Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Puchar Polski > PP: Impel Wrocław bliżej turnieju finałowego

PP: Impel Wrocław bliżej turnieju finałowego

fot. Łukasz Krzywański

Siatkarki Impelu Wrocław wygrały w pięciu setach z BKS Bielsko-Biała i tym samym przybliżyły się do gry w turnieju finałowym Pucharu Polski. Wrocławianki mogły wygrać to spotkanie 3:1, gdyż prowadziły 2:1 w setach, ale BKS doprowadził do tie-breaka.

Początek spotkania upłynął pod znakiem bardzo wyrównanej walki obu zespołów – na pierwszej przerwie technicznej z minimalnym prowadzeniem zameldowały się gospodynie (8:7). Kolejne akcje nie przyniosły zmiany obrazu gry – drużyny wciąż wymieniały się prowadzeniem i ciężko było jednoznacznie wskazać mocniejszą ekipę (12:12, 16:15). We wrocławskim zespole z dobrej strony prezentowała się Bogumiła Pyziołek. Pierwsza akcja po drugiej przerwie technicznej zakończyła się skutecznym atakiem siatkarek Impelu, co zmusiło Wiesława Popika do poproszenia o czas dla swojego zespołu (17:15). Po powrocie na plac gry bielszczanki stopniowo przejmowały inicjatywę w tym secie. Dwa skuteczne bloki duetu Sylwia Pelc – Joanna Frąckowiak na Bogumile Pyziołek pozwoliły drużynie gości wyrównać stan rywalizacji (18:18). Impel starał się nawiązać walkę z coraz lepiej grającymi rywalkami, ale dobra gra w bloku zespołu Popika skutecznie uniemożliwiała to miejscowej ekipie – Milada Bergrova zatrzymała Katarzynę Konieczną i na prowadzenie wyszła trzecia drużyna rundy zasadniczej (19:18). Jak się okazało, przyjezdne nie oddały już w tej partii uzyskanego prowadzenia, a wręcz powiększały go z akcji na akcję. Premierowa odsłona spotkania padła łupem siatkarek z Bielska-Białej, które wygrały 25:22.

Druga partia rozpoczęła się od zdecydowanie lepszej gry przyjezdnych, które szybko wyszły na wysokie prowadzenie (7:3). Momentem przełomowym dla ekipy Tore Aleksandersena okazało się pojawienie w polu zagrywki Katarzyny Koniecznej. Wyrastająca na liderkę drużyny z Dolnego Śląska siatkarka swoim silnym serwisem napsuła sporo krwi przyjmującym BKS – dwa asy serwisowe pozwoliły gospodyniom zameldować się na pierwszej przerwie technicznej z jednopunktowym prowadzeniem (8:7). Impel niewątpliwie wrócił z dalekiej podróży – ekipa zdobyła w sumie aż osiem punktów pod rząd (11:7). Drużyna Wiesława Popika nie zamierzała tanio sprzedawać skóry – wystarczyło kilka minut, by zawodniczki ekipy przyjezdnej doprowadziły do remisu (12:12). Druga przerwa techniczna należała jednak ponownie do podopiecznych Tore Aleksandersena, które mogły cieszyć się na niej z trzypunktowej przewagi (16:13). Ku niezadowoleniu publiczności zgromadzonej w hali Orbita wrocławianki nie zdołały pójść za ciosem – świetnie grające w bloku rywalki doprowadziły do remisu (17:17). Kolejne akcje to przykład gry punkt za punkt – kiedy tuż przed samą końcówką seta wynik wciąż oscylował w granicach równowagi, stało się jasne, że kibiców czeka emocjonująca końcówka (20:20). W tym jednak momencie nastąpiło coś, co w tym sezonie należało raczej do rzadkości – Impel Wrocław zdecydowanie zdominował końcówkę seta. Pięć kolejnych akcji padło łupem piątej ekipy poprzedniego sezonu, a świetna gra na siatce nie pozostawiła złudzeń, komu należy się wygrana w drugiej odsłonie (25:21).

Trzeci set rozpoczął się od dominacji drużyny z Wrocławia, która szybko wyszła na czteropunktowe prowadzenie (4:0). Wysoka strata i słaby początek spowodowały, że Wiesław Popik zdecydował się przywołać do siebie swoje zawodniczki. Po powrocie na plac gry przyjezdne zdołały poprawić nieco swoją grę – bardzo dobrze prezentowała się Bergrova, a do tego ponownie dał o sobie znać świetny blok bielszczanek (8:7). W kolejnych akcjach Impel powiększył swoją przewagę – as serwisowy Patrycji Polak oraz skuteczne ataki Pyziołek pozwoliły uzyskać czteropunktowe prowadzenie (11:7). W tym momencie miejscowy zespół dopadł jednak drobny przestój, co skrupulatnie wykorzystały rywalki, zmniejszając swoją stratę (11:12). Druga przerwa techniczna należała już jednak do ekipy z Dolnego Śląska – podopieczne Tore Aleksandersena po ataku Koniecznej prowadziły 16:12. Tuż przed końcówką trzeciej odsłony miejscowy zespół zdołał powiększyć swoje prowadzenie aż do siedmiu oczek (21:14) i jak zwykło się mówić – potrzeba by było prawdziwego cudu, aby wrocławianki przegrały tego seta. Cudu nie było – Impel Wrocław ponownie, podobnie zresztą jak w drugim secie, całkowicie zdominował końcówkę i „dowiózł” konsekwentnie do samego końca swoje wysokie prowadzenie. Trzecią partię zakończył skuteczny blok serbskiej rozgrywającej Mai Ognjenovic na Joannie Frąckowiak (25:16).



Początek czwartej partii do złudzenia przypominał poprzedniego seta – Impel rozpoczął od bardzo mocnego uderzenia i szybko wyszedł na prowadzenie (4:1). Siatkarki z Bielska-Białej nie zamierzały jednak poddawać się bez walki – skuteczne ataki Kolety Łyszkiewicz oraz błędy własne wrocławianek sprawiły, że pierwsza przerwa techniczna należała do przyjezdnych (8:7). Po powrocie na boisko podopieczne Wiesława Popika poszły za ciosem i powiększyły swoje prowadzenie do trzech punktów (11:8). Tore Aleksandersen chcąc odmienić losy pojedynku przywołał do siebie swoje zawodniczki – ruch ten okazał się strzałem w dziesiątkę. Dobra gra na siatce sprawiła, że Impel doprowadził do remisu, a blok duetu Wilson – Ognjenovic pozwolił wrocławiankom ponownie wyjść na prowadzenie (12:11). W kolejnych akcjach zespoły zaprezentowały publiczności w Orbicie grę punkt za punkt – druga przerwa techniczna to minimalne prowadzenie zawodniczek trzeciego zespołu tegorocznej rundy zasadniczej (16:15). Siatkarki z Dolnego Śląska starały się z całych sił doprowadzić do wyrównania, co udało się dopiero przed samą końcówką – skutecznie atakowała Pyziołek (19:19). Momentalnie o czas poprosił szkoleniowiec BKS Bielsko-Biała. Remis na tym etapie rywalizacji zwiastował sporą dawkę emocji. Przy stanie 21:20 dla BKS w aut zaatakowała Pyziołek i wtedy naprawdę zawrzało – ekipa gospodyń miała sporo pretensji do sędziego tego spotkania, sugerując, że atak przyjmującej z Wrocławia nim opuścił plac gry, obił blok bielszczanek. Aluprof Bielsko-Biała wykorzystał zdenerwowanie w zespole Tore Aleksandersena – podopieczne Wiesława Popika zwyciężyły czwartego seta 25:21.

Tradycji stało się zadość i po raz kolejny kibice mogli być świadkami pięciosetowego pojedynku pomiędzy drużynami z Wrocławia i Bielska-Białej. Piąty set rozpoczął się od wyrównanej gry obu zespołów (4:4). Atak z przechodzącej piłki Bergrovej pozwolił przyjezdnym wyjść na prowadzenie (5:4). Momentalnie jednak odpowiedziały wrocławianki – atak Pyziołek oraz blok na Łyszkiewicz sprawiły, że to podopieczne trenera Aleksandersena wróciły na prowadzenie (6:5). Siatkarki z Dolnego Śląska przed zmianą stron zdołały jeszcze powiększyć swoją przewagę o dwa punkty (8:5). Kolejne skuteczne zagranie Koniecznej zmusiło trenera Popika do poproszenia o czas dla swojego zespołu (9:5). W kolejnych akcjach Impel dosłownie zmiażdżył rywalki, a kiedy dwunasty punkt asem serwisowym zdobyła Katarzyna Konieczna, wrocławianki były już dosłownie o krok od wygranej (12:5). Gospodynie nie sprawiły zawodu swoim kibicom – pomimo czterech obronionych przez rywalki piłek meczowych, ostatecznie ekipa z Wrocławia zwyciężyła 15:9 i w cały spotkaniu 3:2.

Impel Wrocław – BKS Aluprof Bielsko-Biała 3:2
(22:25, 25:20, 25:16, 21:25, 15:9)

Składy zespołów:
Impel:
Ognjenovic, Polak, Konieczna, Pyziołek, Wilson, Djurisic, Medyńska (libero) oraz Rosner
BKS:
Bergrova, Pelc, Łyszkiewicz, Sieczka, Wołosz, Frąckowiak, Sawicka (libero) oraz Wojtowicz G., Czypiruk-Solarewicz i Wojtowicz M.

Zobacz również:
Wyniki V i VI rundy Pucharu Polski kobiet

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Puchar Polski

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-02-27

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved