Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Puchar Polski > M. Rosner: Nasza obecność tutaj była zaskoczeniem dla wszystkich

M. Rosner: Nasza obecność tutaj była zaskoczeniem dla wszystkich

fot. Cezary Makarewicz

W pierwszym półfinale Pucharu Polski Atom Trefl Sopot pokonał Impel Wrocław 3:2. - Pokazałyśmy się z dobrej strony, ale nie na tyle dobrej, żeby zwyciężyć - powiedziała po spotkaniu przyjmująca ekipy Impelu Wrocław, Milena Rosner.

Po zaciętym półfinałowym pojedynku musiałyście uznać wyższość Atomu Trefla Sopot, przegrywając 2:3. Wynik ten jest swego rodzaju sukcesem, ale jednak w spotkaniach pucharowych zwycięzca jest tylko jeden. Jesteście zadowolone z występu czy może raczej pozostaje niedosyt?

Milena Rosner: – Jedno i drugie – ja bym powiedziała. Pokazałyśmy się z dobrej strony, ale nie na tyle dobrej, żeby zwyciężyć. Niedosyt troszkę jest. Myślę, że zabrakło nam cierpliwości w grze, czego można było w pewnym momencie pozazdrościć przeciwnikowi. Dlatego uważam, że widocznie w tej chwili nie byłyśmy jeszcze gotowe, żeby dojść do finału Pucharu Polski.

W premierowej odsłonie prowadziłyście praktycznie od początku seta, druga partia należała do waszych przeciwniczek, w trzeciej odsłonie udało wam się wrócić do gry, ale na tym skończyła się wasza gra. Zabrakło konsekwencji czy może wasza gra nie jest jeszcze na tyle stabilna?



– Bardzo trudno to ocenić. Myślę, że zespół przeciwny zastosował bardzo ryzykowną zagrywkę i to się im opłaciło. Należy też zauważyć, że w Sopocie jest taka zawodniczka jak Rachel Rourke, która dużo robi dla tego zespołu i w decydujących momentach grała dużo lepiej niż na początku spotkania.

W drugiej połowie tie-breaka spotkanie wyglądało trochę tak, jakby po przeciwnych stronach siatki spotkały się Impel Wrocław i Rachel Rourke.

– Dokładnie, właśnie tak. Można powiedzieć, że tak było. Już nawet pozostałe elementy się tak nie liczyły jak punkty zdobywane przez Rachel.

Wasza obecność jest sporym zaskoczeniem. Większość spodziewała się raczej drużyny z Bielska-Białej, co widać nawet po plakatach promujących wydarzenie…

– Oczywiście, że tak. Szczególnie, że tak jak powiedziałeś, nasza obecność tutaj była zaskoczeniem dla wszystkich. Zajęłyśmy dopiero siódme miejsce po rundzie zasadniczej w ORLEN Lidze i w związku z tym mało kto się spodziewał, że stać nas na awans. Dla nas był to moment, kiedy wreszcie doczekałyśmy się jakiegoś małego sukcesu.

Trzeba przyznać, że w ostatnich meczach udało się wam przełamać i zdecydowanie poprawić grę. Wróćmy jednak do połowy grudnia i chwili, gdy wyniki były zdecydowanie poniżej oczekiwań. Wierzyłyście cały czas, że to przełamanie w końcu nadejdzie?

– Ciężko jest wierzyć, kiedy się przegrywa i zdobywa się o wiele mniej punktów, niż by się chciało. Faktycznie, trenujemy praktycznie codziennie, tak jak powinno się to odbywać. Dodatkowo uważam, że wiele zależało od naszej głowy i jestem zdania, że udało nam się z tym uporać.

Kolejnym punktem w waszym terminarzu jest walka w fazie play-off ORLEN Ligi. Dobre występy w Pucharze Polski chyba dodały wam pewności siebie i do rywalizacji z ekipą Tauronu przystąpicie z podniesioną głową?

– Na pewno tak. Myślę, że teraz każda drużyna może powiedzieć, że grać z Impelem nie jest wygodnie. Jesteśmy w stanie jak najbardziej coś pokazać.

Na trybunach w Pile pojawili się dzisiaj kibice drużyny Impelu Wrocław. Co prawda nie byli najliczniejszą grupą, ale bardzo mocno dali o sobie znać swoim dopingiem.

– Tak, oni zawsze dają o sobie znać. Z tego miejsca chciałabym w imieniu drużyny podziękować, że znajdują czas i serce, żeby jechać za nami – trzymać kciuki i nas dopingować.

Moim zdaniem dzisiejszy mecz pokazał jeszcze jedną dobrą rzecz. Katarzyna Konieczna ostatnio wyrastała na waszą liderkę, dzisiaj miała nieco słabszy dzień, ale w tym momencie na ławce rezerwowych pojawiły się zawodniczki, które były w stanie godnie ją zastąpić. Trzeba przyznać, że coraz bardziej zaczynacie tworzyć pełnowartościowy zespół.

– Owszem, i właśnie w tym momencie myślę, że brakuje nam tego ogrania. Trening treningiem, ale jednak. Inne zespoły uczestniczyły jeszcze w pucharach europejskich i dzięki temu mają większe zgranie, wydaje mi się, że tego nam brakuje. Musimy sobie z tym jakoś radzić inaczej. Faktycznie, jeśli jest ktoś w naszym zespole w stanie wejść z ławki i pociągnąć grę, w dużej mierze to naprawdę nie jest źle. Jest to na pewno bardzo budujące.

Zgodzisz się, że w niektórych momentach brakuje w waszych szeregach kontuzjowanej Katarzyny Jaszewskiej?

– Tak. Tutaj każde ręce do roboty się przydają. Szkoda, że Kasia ma taką kontuzję. Życzę jej szybkiego powrotu do zdrowia, ale w tym sezonie niestety generalnie nie możemy na nią liczyć.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Puchar Polski

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-03-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved