Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Jolanta Dolecka: Nie złożymy broni i będziemy walczyć

Jolanta Dolecka: Nie złożymy broni i będziemy walczyć

fot. archiwum

- Stworzyli prawdziwy zespół, bez gwiazd. Jeszcze raz powtórzę, że przykro nam, iż ta dobra dyspozycja z początku sezonu nie została utrzymana do końca - mówi o drużynie prowadzonej przez Jakuba Bednaruka prezes AZS Politechniki Warszawskiej, Jolanta Dolecka.

Podsumowując rundę zasadniczą, to chyba i pani, i zawodnikom, i kibicom najbardziej w pamięci zapadł początek sezonu, najlepszy w historii Politechniki.

Jolanta Dolecka: Czy to najlepszy początek sezonu w historii? Można powiedzieć, że tak, zwłaszcza że na koniec pierwszej części fazy zasadniczej mieliśmy więcej punktów niż po zakończeniu także i rundy rewanżowej, bo tak bywało w poprzednich latach. Początek był zatem dla nas udany. Później kontuzje kilku zawodników trochę rozbiły drużynę, tym bardziej że nie mamy kompletnego zespołu, składu. Mamy kilku rezerwowych zawodników, ale są oni młodzi i perspektywiczni, lecz na dzień dzisiejszy trochę odbiegają poziomem od tych szóstkowych. To nam trochę pokrzyżowało plany, ale uważam, że cała runda zasadnicza była dla nas udana. Choć może teraz, patrząc na to po pewnym czasie, zabrakło nam kilku punktów, które mogliśmy zdobyć.

Czyli jednak szóste miejsce pozostawiło pewien niedosyt?



Tak, zwłaszcza że istniała szansa na zakończenie rundy na minimum piątym miejscu. Wtedy mielibyśmy zupełnie inny układ tabeli. Ale nie ma co się nad tym zastanawiać i musimy pogodzić się z rzeczywistością.

Zawodnicy twierdzili, że nie spodziewali się tak dobrego otwarcia, chcieli tylko grać swoje. Media natomiast okrzyknęły zespół czarnym koniem rozgrywek. Może więc to nieco przeszkadzało zespołowi?

Często różnego rodzaju niepowodzenia tłumaczy się presją. Jeśli zespół jest dobry, to wtedy nie patrzy na presję, tylko gra najlepiej, jak potrafi. U nas początek sezonu być może był nadspodziewanie dobry i chyba faktycznie nikt przed rozpoczęciem rozgrywek nie spodziewał się tego, ponieważ drużyna była w 70% nowa, zbudowana od podstaw. Między zawodnikami jednak „zaiskrzyło”, fajnie to wszystko się ułożyło. Oni stworzyli prawdziwy zespół, bez gwiazd. Jeszcze raz powtórzę, że przykro nam, iż ta dobra dyspozycja z początku sezonu nie została utrzymana do końca.

Wracając do zmian kadrowych, to faktycznie istniały obawy, że zespół może zgrywać się kosztem wyników. To nie nastąpiło. Zmiennicy, choćby Maksymilian Szuleka, który z konieczności musiał grać na ataku, też pokazali się z dobrej strony.

Powiedziałabym, że takie sytuacje często „tworzą” zawodników. Być może to na ataku, wybiegając w przyszłość, jest miejsce Szuleki. Zwłaszcza że mecz przeciwko Resovii zagrał naprawdę bardzo dobrze, do tego stopnia, że niemal został okrzyknięty objawieniem. Choć do tego daleka droga. Ale kto wie… być może właśnie rola atakującego jest właśnie dla niego. Bo z moich rozmów z trenerem wynikło, iż będzie on trenował teraz właśnie na ataku. Jedynie środek troszkę, nie chcę powiedzieć, że zawiódł, ale nie był do końca kompletny. Przemek Smoliński miał grać w Młodej Lidze i w II lidze, w MOS Wola, później musiał nam pomóc, ponieważ kontuzji nabawił się Zajder. Ale muszę powiedzieć, że także i on fajnie zaprezentował się w meczu z Resovią. Niemniej jednak brakowało nam pełnowartościowego kolejnego środkowego. Również jeśli chodzi o przyjęcie, to okazało się, że kiedy wypadł nam Krzysiek Wierzbowski, to trudno było go zastąpić. Do tego doszła kontuzja Pawła Adamajtisa, która też pokrzyżowała nam plany. Grzesiek Szymański jest bardzo dobrym zawodnikiem, ale gra nierówno. Potrafi rozpocząć mecz bardzo dobrze, po czym następuje spadek formy, dlatego tutaj bardzo potrzebowaliśmy zmiennika. Mamy zespół, jaki mamy, ale podsumowując, ja dla wszystkich zawodników, ale też i dla trenerów, jestem pełna podziwu.

Właśnie, bo trener Bednaruk zadebiutował w roli pierwszego szkoleniowca. W tej sytuacji wyniki mówią same za siebie.

Wynik broni Kubę. Można mieć do niego pewne zastrzeżenia, ale na dzień dzisiejszy wszystko jest fajnie. Sądzę, że jeśli Kuba dalej będzie się rozwijał, to wkrótce dołączy do czołówki polskich trenerów. Czego zresztą mu życzę.

Dobre rezultaty zespołu są też ważne z marketingowego punktu widzenia.

Dokładnie. Na początku wygrywaliśmy mecz za meczem, długo byliśmy wiceliderem i to na pewno „nakręca” popyt na siatkówkę. To widać także i w Warszawie, bo ludzie chcą oglądać siatkówkę. Na spotkanie ze Skrą przyszedł niemal komplet publiczności, ale także i na pozostałych meczach, także tych na Torwarze z Delectą czy Resovią, była wysoka frekwencja. Zobaczymy jak będzie podczas spotkań z ZAKSĄ, bo są zespoły bardziej i mniej lubiane przez kibiców. Tutaj na pewno bardzo ważny będzie wynik rywalizacji w Kędzierzynie-Koźlu.

Przechodząc do play-off, to jak ocenia pani pierwszego rywala?

Los był dla nas niezbyt łaskawy (śmiech). To wina nasza i całego układu tabeli. Moim zdaniem ZAKSA na tę chwilę jest najlepszym polskim zespołem i powinna zakończyć rundę zasadniczą na pierwszym miejscu. Stało się jednak tak, że są na trzecim i trafiliśmy na siebie. To naprawdę najtrudniejszy przeciwnik z pierwszej czwórki.

Na korzyść AZS-u może działać jednak to, że do tych meczów nie przystąpią w roli faworyta, nie będzie na nich ciążyć presja, a tylko sami pewnie będą chcieli pokazać się z jak najlepszej strony.

Myślę, że powinni chcieć. W zespole jest kilku takich zawodników, którzy mają szansę grać na światowym poziomie i tu mają okazję, aby zaprezentować swoje umiejętności. Wkrótce skończy się sezon, będą podejmowane decyzje dotyczące ich przyszłości i wiadomo, że jeśli w tych spotkaniach odpowiednio sprzedadzą swoje umiejętności, będą mieli szansę znaleźć lepszą pracę. Znając ten zespół, wiem, że będzie on walczył.

A jakie są pani oczekiwania? Postawiła pani jakieś cele przed zawodnikami czy po prostu chciałaby, żeby pokazali się z jak najlepszej strony?

Chciałabym, aby zagrali jak najlepiej. Uważam, że taki zespół jak nasz potrafi grać w siatkówkę i są mecze, kiedy gra naprawdę dobrze i fajnie. Czy to wystarczy, aby wygrać trzy mecze z ZAKSĄ? Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie. Serce jest za wygraną, ale rozsądek mówi, że to kędzierzynianie mają lepszą drużynę.

Jak by nie było, nawet pomimo porażki z kędzierzynianami, będziecie mieli szansę na zakwalifikowanie się do europejskich pucharów.

Z pewnością trochę zamieszana wprowadziła para Resovia-Skra, bo złożyło się, że już w ćwierćfinałach gra ze sobą mistrz i wicemistrz. Jeszcze nigdy tak nie było. Także jeden z tych zespołów będzie grał o miejsca 5-8, my jednak nie złożymy broni i będziemy walczyć.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-02-15

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved