Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Crvena Zvezda Belgrad z Pucharem Serbii

Crvena Zvezda Belgrad z Pucharem Serbii

fot. archiwum

Siatkarze z Belgradu pod wodzą Duško Nikolicia sprawdzili się w roli faworyta. Aktualni mistrzowie kraju pokonując w emocjonującym, finałowym meczu Radnicki Kragujevac, sięgnęli po jedenaste trofeum Pucharu Serbii w historii klubu.

W pierwszym półfinale naprzeciw siebie stanęły drużyny Vojvodiny Nowy Sad oraz Radnickiego Kragujevac. Na przestrzeni całej pierwszej partii podopieczni Nikoli Salaticia utrzymywali dwupunktowe prowadzenie. Zawodnicy Radnickiego mieli więcej okazji do wyprowadzenia własnych akcji, lecz rzadziej kończyli je zdobyciem punktu. Częściej także popełniali niewymuszone błędy i w konsekwencji przegrali premierową odsłonę 20:25. W kolejnym secie siatkarze z Nowego Sadu spuścili z tonu i podczas drugiej przerwy technicznej tracili do rywali aż sześć oczek. Zawodnikom Radnickiego Kragujevaca pomogła zmiana rozgrywającego (Igor Jovanović w miejsce Milana Ilicia) i coraz lepsza dyspozycja Vladimira Čedicia, na zatrzymanie którego gracze Vojvodiny wyraźnie nie mogli znaleźć sposobu. Mimo roszad w składzie zaproponowanych także przez Nikolę Salaticia, w drugiej partii ulegli 19:25. Kolejne odsłony miały podobny przebieg i w obu triumfowała ekipa Dejana Maticia. W pierwszym secie zagraliśmy ze znacznie większym zaangażowaniem i bezbłędnie. Później zaczęliśmy się mylić i rywale wrócili do gry. Oczywiście, dużo dobrego wniosła do ich zespołu zmiana rozgrywającego, do której nie byliśmy się w stanie dostosować. Wina leży także po mojej stronie, gdyż nie zmieniliśmy taktyki – nie przeszliśmy z zagrywki mocnej na float. Po pierwszej partii myślałem, że będziemy bardziej zmotywowani, ale okazało się, że więcej motywacji było po stronie Radnickiego – ocenił szkoleniowiec aktualnych wicemistrzów Serbii.  – Daliśmy z siebie wszystko, ale zabrakło nam koncentracji i lepszej gry w polu. Przeciwnicy byli lepsi w zagrywce, w obronie, w ataku – stwierdził Boris Martinović. Młody środkowy Vojvodiny zdobył aż osiem punktów w bloku, ale to nie ten element zadecydował o wyniku spotkania.

Vojvodnina Nowy Sad – Radnicki Kragujevac 1:3
(25:20, 19:25, 20:25, 17:25)

Drugie z półfinałowych spotkań – rozegrane wcześniej, przed kompletem nowopazarskiej publiczności – zgodnie z przewidywaniami było o wiele bardziej jednostronne. Broniący mistrzowskiego tytułu siatkarze z Belgradu, w zaledwie 65 minut pokonali występujących na zapleczu ekstraklasy gospodarzy turnieju 3:0. Choć początek każdego z setów nie zwiastował błyskawicznego rozstrzygnięcia, zawodnicy Crvenej Zvezdy już podczas drugiej przerwy technicznej uzyskiwali dość wyraźne prowadzenie. W decydującej fazie każdej z odsłon przyjezdni prezentowali się znacznie lepiej, nie pozwalając rywalom przekroczyć granicy piętnastu oczek. – Zwycięstwo przyszło nam lekko, nie oczekiwałem takiego rezultatu. Myślałem, że będą dużo mocniejsi – komentował po meczu Milan Ćelić. My graliśmy fenomenalnie, pozostawiliśmy przeciwników z 13-15 punktami we wszystkich trzech setach. Gratuluję więc swojej ekipie, jesteśmy w finale – dodał środkowy. – Uważam, że przede wszystkim dobrze zagrywaliśmy, nie daliśmy im wielu okazji do skutecznej gry w ataku. Serwis i blok – myślę, że to zadecydowało – mówił Nemanja Jakovlević, przyjmujący Crvenej Zvezdy. Szczególnie w pierwszej partii podopieczni Duško Nikolicia „rozstrzelali” przeciwników zagrywką, notując aż 5 asów i obniżając skuteczność przyjęcia miejscowych graczy do 26% (21% przyjęcia perfekcyjnego), a to przełożyło się na ich wyjątkowo kiepską postawę w ataku (17%).



Crvena Zvezda Belgrad – Novi Pazar Junior 3:0
(25:12, 25:15, 25:13)


 

W finale ubiegłoroczni złoci medaliści zmierzyli się z trzecim zespołem sezonu 2011/2012. W ostatnich latach w rozgrywkach Pucharu Serbii triumfowały naprzemiennie Crvena Zvezda i Vojvodina, do której należy rekord w ilości zdobytych trofeów – 13. Wicemistrzowie sprzed roku w obecnym sezonie nie radzą sobie jednak tak dobrze jak w latach ubiegłych. Zajmują szóstą lokatę w ligowej tabeli, notując po przedostatniej, 17. kolejce rundy zasadniczej zaledwie 23 punkty. Na papierze, w przekroju całego sezonu Crvena Zvezda wypadała lepiej niż Radnicki. Ekipa Duško Nikolicia na 17 rozegranych w lidze meczów przegrała zaledwie jeden i na długo przed końcem fazy zasadniczej uzyskała niekwestionowaną pozycję lidera. Nieco inaczej wyglądała sytuacja zespołu z Kragujevaca, który na drugą lokatę awansował stosunkowo niedawno, bo po ostatniej kolejce spotkań i do obrońców mistrzowskiego tytułu traci dziesięć oczek.

Finałowe starcie rozpoczęło się od zaciętej walki. Zawodnicy z Kragujevaca objęli trzypunktowe prowadzenie (8:5), ale mistrzowie Serbii wyrównali wynik i na drugą przerwę techniczną zeszli już z jednym oczkiem przewagi. Czerwono-biali stopniowo zwiększali dystans, by w premierowej partii zwyciężyć 25:22. Choć na początku drugiej odsłony wynik oscylował wokół remisu, po chwili niewielka przewaga Radnickiego (16:14) urosła do pięciu oczek (21:16). Stało się tak w dużej mierze za sprawą praktycznie bezbłędnej gry – w całym secie podopieczni Dejana Maticia oddali przeciwnikom zaledwie jeden punkt po nieudanym ataku, przy czym nie zepsuli żadnej zagrywki. Podobnie jak w półfinale, zmiany zaproponowane przez szkoleniowca z Kragujevaca okazały się trafione. Dobra gra Igora Jovanovicia, Ivana Perovicia i Aleksandara Blagojevicia pomogła brązowym medalistom sprzed roku pewnie wygrać drugą partię 25:18. Kolejną odsłonę lepiej rozpoczęli zawodnicy Crvenej Zvezdy, którzy trzypunktową przewagę uzyskaną jeszcze przed pierwszą przerwą techniczną (8:5) utrzymywali na przestrzeni całego seta. Ekipa Radnickiego, choć poprawiła przyjęcie, nie zdołała utrzymać skuteczności w polu serwisowym i w ataku. Belgradzka drużyna zyskała aż 14 oczek po błędach rywali i w trzeciej partii triumfowała 25:22, obejmując w finale prowadzenie 2:1. Czwarty set był pełen walki i rozmaitych zwrotów akcji. Crvena Zvezda dwukrotnie zyskiwała dość wysoką przewagę, lecz drużyna Radnickiego za każdym razem potrafiła wyjść z opresji. Kulminacja emocji towarzyszących całemu spotkaniu nastąpiła w końcówce czwartej odsłony. Siatkarze z Kargujevaca doprowadzili do remisu (21:21), po czym dzięki skutecznej grze Vladimira Čedicia odskoczyli na dwa punkty (23:21). Wówczas kontrataki Dušana Petkovicia przyczyniły się do zdobycia przez belgradzki zespół kolejnych trzech oczek (24:23). Podopieczni Dejana Maticia obronili dwie piłki meczowe, jednak trzecią okazję na wywalczenie jedenastego Pucharu Serbii dla Crvenej Zvezdy czerwono-biali już wykorzystali, odnosząc zwycięstwo 27:25 w czwartym secie i 3:1 w całym meczu.

Crvena Zvezda Belgrad – Radnicki Kragujevac 3:1
(25:22, 18:25, 25:22, 27:25)

W finale oczekiwałem właśnie takiej gry i do takiego spotkania wraz ze sztabem szkoleniowym przygotowywałem swoich graczy. Apelowaliśmy o spokojną grę, chociaż było nerwowo. Młodej ekipie, która jest bliska zwycięstwa, zdarzają się błędy. Były momenty, gdy byliśmy zbyt nerwowi. I my, i przeciwnicy po drugiej stronie siatki – podkreślił trener stołecznej drużyny, Duško Nikolić. Na rolę, jaką odegrały w finale pomyłki obu zespołów, zwrócił uwagę także szkoleniowiec Radnickiego. – Może w samej końcówce mogło być lepiej. W ciągu całego spotkania, Zvezda grała bardziej równo, popełniała mniej błędów. My natomiast w tym jednym secie zagraliśmy świetnie. Gdybyśmy tak rozegrali pozostałe, bylibyśmy lepsi. Pomimo wielu błędów, nasi przeciwnicy zwyciężyli zasłużenie – przyznał Dejan Matić. Komplementów drużynie Radnickiego nie szczędził atakujący mistrzów Serbii. – Oni pokazali wielką waleczność, zagrali na wysokim poziomie i poprawili swoją formę. My tego właśnie oczekiwaliśmy, więc musieliśmy wznieść się ponad to, co zaprezentowaliśmy w kilku ostatnich meczach – mówił Dušan Petković, dodając, iż zespół Crvenej Zvezdy pragnie w jak najlepszej formie powrócić do walki o mistrzostwo kraju. – To był doskonały mecz, wart finału. Niestety dla nas, nie potrafiliśmy przeciwdziałać presji, którą być może sami sobie narzuciliśmy. Naszymi błędami z końcówki trzeciego seta pozwoliliśmy przeciwnikowi powrócić do gry, a wreszcie – wygrać – wyjaśniał przyczyny porażki swojej drużyny Milan Ilić.Przede wszystkim było to bardzo ładne siatkarskie przedstawienie, jedno z wielu pomiędzy nami a Crveną Zvezdą. Mistrzostwa trwają dalej, a w przyszłym tygodniu znów czeka nas mecz z tym zespołem. Mam szczerą nadzieję, że podniesiemy poziom naszej gry. Mamy możliwość postępu, i to mnie cieszy. Z nadzieją oczekuję na rewanż… nie w tym meczu, ale w play-off, gdy to będzie potrzebne – dodał kapitan ekipy z Kragujevaca.

Turniej finałowy w Novym Pazarze obserwował między innymi Igor Kolaković, trener reprezentacji Serbii. – Mieliśmy okazję oglądać młodych graczy, pełnych chęci do gry, niektórzy występowali w takich spotkaniach po raz pierwszy. Radnicki oczywiście zadbał o dramaturgię meczu, szczególnie w czwartym secie. W pojedynku takim jak ten, o nieprzesadnie wysokim poziomie, było dużo błędów, zwłaszcza po stronie Radnickiego, ale zespół nadrobił to walecznością – decydujący pojedynek ocenił trener Plavich.

źródło: inf. własna, ossrb.org, wienerliga.org

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-02-26

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved