Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Daniel Castellani: Sukces ZAKSY nie nazywa się „Castellani”

Daniel Castellani: Sukces ZAKSY nie nazywa się „Castellani”

fot. Cezary Makarewicz

- Sukces ZAKSY nie nazywa się tylko „Castellani". Zależy od bardzo wielu szczegółów. Oczywiście ja jestem ważnym ogniwem, lecz bez tego wszystkiego dookoła nie da się osiągnąć sukcesu - mówi o ostatnich osiągnięciach swojego zespołu Daniel Castellani.

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle awansowała do najlepszej czwórki zespołów w Europie. Awans kędzierzynianom dała wygrana w dwumeczu z Arkasem Izmir. Jednak jak przyznaje Daniel Castellani, jego podopieczni nie świętowali tego sukcesu w jakiś szczególny sposób. – W drużynie panował spokój, byliśmy wyciszeni. Awans do najlepszej czwórki Europy nas ucieszył. Jednak pamiętaliśmy jednocześnie, że za dwa, trzy dni czeka nas na kolejny mecz. Była radość, wspólne piwko. Pogadaliśmy ze dwie godziny o meczu, o naszych nastrojach, a potem poszliśmy spać. Zespół cały czas zachowuje skupienie, jest gotowy na następne wyzwania. W Izmirze nie zrobiliśmy niczego wyjątkowego ani szalonego, nie było wielkiej imprezy. Nasza przygoda trwa, niczego nie zakończyliśmy – mówi argentyński szkoleniowiec.

Zawodnicy, którzy mieli okazję pracować z Castellanim, przyznają, że się zmienił, zrobił się ostrzejszy. Sam zainteresowany przyznaje, że stara się ewoluować. – Uważam, że nie zmieniasz się tylko wtedy, gdy nie żyjesz. Dla mnie zmienia się wszystko, tak jak życie wokół mnie. Trudno po zdobyciu jakiegoś trofeum usiąść i mówić: tak robiłem i wygrywałem, więc przez najbliższe dziesięć lat będę działał dokładnie w ten sposób. Dla mnie takie rozumowanie to głupota! Każdego dnia przechodzę zmianę, ewoluuję, buduję i kreuję nowe pomysły – mówi Castellani.

Na pytanie, czy zmienił się także jako człowiek, czy tylko jako trener, odpowiada: – Czy zmieniłem się wewnątrz? Tak z pewnością powiedzą zawodnicy, którzy znali mnie z wcześniejszej pracy w Polsce. Teraz daję z siebie więcej agresji, więcej zaangażowania, to jest mój pomysł na sukces z ZAKSĄ. Szkoleniowiec przy okazji tłumaczy, że agresja, jakkolwiek dziwnie to brzmi, może być pomysłem na sukces. – Zawsze przed rozpoczęciem pracy z daną ekipą staram się zrozumieć, czego ona potrzebuje, jakiego rodzaju „Castellaniego”. Delikatnego czy może bardziej wymagającego? Każda grupa jest inna, a ja próbuję się dopasować. Teraz jestem innym Castellanim niż w reprezentacji Polski, Fenerbahce czy PGE Skrze Bełchatów – wyjaśnia.



Po ostatnich sukcesach ZAKSY – zdobyciu Pucharu Polski oraz awansie do Final Four Ligi Mistrzów – wielu ekspertów i kibiców obwołało Castellaniego cudotwórcą i uważa za głównego autora tych osiągnięć. On sam jednak nie uważa się za ojca sukcesu kędzierzyńskiego klubu. – Sukces ZAKSY nie nazywa się tylko „Castellani”. Zależy od bardzo wielu szczegółów. Mamy znakomity sztab, świetnych zawodników, sprawnych prezesów. Oczywiście ja jestem ważnym ogniwem, lecz bez tego wszystkiego dookoła nie da się osiągnąć sukcesu. A najważniejsze, że stworzyliśmy swój system, w którym każdy z nas się odnajduje i dobrze czuje. Powstała nasza własna kultura gry – tłumaczy Argentyńczyk.

*rozmawiał Kamil Składowski
*więcej w serwisie przegladsportowy.pl

źródło: inf. własna, przegladsportowy.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-02-18

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved