Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > I liga mężczyzn: Czy 22. kolejka będzie kolejką cudów?

I liga mężczyzn: Czy 22. kolejka będzie kolejką cudów?

fot. archiwum

Przed ostatnią kolejką fazy zasadniczej jedynie Czarni Radom pewni są tego, że zakończą ją na pierwszym miejscu. O pozostałe pozycje toczy się zażarta walka. Kto po weekendzie dołączy do Energetyka oraz AZS-u UAM i będzie musiał bić się o utrzymanie w lidze?

Czarni Radom już na dwie kolejki przed końcem fazy zasadniczej zapewnili sobie pierwsze miejsce w tabeli, ale ich ostatni pojedynek w Nysie pokazał, że nie zamierzają spoczywać na laurach. Mimo że Wojciech Stępień desygnował do gry zawodników, którzy wcześniej mieli mniej okazji do pokazania się na boisku, to Kacper Gonciarz, Krzysztof Ferek czy powracający do gry po kontuzji Kamil Gutkowski nie ułatwili zadania gospodarzom i po tie-breaku pokonali akademików. Teraz czeka ich starcie z Cuprum Lubin. Zapowiadają w nim walkę o zwycięstwo. – Do każdego spotkania podchodzimy na 100%, więc nie inaczej będzie tym razem – mówi Krzysztof Ferek. Z kolei podopieczni Pawła Szabelskiego mają jeszcze o co walczyć, bowiem ewentualny triumf w Radomiu może dać im nawet trzecie miejsce po rundzie zasadniczej, a porażka – zepchnąć ich na piątą pozycję.

Wiele wskazuje na to, że na drugim miejscu fazę zasadniczą ukończą siatkarze BBTS-u Bielsko-Biała. Podopieczni Janusza Bułkowskiego w miniony weekend bez najmniejszego problemu uporali się w Jaworznie z tamtejszym Energetykiem, a teraz czeka ich pojedynek na własnym parkiecie z AZS-em UAM Poznań. Obecnie bielszczanie mają dwa punkty przewagi nad trzecim Pekpolem Ostrołęka, więc nawet porażka 2:3 sprawi, że utrzymają drugą lokatę. Z kolei dla akademików spotkanie to nie będzie miało już żadnego znaczenia, bowiem od dawna wiadomo, że są oni skazani na grę w play-out. Dlatego z pewnością zawodnicy Nikoli Vettoriego potraktują to spotkanie jako etap przygotowawczy do walki o utrzymanie w lidze, co nie oznacza, że nie są w stanie pokazać ciekawej siatkówki i postraszyć faworyta.

Ciekawie zapowiada się konfrontacja Campera Wyszków z MKS-em Banimex Będzin. Oba zespoły mają jeszcze szansę na wskoczenie do czołowej czwórki, ale muszą liczyć na potknięcie Pekpolu, a przede wszystkim Cuprum. Zarówno podopieczni Jana Sucha, jak i zawodnicy Rafała Legienia nie ukrywają wysokich aspiracji w tym sezonie, a ewentualny awans do czołowej czwórki może znacznie ułatwić im start w play-off. Będzinianie ostatnio pokonali KPS Jadar Siedlce i Ślepsk Suwałki, z kolei wyszkowianie nie sprostali na wyjeździe Cuprum Lubin, a u siebie wykazali wyższość nad Stalą AZS PWSZ Nysa. W pierwszym meczu obu zespołów górą byli siatkarze Campera. Teraz też wydają się być faworytem, tym bardziej że grają przed własną publicznością, ale MKS powoli łapie siatkarski wiatr w żagle i nie jest powiedziane, że nie utrze nosa gospodarzom. – Jedziemy po zwycięstwo, aby zachować chociaż teoretyczne szanse na awans na trzecie miejsce. Poza tym kolejna wygrana przed play-off doda nam jeszcze większej pewności siebie – mówi przyjmujący MKS-u, Grzegorz Wójtowicz.



Niezwykle emocjonująco zapowiada się rywalizacja o miejsca 7-8, o które walczą aż cztery zespoły. Na razie na straconej pozycji są siatkarze KPS-u Jadar Siedlce, ale na koniec rozgrywek zasadniczych zagrają z najsłabszym w stawce Energetykiem Jaworzno, który pewnie myślami jest już przy batalii o utrzymanie w lidze. Jednak nawet wygrana za trzy punkty może nie dać podopiecznym trenera Nowaka awansu do czołowej ósemki. Muszą oni jeszcze liczyć na korzystne rozstrzygnięcia w spotkaniach, które odbędą się w Suwałkach i Kętach. – Gra nam zaskoczyła. Fakt, że późno, ale lepiej późno niż wcale. Jeśli uda nam się awansować do play-off, to może w nich coś ugramy. Najpierw jednak musimy ostatni mecz wygrać za trzy punkty oraz liczyć, że pozostałe wyniki również ułożą się korzystnie dla nas – mówi przyjmujący siedleckiego zespołu, Kamil Długosz.

W podobnej sytuacji jest Ślepsk Suwałki, który po ostatniej porażce w Będzinie wypadł z ósemki. Aby myśleć o powrocie do niej, podopieczni Tomasza Wasilkowskiego muszą wygrać w sobotę przed własną publicznością, najlepiej za trzy punkty, bowiem wówczas zapewnią sobie miejsce w play-off. – Musimy zrobić wszystko, aby zwyciężyć. Mecz z Pekpolem pokaże, czy praca, jaką wykonywaliśmy przez cały sezon, zaprocentuje. Możemy być po nim w niebie fazy play-off albo w piekle i walczyć w play-out o utrzymanie – mówi na łamach Gazety Wyborczej drugi trener suwalskiej ekipy, Mateusz Mielnik. Z kolei zawodnicy Andrzeja Dudźca jeszcze niedawno byli na drugiej pozycji w tabeli. Po ostatniej porażce z siedlczanami spadli na trzecią lokatę. Ewentualna wpadka w pojedynku ze Ślepskiem może spowodować, że znajdą się poza czwórką i stracą handicap własnego parkietu w play-off.

Do bezpośredniego starcia o miejsce w ósemce dojdzie w Kętach, gdzie tamtejszy Kęczanin podejmie Stal AZS PWSZ Nysę. Obecnie oba zespoły mają na swoim koncie po 30 punktów. Najprawdopodobniej jedynie zwycięzca sobotniego meczu zapewni sobie prawo gry w play-off. Przegrany będzie musiał przełknąć gorzką pigułkę porażki. Zakładając, że KPS nie straci seta w meczu z Energetykiem, nawet podział punktów nie zadowoli ani mistrzów I ligi, ani beniaminka. O tym, jak ważne będzie to spotkanie, świadczy fakt, że tuż przed nim w sztabie szkoleniowym nysan znalazł się Krzysztof Wójcik. Teoretycznie w roli faworyta wystąpią gospodarze, którzy we własnej hali spisują się świetnie, ale czy udźwigną ciążącą na nich presję? – Pamiętajmy, że gospodarze będą grali pod presją działaczy i kibiców. Mecz u siebie muszą wygrać. Myślę, że zwycięży drużyna, która szybciej poradzi sobie z nerwami i zachowa zimną głowę w końcówkach. Hala nie będzie grała roli w tym pojedynku – mówi Krzysztof Wójcik.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2013-03-14

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved