Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Paweł Szabelski: Interesują nas tylko zwycięstwa

Paweł Szabelski: Interesują nas tylko zwycięstwa

fot. archiwum

- U siebie pogubiliśmy sporo punktów, więc teraz musimy odrabiać straty, szczególnie na własnym parkiecie. Dlatego mecze, które zostały do końca rundy zasadniczej, będą na pewno bardzo istotne - mówi trener Cuprum Mundo Lubin, Paweł Szabelski.

Za wami mecz z Energetykiem Jaworzno. Chyba można powiedzieć, że było to spotkanie z cyklu lekkich, łatwych i przyjemnych, których jednak w tym sezonie w I lidze nie ma zbyt dużo?

Paweł Szabelski:Faktycznie, w tym sezonie nie ma zbyt dużo meczów, w których można wcześniej zakładać zwycięstwo. Do ostatniego spotkania podeszliśmy, jakby było ono najważniejsze w sezonie. Musieliśmy być skoncentrowani, skupieni na własnej grze, na niepopełnianiu błędów, na mądrej zagrywce. Zrealizowaliśmy te założenia w stu procentach. Cieszą nas trzy punkty, bo przy ścisku w tabeli są one nam bardzo potrzebne. Poprzednia kolejka pokazała, że kto lekceważy zespoły z dołu tabeli, ten może srodze się zawieść.

Wspomniał pan o koncentracji. Chyba to był klucz do zwycięstwa?



Tak. Wiedzieliśmy, że musimy wejść w mecz bardzo mocno skoncentrowani i wyeliminować najmocniejsze ogniwo rywali, czyli Szymona Romacia, który w poprzednim sezonie grał w naszych barwach. Mieliśmy go bardzo dobrze rozpisanego przez naszego statystyka. Szymon nie zagrał słabego meczu, starał się jak mógł. Na pewno zdobył najwięcej punktów w zespole przeciwnika, ale nie narobił nam takiej krzywdy, aby Energetyk mógł wygrać chociażby jednego seta.

A obawiał się pan tego rywala czy raczej zdawał pan sobie sprawę, że Energetyk nie jest w stanie zagrać dwóch dobrych spotkań z rzędu?

Nie rozpatrywałem tego meczu w takich kategoriach. Jak już wspomniałem, przy takim przeciwniku trzeba postawić własne warunki gry, zaprezentować solidną siatkówkę i nie popełniać błędów. Musieliśmy zagrać konsekwentnie, co nam się udało. Przygotowywaliśmy się już do meczu z zespołem z Bielska-Białej, dlatego zagraliśmy zagrywką na większym ryzyku. Ale jeśli wynik zbliżał się do remisu, to wówczas posyłaliśmy kierunkowy serwis na najsłabiej przyjmującego zawodnika w drużynie z Jaworzna, a przez to odskakiwaliśmy przeciwnikowi na bezpieczną odległość.

Trzy punkty pozwoliły wam powrócić na trzecie miejsce w tabeli. Ogólnie jest pan zadowolony z dotychczasowych wyników Cuprum?

Do końca nie jestem zadowolony z dotychczasowych wyników. Myślę, że mam tak ambitnych ludzi w zespole, że interesują nas tylko zwycięstwa. Oczywiście trzeba w każdym meczu walczyć o tyle oczek, ile można wyrwać rywalowi. Czasami są to trzy, innym razem dwa punkty, a czasami przegrywa się 2:3 i po spotkaniu jest się złym na siebie, ale wiedząc, że dało się z siebie wszystko, cieszy się z jednego oczka. Jednak mieliśmy za dużo w tym sezonie nierównych spotkań. U siebie przegraliśmy z Kęczaninem Kęty i z Pekpolem Ostrołęka, pogubiliśmy sporo punktów, więc teraz musimy odrabiać straty, szczególnie na własnym parkiecie. Dlatego mecze, które zostały do końca rundy zasadniczej, będą na pewno bardzo istotne. Będziemy starali się obronić trzecią pozycję, a może nawet wskoczyć jeszcze wyżej. Ale liga jest tak wyrównana i nieprzewidywalna, więc nie chciałbym być prorokiem i wyrokować, które miejsce zajmiemy na koniec sezonu.

A skąd biorą się takie wahania formy?

Po części jest to spowodowane tym, że przyszedł do nas nowy rozgrywający, także zawodnicy musieli przestawić się troszkę na inne granie. Na pewno trzeba też wziąć pod uwagę fakt, że kilku zawodników dodatkowo pracuje. Chyba jesteśmy jedynym amatorskim klubem w I lidze, ale i tak mamy wysokie aspiracje. Poza tym duże znaczenie odgrywa dyspozycja przeciwnika, bo czasami zagra on lepiej, my gorzej i pojawia się porażka. Na wahania formy wpływa wiele czynników, ale trudno jest wymienić jeden konkretny.

Teraz przed wami spotkanie z BBTS-em Bielsko-Biała, który ostatnio przeżywa lekki spadek formy. Poza tym pokonaliście już tego rywala, więc przed najbliższym spotkaniem chyba możecie być optymistami?

Jedziemy do Bielska-Białej po to, żeby odnieść tam zwycięstwo. Wierzymy, że możemy pokonać BBTS po raz drugi w tym sezonie. Jednak nie lekceważymy przeciwnika. Na pewno jest to rywal z najwyższej, pierwszoligowej półki. W swoim składzie ma kilku doświadczonych graczy, którzy w przeszłości grali w najwyższej klasie rozgrywkowej. Warto zwrócić uwagę na dobrych lewoskrzydłowych, dwóch bardzo fajnych środkowych oraz rozgrywającego, który potrafi zmienić schemat gry. Na pewno kluczowym elementem będzie zagrywka. Jeśli uda nam się odrzucić rywali od siatki, a Macionczyk większość piłek będzie musiał wystawiać z pola, wtedy będzie nam dużo łatwiej podbić kilka piłek w kontrze, a te zamienić na punkty.

Ewentualna wygrana z BBTS-em sprawi, że zbliżycie się do niego na trzy punkty, a wówczas nawet drugie miejsce po fazie zasadniczej będzie w waszym zasięgu.

Na papierze można wszystko bardzo ładnie rozpisać, a rzeczywistość potem jest całkiem inna. W tym momencie możemy zbliżyć się do bielszczan na trzy oczka, ale w tabeli jest spory ścisk. Strata jakichkolwiek punktów może zepchnąć nas poza pierwszą czwórkę, czego byśmy sobie nie życzyli. Chcielibyśmy fazę play-off zacząć z handicapem własnego boiska. Na pewno do Bielska-Białej jedziemy pozytywnie nastawieni, wierzymy w zwycięstwo, a jak będzie, to okaże się w sobotę wieczorem.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-02-15

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved