Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Zbigniew Bartman: Nie ma co popadać w huraoptymizm

Zbigniew Bartman: Nie ma co popadać w huraoptymizm

fot. Przemysław Cyrulik

Siatkarze mistrza Polski, pokonując bełchatowian, postawili pierwszy krok w kierunku awansu do półfinałów PlusLigi. - To dopiero pierwsze spotkanie, ono praktycznie nic nie wnosi i nie zmienia - studzi emocje atakujący Resovii Zbigniew Bartman.

Na początku rywalizacji mistrza z wicemistrzem kraju wypracowaliście pierwszą zaliczkę. Można powiedzieć, że wygrana 3:1 ze Skrą Bełchatów w pierwszym meczu była nadspodziewanie łatwa?

Zbigniew Bartman:Łatwa czy też nie, na pewno w tym spotkaniu straciliśmy bardzo dużo energii. Nic nam samo nie przyszło. Ogólnie fajnie to wyglądało, bo praktycznie od początku do końca utrzymaliśmy koncentrację. Dobrze wyglądała nasza zagrywka, mimo że nie zawsze punktowa, jednak była skuteczna taktycznie. Na uwagę zasługuje też świetna gra naszych środkowych, gdzie w bloku, jeśli nie zatrzymywali bezpośrednio rywali, to mieli dobre wybloki, dające nam szansę na wyprowadzanie kontrataków.

To spotkanie potwierdziło, jak istotnym elementem we współczesnej siatkówce jest właśnie pewna zagrywka. Skuteczność w polu serwisowym może w jakimś stopniu pomóc ustawić mecz?



Zgadza się, w pierwszym secie to bełchatowianie zagrywali świetnie, my natomiast mieliśmy trochę problemów w przyjęciu. Później dobra zmiana Paula Lotmana ustabilizowała nasze przyjęcie i ta gra wyglądała coraz lepiej. Krzysiek (Ignaczak – przyp. red.) szalał w obronie i przyjęciu, co też zrobiło swoje. Cieszymy się z wygranej, chociaż na razie nie ma co popadać w huraoptymizm, bo to dopiero pierwsze spotkanie, ono praktycznie nic nie wnosi i nie zmienia. Ten drugi mecz będzie kluczowy i jego rezultat cokolwiek wyjaśni.

Nakład sił i energii może się odbić na waszej dyspozycji w kolejnym spotkaniu? Czasu na odpoczynek będzie niewiele.

Dla nas ten fakt nie będzie stanowił problemu, mamy szeroki skład – dwunastu, a nawet trzynastu zawodników, bo w tym meczu nie było w składzie Rafała (Buszka – przyp. red.). Nie powinniśmy więc mieć tego typu problemów. Każdy z zawodników, który rozegrał cały mecz, będzie mógł w razie potrzeby liczyć na dobrą zmianę.

Ewentualna wygrana w poniedziałkowym meczu i prowadzenie 2:0 przed spotkaniami na wyjeździe zapewniłyby dodatkowy komfort?

Na pewno zwycięstwo dodałoby nam jeszcze więcej pewności, ściągając ciężkie chwile na przeciwnika. Ale teraz musimy skupić się raczej na regeneracji, poświęcić ten czas na odpoczynek. Musimy też przeanalizować to pierwsze spotkanie, aby wyjść na boisko i zagrać tak samo, albo nawet i lepiej. Bo mimo że graliśmy bardzo dobrze, nie byliśmy perfekcyjni.

Przed rozpoczęciem rywalizacji bełchatowianie mówili, że to wy będziecie faworytem, próbując wytworzyć na was dodatkową presję…

Powiem szczerze, że w ostatnim czasie nawet nie czytałem artykułów czy wypowiedzi na ten temat. Ale jeżeli taki był zamiar bełchatowian, to nie przyniósł oczekiwanych skutków, bo praktycznie nie mieliśmy do czynienia z informacjami siatkarskimi.

A presja wynikająca z samej roli obrońcy tytułu jest odczuwalna?

Paradoksalnie tej presji nie czujemy. W drużynie jest zaskakująco luźna atmosfera, ale myślę, że jest to jakiś sposób. W tym meczu to nam pomogło, zobaczymy, jak dalej potoczy się ta gra.

Równie istotny co elementy siatkarskiego rzemiosła jest więc tzw. „team spirit”?

Na pewno, chociaż są zespoły, które potrafią grać na najwyższym poziomie i poza boiskiem nie spędzać razem czasu. Jednak my ostatnio coraz więcej czasu spędzamy razem, poza meczami czy treningami. I myślę, że to też mogło mieć jakiś wpływ na naszą grę, nie tylko w tym spotkaniu ze Skrą, ale także na wcześniejsze rezultaty.

Rozmawiała: Edyta Bańka (Strefa Siatkówki)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-02-18

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved