Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Nikola Kovačević: Ciężko się gra z ciężarem sukcesu

Nikola Kovačević: Ciężko się gra z ciężarem sukcesu

fot. Cezary Makarewicz

- Może mogliśmy wygrać oba mecze, ale jedno zwycięstwo w Bydgoszczy to dobry wynik - skomentował początek półfinałowej rywalizacji z Delectą Nikola Kovačević. Przyjmujący Resovii mówił też o nadziejach związanych z sezonem kadrowym.

Gratuluję wygranego meczu. W serii spotkań jest teraz 1:1, stajecie przed sporą szansą udziału w finale, ponieważ rywalizacja przenosi się do Rzeszowa.

Nikola Kovačević: – Tak, oczywiście, jesteśmy szczęśliwi, że wygraliśmy jeden mecz na wyjeździe. Może mogliśmy triumfować w obu spotkaniach, ale i tak jedno zwycięstwo tutaj to dobry wynik. Teraz będziemy grać u siebie. We własnej hali idzie nam znacznie lepiej, mam więc nadzieję, że znajdziemy się w finale.

Na Podpromiu możecie liczyć na wspaniały doping, a ściany z reguły wam pomagają…



Zawsze są z nami kibice. Gdziekolwiek gramy, jedzie za nami ta sama grupa fanów, by nas wspierać. Ale na Podpromiu w ostatnich trzech meczach było ponad 5 tysięcy osób. Dzięki nim u siebie gra się nam zawsze łatwiej.

Wracając do drugiego meczu z Delectą, co było kluczowe do pokonania bydgoszczan?

Zadecydowały proste błędy. W pierwszym spotkaniu w klarownych sytuacjach nie dogrywaliśmy dokładnie łatwych piłek, co przekładało się na nie najlepszy atak: po prostu przebijaliśmy piłkę na drugą stronę, a rywale to wykorzystywali. I dzięki temu wygrali. W drugim meczu ograniczyliśmy ilość tych błędów do minimum, przez co zwyciężyliśmy my.

W których elementach gry możecie upatrywać swojej przewagi i macie nadzieję okazać się lepsi od przeciwników w Rzeszowie?

We wszystkich. Musimy zagrywać lepiej, przyjmować lepiej, każdy element wykonywać lepiej. Nawet jeśli zagraliśmy perfekcyjnie, zawsze można coś poprawić. Myślę, że na własnym terenie zyskamy więcej pewności siebie, do tego będą nas wspierać liczni kibice, którzy są w Rzeszowie niczym ósmy zawodnik.

Jak czujecie się mentalnie po pięciu pojedynkach ze Skrą Bełchatów?

To była trudna rywalizacja. Wygraliśmy dwa mecze u siebie, a później, w pierwszym wyjazdowym spotkaniu, prowadziliśmy 2:0 w setach i przegraliśmy. Potem było już tylko gorzej. Bałem się, że po tych dwóch porażkach w Bełchatowie wszystko się odmieni, ale w Rzeszowie wygraliśmy piąty mecz. A teraz jesteśmy o krok bliżej do celu (uśmiech).

Za to po rundzie zasadniczej byliście o dwa kroki dalej. Zajmowaliście czwarte miejsce, czyli nieco poniżej oczekiwań sprzed sezonu.

Z tym zespołem, który mamy, w którym grają dobrzy zawodnicy, powinniśmy być pierwsi. Ale w każdym meczu graliśmy albo doskonale, albo bardzo źle. Nie mamy ustabilizowanego poziomu, poniżej którego już nie schodzimy. Zamiast utrzymać podobną dyspozycję w kolejnych spotkaniach – falujemy, gramy w kratkę. To niedobrze.

Patrząc na cały sezon, przejście do Resovii chyba nie posłużyło ci najlepiej.

Wiem, ale nie chciałbym tego komentować. Wciąż wykonuję swoją pracę tak jak umiem, to wszystko.

W Polsce mamy wielu siatkarskich ekspertów, dziennikarzy, kibice także często werbalizują swoje opinie. Słowa krytyki w jakiś sposób do ciebie docierają, utrudniają grę?

Nie mam w związku z tym problemów. Wiem, kim jestem. Nie potrzebuję kogoś takiego jak kibic czy dziennikarz, który zna siatkówkę lepiej ode mnie. Nie obchodzi mnie to, co mówią.

Wielokrotnie wchodziłeś na boisko w setach, które wydawały się już przegrane, na parkiecie musiałeś jednak pozostawać do końca…

Rozumiem, ale o to musisz pytać trenera. On podejmuje decyzje, dokonuje zmian, gdy przegrywamy wieloma punktami. To rozmowa nie na temat mnie czy innego rezerwowego zawodnika. Ja tylko wchodzę na parkiet i staram się dać z siebie wszystko.

Nie jest ci w takich sytuacjach ciężko?

Oczywiście, że jest trudno. Wchodzisz na boisko, kiedy przegrywacie dziesięcioma punktami… i nie wiem, czego w tym momencie wszyscy oczekują. Że zmienisz zupełnie przebieg gry i wygracie seta, zamiast ulec 16:25?

W listopadzie ubiegłego roku wspomniałeś, że rozważasz, czy w ogóle zagrać w reprezentacji. Zdecydowałeś już, czy wystąpisz w barwach narodowych?

Tak, zagram dla reprezentacji.

Czekają was w tym sezonie mistrzostwa Europy, jak twoim zdaniem będzie wyglądał serbski zespół?

Nie wiem. Rozmawiałem z trenerem, powiedział, że chce, żeby wszyscy zawodnicy stawili się na Ligę Światową, ponieważ w ubiegłym roku poświęciliśmy „Światówkę” na rzecz igrzysk olimpijskich i w żadnym z tych turniejów nic nie osiągnęliśmy. Tym razem będziemy próbowali zakwalifikować się do turnieju finałowego Ligi Światowej. A później czekają nas mistrzostwa Europy, będziemy bronić tytułu. To zawsze trudne zadanie.

Wydaje się znacznie trudniejszym niż odebranie tytułu.

Jasne, bo gdy zdobyliśmy mistrzostwo Europy w 2011 roku, już w następnym reprezentacyjnym turnieju każdy z przeciwnych zespołów rzucał przeciwko nam wszystkie swoje siły. Ponieważ byliśmy świeżo upieczonymi mistrzami Starego Kontynentu, wszyscy tym bardziej chcieli z nami zwyciężać. Zawsze trudno jest grać z takim ciężarem na barkach, mając za sobą cień sukcesu. Z jego powodu każdy chce walczyć przeciwko tobie z całą mocą. Przedtem mówiono raczej „Serbia? Nie, to wcale nie jest taki dobry zespół”. Aż zdobyliśmy mistrzostwo Europy. Teraz oczywiście będzie ciężko. Ale myślę, że będziemy mieli dobrą drużynę i turniej zapowiada się interesująco.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-03-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved