyznać, że nowy trener okazał się lekiem na całe zło? Nie chciałbym oceniać pracy trenera Błaszczyka, ale może po prostu ekipa z Wrocławia potrzebowała świeżości i zmiany?

Nie chciałbym się za bardzo rozwijać na ten temat, bo tak naprawdę wszystko jest dopiero przed nami. Przypomnę, że chociażby mecz w Bielsku-Białej z trenerem Błaszczykiem i bez Mai Ognjenović był przegrany 2:3 dość nieszczęśliwie, mecz u nas z Atomem Treflem Sopot też był bardzo wyrównany. W tym zespole brakowało rozegrania, obok kilku innych, to był największy problem. Na ten moment dlatego nie chciałbym przeceniać wyników, bo tak naprawdę nic się jeszcze nie wydarzyło. Z oceną zespołu poczekajmy do końca sezonu.

Bardzo mocnym punktem zespołu stała się Maja Ognjenović, która już uznawana jest za jedną z najlepszych, o ile nie najlepszą zawodniczką na swojej pozycji w ORLEN Lidze. Chyba jako klub możecie być bardzo zadowoleni z tego transferu?

Tak jak sam przyznałem, Kim (przyp. red. Kim Staelens), przy ogromnym szacunku dla jej osoby, dla jej osiągnięć, miała słabszy sezon i nie mogła się w tym zespole odnaleźć. Maja potwierdza swoją klasę i rzeczywiście zespół, grając z nią, odmienił swoje oblicze. Jeszcze trochę konsekwencji w kierowaniu grą i faktycznie możemy zagrozić drużynie z Dąbrowy Górniczej.

W jednej z rozmów wspominał pan jak ważne jest budowanie zespołu i tworzenie „wartości dodanej”. W sobotnim pojedynku odniosłem wrażenie, że Impel jest teraz na dobrej drodze ku temu. Wyrastająca na liderkę Katarzyna Konieczna miała ewidentnie słabszy dzień, ale nie oznaczało to załamania gry zespołu, bo na jej miejsce trener mógł desygnować inna wartościową zawodniczkę.

To właśnie jest sztuka stworzenia w zespole takiej atmosfery, takiego klimatu, żeby mógł on się wznieść ponad swoje możliwości i stworzyć tak zwaną wartość dodaną. Myślę, że jesteśmy na drodze do tego. Należy uwolnić potencjał wszystkich zawodniczek. Wspomnę jeszcze, że przecież nie mamy bardzo ważnego ogniwa w tej drużynie, czyli Kasi Jaszewskiej, która była bardzo ważną postacią w ataku i w przyjęciu. Wspomniał pan o Kasi Koniecznej, ja jeszcze wspomnę o Kasi Mroczkowskiej. To one miały być głównymi armatami tego zespołu plus Patrycja Polak, która radzi sobie coraz lepiej. Kasia Konieczna to rzeczywiście zawodniczka, która pokazała się w tym roku z jak najlepszej strony, zarówno w ataku, jak i zagrywce. Do tego musi się jeszcze włączyć Kasia Mroczkowska, która wraca do swojej dyspozycji i już w półfinałowym meczu pokazała, że można na nią liczyć. Teraz jesteśmy w stanie wyzwolić wszystkie nasze rezerwy i zagrać z MKS-em Dąbrowa Górnicza wszystkimi swoimi zasobami.

Udział w turnieju finałowym z pewnością jest sporym krokiem w kierunku budowania zespołu. Nic tak nie łączy jak wspólny sukces, a tym niewątpliwie był awans do półfinału?

Uważam, że awans do finałów jest na pewno krokiem w budowaniu zespołu i trzeba to wykorzystać. Nie wolno nam poddać się po porażce z Atomem Treflem Sopot. Nie możemy za długo rozpamiętywać porażki w półfinale. Przegraną z Sopotem trzeba wykorzystać, wyciągnąć wnioski i budować, budować, jeszcze raz budować zespół, który jest w stanie pokonać ekipę z Dąbrowy Górniczej. Tauron MKS gra bardzo dobrze, na tyle dobrze, że wyeliminował Muszyniankę, a później w dramatycznych okolicznościach zdobył puchar.

Jak natomiast może pan to ocenić, jako budowanie marki od strony biznesowej, medialnej? Chyba stajecie się coraz bardziej atrakcyjni?

Nasza wartość na pewno rośnie i uważam, że może być jeszcze lepiej. Atrakcyjność tej drużyny wzrosła szczególnie w ostatnich tygodniach i mam nadzieję, że to jest proces, który będzie się rozwijał.

W Pucharze Polski pokazaliście, że wyrastacie na ekipę, obok której nie można przejść obojętnie. Teraz czeka was ciężka konfrontacja z napędzoną sukcesem drużyną z Dąbrowy Górniczej. Myśli pan, że dziewczyny stać na kolejną niespodziankę w tym sezonie?

To będzie zdecydowanie bardzo trudna rywalizacja, wymagająca od naszego zespołu koncentracji i maksymalnej mobilizacji. Teraz już nie ma mowy o pomyłkach, dłuższych przestojach. W tych meczach trzeba zagrać na sto i więcej procent swoich możliwości, bo przeciwniczki są kompletnym zespołem. Mają świetne rozgrywające. Frauke Dirickx udowodniła, że na pewno może rywalizować z naszą Mają Ognjenović i mimo że nie jest tak utytułowana na arenie międzynarodowej, to jest to wielkiej klasy zawodniczka. Nie będę tutaj rekomendował Magdy Śliwy, która w każdej chwili jest gotowa wejść na boisko i wielokrotnie już udowodniła, że jest w stanie zmienić oblicze zespołu na lepsze. Ekipa ma bardzo dobre atakujące: Asia Kaczor, której wartość znamy, Katarzyna Zaroślińska, która weszła w meczu półfinałowym i grała już do końca. W sytuacji, kiedy Asia Kaczor siedzi na ławce, a zespół zdobywa Puchar Polski, to świadczy to o sile tego zespołu. Nie zapominajmy o wartościowych przyjmujących, bardzo dobrej libero – najlepszej broniącej Pucharu Polski. Nasz zespół ma również bardzo dobrą rozgrywającą, świetne środkowe, bardzo dobre atakujące. Dysponujemy przyjmującymi, które też są w stanie grać na wysokim poziomie, bo Milena, Bogusia i Patrycja pokazały to już wielokrotnie. Nasza libero Dorota gra w tym roku bardzo dobrze. Jeśli wszystkie elementy zaczną funkcjonować w jednym czasie, to po pierwszej rundzie play-off będziemy mogli się cieszyć. Ja wierzę, że zwycięstwo w którymś z meczów w Dąbrowie Górniczej sprawi, że ten zespół zrobi kolejny krok do przodu, bo to są takie kroczki, czasami większe kroki, które drużyna wykonuje w momencie, kiedy wygrywa ważne pojedynki.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-03-14

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved