Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Będzie piąty mecz w Rzeszowie

PlusLiga: Będzie piąty mecz w Rzeszowie

fot. Tomasz Koprowski / skra.pl

Skra Bełchatów, po niezwykle zaciętym, stojącym na wysokim poziomie widowisku, pokonała 3:1 Resovię Rzeszów w czwartym meczu ćwierćfinałowym PlusLigi i o tym, kto awansuje do półfinału, zadecyduje piąte starcie tych drużyn.

W wyjściowych składach obu zespołów, w porównaniu do poprzednich pojedynków, doszło do jednej zmiany. W Resovii Rzeszów Paula Lotmana zastąpił w podstawowym zestawieniu Nikola Kovacević. Poniedziałkowy mecz lepiej otworzyli gospodarze. Efektywna gra w obronie poparta skutecznymi atakami w kontrataku pozwoliła bełchatowianom wyjść na trzypunktowe prowadzenie (5:2). Od początku spotkania wysoką dyspozycję w polu serwisowym prezentował Aleksandar Atanasijević, który swoją zagrywką nękał przyjmujących rywali (7:2). Przykład z kolegi wzięli Mariusz Wlazły i Daniel Pliński, którzy również punktowali w tym elemencie siatkarskiego rzemiosła (12:6). Grających na fali wicemistrzów Polski z rytmu próbował wybić Andrzej Kowal, prosząc o czas. Chwila oddechu i uwagi szkoleniowca nie pomogły rzeszowianom. Goście oprócz niskiego poziomie przyjęcia, nie kończyli także ataków. Takiego problemu nie było po drugiej stronie siatki. Paweł Woicki równomiernie rozdzielał piłki pomiędzy swoich kolegów, którzy odpłacali się swojemu rozgrywającemu skutecznymi atakami (15:8). Przyjezdni sami utrudniali sobie zadanie w odrabianiu strat, popełniając z każdą kolejną akcją coraz więcej własnych błędów. W końcówce seta po stronie mistrzów Polski na boisku pojawili się Zbigniew Bartman, Maciej Dobrowolski i Paul Lotman. Jednakże zawodnicy rezerwowi nie odmienili obrazu gry. Bełchatowianie wysokie prowadzenie utrzymali do końca inauguracyjnej partii, wygrywając po asie serwisowym Karola Kłosa (25:17).

Początek drugiej odsłony pojedynku również ułożył się po myśli miejscowych. Na prawym skrzydle problemy ze skończeniem ataku miał Jochen Schöps, który został zablokowany, a następnie posłał piłkę w aut (2:4). W przeciwieństwie do premierowego seta mistrzowie Polski dość szybko doprowadzili do wyrównania. Dodatkowo punktowe zagrywki Schöpsa i Oliega Achrema wyprowadziły przyjezdnych na dwupunktowe prowadzenie (7:5). Radość podopiecznych Andrzeja Kowala z korzystnego rezultatu nie trwała długo. W trudnych momentach po stronie PGE Skry ciężar zdobywania punktów wziął na siebie Aleksandar Atanasijević. Serb niemal w pojedynkę doprowadził do wyrównania, a następnie swoją drużynę wyprowadził na ponowne prowadzenie (13:11). W drugim secie trwała jednak bardziej zacięta walka. Drużyna z Podkarpacia kolejny raz zerwała się do odrabiania strat. Ich starania zaowocowały doprowadzeniem do wyrównania po asie serwisowym Piotra Nowakowskiego (15:15). Końcówka partii, stosując terminologię bokserską, była wymianą ciosów. Oba zespoły nie zwalniały ręki w ataku, a w decydującym fragmencie seta kibice przeżywali huśtawkę nastojów. Wicemistrzowie Polski po skutecznym ataku Michała Winiarskiego mieli dwie piłki setowe (24:22). Rzeszowianie wyszli jednak z takiej sytuacji obroną ręką, a konkretniej Olieg Achrem, który skończył długą wymianę na wagę doprowadzenia do remisu (24:24). W walce na przewagi gospodarze zatracili skuteczność pierwszej akcji, co bezwzględnie wykorzystali Krzysztof Ignaczak i jego koledzy, triumfując 27:25.

Przegrana końcówka poprzedniej odsłony meczu podrażniła PGE Skrę Bełchatów, a zwłaszcza Aleksandara Atanasijevicia. Serb silnymi zagrywkami wyprowadził swój zespół na dwupunktowe prowadzenie (4:2). Gdy sędzia odgwizdał błąd podwójnego odbicia Krzysztofowi Ignaczakowi, miejscowi powiększyli przewagę o kolejne oczko (8:5). Wówczas trener Kowal postanowił wprowadzić na parkiet Zbigniewa Bartmana w miejsce Jochena Schöpsa. Okazało się to przysłowiowym strzałem w dziesiątkę. Reprezentant Polski kończył kolejne ataki, a gdy popisał się udanym blokiem na Mariuszu Wlazłym, na tablicy świetlnej pojawił się wynik remisowy (10:10). Następne akcje również nie układały się po myśli miejscowych. Efektem takiego obrotu spraw było pojawienie się na parkiecie po stronie PGE Skry Dante Boninfante i Michała Bąkiewicza (10:12). Podobnie jak w drugiej partii, środkowy fragment seta obfitował w dużą zmienność akcji. Mistrzowie Polski dość szybko roztrwonili przewagę, gdyż nie byli w stanie powstrzymać w ataku Atanasijevicia (15:15). Po drugiej przerwie technicznej neutralni kibice mogli delektować się siatkówką na najwyższym poziomie siatkarskim w wykonaniu obu zespołów. Wydawało się, że rzeszowianie, wychodząc na prowadzenie 22:20, rozstrzygną trzecią odsłonę spotkania na swoją korzyść. Nic bardziej mylnego. Akcję później w polu serwisowym pojawił się Michał Bąkiewicz i swoimi zagrywkami walnie przyczynił się do zdobycia trzech punktów z rzędu przez bełchatowian (24:22). Tym razem podopieczni Jacka Nawrockiego takiej szansy nie wypuścili już rąk i po skutecznym zbiciu Atanasijevicia cieszyli się z wiktorii 25:23.



Od początku czwartej partii w składzie gości ponownie pojawił się Jochen Schöps. O tym, jak wielkie emocje towarzyszyły czwartemu pojedynkowi, świadczy reakcja Jacka Nawrockiego. Szkoleniowiec PGE Skry Bełchatów grę swojej drużyny obserwował przez chwilę… klęcząc w pobliżu kwadratu dla rezerwowych. Po krótkiej walce punkt za punkt gospodarze wypracowali trzypunktową przewagę po kolejnym ataku Atanasijevicia. Efektywności w ataku brakowało z kolei niemieckiemu atakującemu Asseco Resovii Rzeszów. Po jego błędzie przyjezdni tracili do rywali już cztery punkty (4:8). Tym samym na boisko powrócił Zbigniew Bartman. Podopieczni Andrzeja Kowala częściowo zmniejszyli straty (8:10), ale wystarczyło kilka kolejnych udanych ataków Atanasijevicia, by bełchatowianie odbudowali wysokie prowadzenie (14:10). Z każdą kolejną akcją coraz więcej nerwów uwidaczniało się po stronie gości. Przekładało się to na błędy własne Resovii i problemy z przyjęciem zagrywki (12:19). Wysoka przewaga wprowadziła jednak dekoncentrację w szeregi bełchatowian. Ich pomyłki, głównie w ataku, pozwoliły rywalom zbliżyć się na trzy oczka (17:20). Spokój w szeregach swojego zespołu próbował przywrócić Jacek Nawrocki, prosząc o czas. Posunięcie polskiego trenera przyniosło efekt. Jego podopieczni, po powrocie na parkiet, kilkupunktowe prowadzenie utrzymali do końca seta, triumfując 25:21 i w całym meczu 3:1. Pojedynek atakiem w siatkę zakończył Zbigniew Bartman.

MVP meczu został atakujący Skry Bełchatów – Aleksandar Atanasijević

PGE Skra Bełchatów – Asseco Resovia Rzeszów 3:1
(25:17, 25:27, 25:23, 25:21)

Składy zespołów:
Skra: Woicki (1), Winiarski (10), Kłos (10), Atanasijević (23), Wlazły (10), Pliński (10), Zatorski (libero) oraz Boninfante, Bąkiewicz (3), Muzaj i Kooistra
Resovia: Tichacek (1), Kovacević (3), Kosok (9), Schöps (10), Achrem (21), Nowakowski (7), Ignaczak (libero) oraz Lotman (3), Dobrowolski, Bartman (11), Grzyb i Perłowski

stan rywalizacji play-off: 2:2

Zobacz też:
Wyniki I rundy play-off PlusLigi

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-02-25

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved