Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Wojciech Sobala: Przerwy zawsze nam szkodzą

Wojciech Sobala: Przerwy zawsze nam szkodzą

fot. Cezary Makarewicz

W pierwszym meczu fazy play-out stawiani w roli faworyta olsztynianie dość łatwo ulegli Wkręt-metowi AZS Częstochowa. - Drużyna przeciwna zagrała dobre spotkanie - mówił po tym meczu środkowy Indykpolu AZS Olsztyn, Wojciech Sobala.

Dwie akademickie drużyny, które jeszcze całkiem niedawno spotykały się w fazie play-off, dziś walczą o dziewiąte miejsce. Bliżej czołowej ósemki byli olsztynianie, którzy przez większość sezonu zajmowali premiowaną ósmą pozycję, aby w końcówce rundy zasadniczej stracić ją na rzecz Effectora Kielce. W tym sezonie Indykpol AZS dwukrotnie pokonał Wkręt-met AZS Częstochowa i to olsztynianie stawiani byli w roli faworyta play-out. Niestety dla olsztyńskich kibiców, ich ulubieńcy nie sprostali wymaganiom jakie postawili goście i w pierwszym spotkaniu dość łatwo ulegli 1:3. Najmłodsza drużyna Plusligi prezentowała się na boisku dużo lepiej. – Rzeczywiście tak to wyglądało. Drużyna przeciwna zagrała dobre spotkanie. Popełnili bardzo mało błędów własnych, a my za to popełnialiśmy ich dużo. Trudno powiedzieć, co poza tym zawiodło z naszej strony – mówił po spotkaniu środkowy Indykpolu AZS, Wojciech Sobala.

Obie drużyny miały trzytygodniową przerwę. Zawodnikom spod Jasnej Góry wyszła ona na dobre. Byli pełni energii i dobrze przygotowani do tego spotkania. Inaczej wyglądało to ze strony AZS-u Olsztyn. – Nie wiem dlaczego, ale te przerwy zawsze nam szkodzą. Wystarczy spojrzeć z perspektywy całego sezonu, jakie po każdej takiej pauzie mamy wyniki. Nie przynosi nam to szczęścia – dodał środkowy.

Radosław Panas próbował wielu zmian. Na ataku zagrali oprócz nominalnego atakującego Bartosza Krzyśka, Piotr Gruszka i Łukasz Szarek.Zmiany na pozycji atakującego nie przyniosły wymiernych korzyści. Trudno było nam odnaleźć się na boisku – mówił Sobala. Na tym etapie sezonu trudno o jakiekolwiek zaskoczenie przeciwnej drużyny. Tymczasem częstochowskim akademikom to się udało. – Zaskoczeniem było dla nas dobre przyjęcie Miłosza Hebdy. W poprzednich meczach udało nam się go jakoś ugryźć, a w tym spotkaniu nie. Był pewnym punktem swojej drużyny.



Jeśli akademikom nadal zależy na utrzymaniu przedostatniego miejsca w tabeli, muszą wygrać trzy kolejne mecze, aby nie wydłużać sobie rywalizacji i szybko zakończyć ten nieudany sezon. Czy porażka w tym pierwszym meczu nie wpłynie źle na zawodników Indykpolu? – Motywacji nie powinno nam zabraknąć. Gramy do trzech zwycięstw, a to dopiero pierwszy mecz – zakończył Wojciech Sobala.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-03-04

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved