Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Liga Mistrzyń: Polskie akcenty w Final Four

Liga Mistrzyń: Polskie akcenty w Final Four

fot. archiwum

Przed tygodniem zrobiły pierwszy krok, w ostatnich dniach postawiły kropkę nad "i". Wszystkie trzy zespoły, które wygrały pierwsze spotkania II rundy play-off, powalczą o tytuł najlepszej klubowej drużyny Europy. W Final Four w Stambule zagrają również Polki.

Najbardziej dramatycznie i emocjonująco było w środę w Baku. Miejscowy Azzerail podejmował Unendo Yamamay Busto Arsizio i by myśleć o wyjeździe do Turcji, musiał wygrać nie tylko mecz, ale także złotego seta. Przed tygodniem we Włoszech podopieczne Alessandro Chiappiniego przegrały bowiem z mistrzyniami Włoch po tie-breaku. U siebie miały wpaść w szał radości. Radość rzeczywiście była po trzech dość pewnie wygranych setach. To oznaczało, że o awansie do Final Four zdecyduje dodatkowa partia. W niej Włoszki pozbierały się i zdecydowanie wygrały. Atakowały ze skutecznością 47%, co przy 20% rywalek jest wynikiem imponującym. Liderką zespołu była posiadająca polski paszport była atakująca Atomu Trefla Sopot – Małgorzata Kożuch (14 punktów, z czego 8 po kontrach). Po przeciwnej stronie siatki brylowała za to inna podpora ubiegłorocznych mistrzyń Polski – Megan Hodge. Ani ona, ani rozgrywająca Azzerailu Milena Radecka nie były jednak w stanie dać swojej drużynie awansu do Final Four. Klub z Busto Arsizio już może za to mówić o sukcesie, bo w debiucie w Lidze Mistrzyń znalazł się od razu w najlepszej czwórce Europy. Wymarzony poprzedni sezon zakończony trzema skalpami (mistrzostwo Włoch, Puchar Włoch, Puchar CEV) był więc może tylko wstępem do wielkiej europejskiej przygody.

Azzerail Baku – Unendo Yamamay Busto Arsizio 3:0
(25:23, 25:18, 25:21, złoty set: 11:15)
Pierwszy mecz: 3:2 dla Unendo Yamamay
awans: Unendo Yamamay

Dla mnie to był prawdziwy finał tych rozgrywek, ale niestety spotkaliśmy się już w fazie play-off – mówił po rewanżu pomiędzy Eczacibasi a Vakifbankiem Lorenzo Micelli, trener Eczacibasi. Jego drużyna drugi raz okazała się gorsza od lokalnego rywala 1:3 i odpadła z Ligi Mistrzyń. Ale walki odmówić jej nie można. Po wyraźnie przegranym trzecim secie (16:25), w czwartym była o krok od tie-breaka. Eczacibasi prowadziło już 21:19, ale ostatecznie to Vakifbank zwyciężył na przewagi 28:26 i trzeci sezon z rzędu wyeliminował rywalki z Ligi Mistrzyń. Podopieczne Giovanniego Guidettiego do triumfu poprowadziła Jovana Brakocevič (26 punktów), a dzielnie wspierały ją Małgorzata Glinka-Mogentale (15 punktów) i Bahar Toksöy (13 punktów). W drużynie Eczacibasi liderką okazała się Ljubow Szaszkowa, a zawiodła myląca się na potęgę i wielokrotnie blokowana Neslihan Darnel. Drużyna Lorenzo Micellego może chyba mówić o sporym kompleksie Vakifbanku i pewnie marnym pocieszeniem są dla niej słowa trenera przeciwniczek. – To była wspaniała siatkówka, na końcu to my wygraliśmy, ale moim zdaniem oba zespoły mogą opuszczać parkiet jako prawdziwi zwycięzcy, bo dały pokaz świetnej gry – oceniał mecz Guidetti. On i jego Vakifbank znają już smak triumfu w Lidze Mistrzyń. Czy po dwóch latach Stambuł znów okaże się dla nich szczęśliwy?



Eczacibasi VitrA Stambuł – Vakifbank Stambuł 1:3
(19:25, 25:22, 16:25, 26:28)
Pierwszy mecz: 3:1 dla Vakifbanku
awans: Vakifbank

Na pewno plany te zechce pokrzyżować Rabita Baku, która przed dwoma laty przegrała w finale właśnie z Vakifbankiem. Teraz w decydującym spotkaniu może dojść do powtórki tamtego pojedynku. Klub ze stolicy Azerbejdżanu nadspodziewanie łatwo pokonał wczoraj po raz drugi Dinamo Kazań. Mecz można opisać jako starcie Madelaynne Montaño z Jekateriną Gamową. Ta pierwsza dostała do ataku aż 46 piłek (prawie trzy razy tyle co druga pod względem wykonanych ataków w drużynie Foluke Akinradewo) i skończyła 26. Rosjanka na punkt zamieniła 23 z 44 posłanych do niej wystaw. Jej wysiłki pozwoliły jednak tylko na ugranie jednego seta. Dinamu zabrakło skuteczności innych siatkarek, słabiej niż przed tygodniem spisała się Jordan Larson-Burbach, wsparcia trzeciej skrzydłowej w ataku w zasadzie nie było, a Maria Borisenko przez cztery seta nie skończyła na środku siatki żadnej piłki. Marzenia o triumfie w Lidze Mistrzyń musi więc Gamowa odłożyć co najmniej o rok. Już teraz spełnić je może za to Rabita z Katarzyną Skorupą na rozegraniu. Polka rozegrała w Baku cały mecz. – Moje dziewczyny zrobiły dzisiaj wszystko, co było w ich mocy, muszę podziękować fanom za wsparcie – mówił po meczu uszczęśliwiony Marcello Abbondanza, trener drużyny z Azerbejdżanu. Włoch wystąpi w Final Four Ligi Mistrzyń po raz drugi z rzędu. Przed rokiem jako szkoleniowiec MC-Carnaghi Villa Cortese zajął czwarte miejsce. Teraz ma być lepiej.

Rabita Baku – Dinamo Kazań 3:1
(25:18, 25:14, 19:25, 25:20)
Pierwszy mecz: 3:1 dla Rabity
awans: Rabita

Zobacz również:
Wyniki II rundy play-off Ligi Mistrzyń

Emocje związane z Final Four już 9 i 10 marca. Wiadomo, że w wielkim finale po raz kolejny wystąpi zespół turecki, bo w półfinale naprzeciwko Vakifbanku Małgorzaty Glinki-Mogentale stanie gospodarz zawodów i lokalny rywal – Galatasaray Daikin Stambuł, którego barw broni znana z występów w Sopocie Neriman Ӧzsoy. W drugim półfinale powalczą Rabita Baku Katarzyny Skorupy z Unendo Yamamay Busto Arsizio Małgorzaty Kożuch. Polskich akcentów, mimo nieobecności drużyn znad Wisły, w Stambule więc nie zabraknie.

źródło: CEV, inf. własna

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved