Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Lorenzo Bernardi: Nazwiska na t-shirtach nie wygrywają

Lorenzo Bernardi: Nazwiska na t-shirtach nie wygrywają

fot. archiwum

- Całościowa ocena musi być pozytywna - rundę zasadniczą w wykonaniu swoich podopiecznych podsumowuje Lorenzo Bernardi, nawiązując do zbliżającej się fazy play-off. - Przede wszystkim należy skupić się na sobie, na własnej grze - dodaje Włoch.

2. miejsce, które zajęliście po tej części sezonu, to było maksimum, jakie dało się osiągnąć?

Lorenzo Bernardi: – Z całą pewnością. Oczywiście, zawsze można powiedzieć, że da się zrobić więcej. Zresztą sam jako człowiek nie lubię limitów. Ale jak dotąd drużyna dokonała tyle, ile można było. Na szali trzeba położyć bowiem wszystkie mecze. Można żałować straconych punktów w Warszawie czy Kielcach, ale z drugiej strony w puli są też dwa wygrane mecze za trzy punkty z Bełchatowem. Dlatego całościowa ocena musi być pozytywna.

Który moment rundy zasadniczej był najtrudniejszy?



– Były dwa takie momenty: zaraz po meczu rewanżowym z tureckim zespołem w Pucharze CEV oraz po przegranym spotkaniu w Kędzierzynie-Koźlu. Na szczęście zespół zareagował pozytywnie po tych porażkach i zdołaliśmy wrócić do naszej dobrej gry. Chyba każdej drużynie byłoby ciężko, gdyby przez tak długi okres czasu musiała grać bez podstawowego gracza, a z młodym, niedoświadczonym zawodnikiem na pozycji libero. Oczywiście Jakub Popiwczak bardzo nam pomógł i jestem zadowolony z pracy, którą ten chłopak wykonał, ale to jednak nie to samo, jakbyśmy grali z tak istotnym dla nas siatkarzem, jakim jest Damian Wojtaszek. A przypomnę, że trwało to blisko trzy miesiące.

W sezonie zasadniczym pański zespół odniósł w sumie 13 wygranych. Które zwycięstwo przysporzyło panu najwięcej radości?

– Zacznijmy od tego, że po zmianie systemu naliczania punktów w siatkówce po prostu skończyły się łatwe mecze. To oczywiste, że trudniej wydrzeć punkty Kędzierzynowi i Rzeszowowi niż Częstochowie czy Gdańskowi, ale zarówno w jednym, jak i drugim przypadku kosztuje to wiele wysiłku. Dlatego godna podkreślenia jest seria 11 zwycięstw z rzędu w rozgrywkach krajowych, którą mieliśmy. Teraz jednak zaczyna się jak gdyby nowy sezon. Stąd trzeba pamiętać o tym, czego się dokonało, ale jednocześnie postarać się wykonać swoją pracę jeszcze lepiej.

Która z pięciu porażek w lidze zabolała najbardziej?

– Myślę, że najgorszy mecz zagraliśmy w Warszawie, gdzie w dwóch pierwszych setach ogarnęła nas niemoc i nie potrafiliśmy złapać własnego rytmu gry. W Kędzierzynie-Koźlu również zagraliśmy słabo, z tym że w tym przypadku trzeba oddać to, że rywal zagrał bardzo dobre zawody.

Czy w takim razie coś pana w tej pierwszej części sezonu zaskoczyło?

– Nikt nie mógł oczekiwać, że Skra Bełchatów skończy rundę na 5. miejscu, a Resovia Rzeszów na 4. pozycji. Wielu też pewnie spodziewało się, że rundę zasadniczą wygra ZAKSA Kędzierzyn-Koźle. W sporcie muszą być niespodzianki i mnie to cieszy. Trzeba pamiętać o tym, że nazwiska na t-shirtach nie wygrywają. O Delekcie Bydgoszcz powiedziałem już chyba wszystko. Ta drużyna naprawdę potrafi grać w siatkówkę i cieszyć się swoją grą. A przy tym ma kilku ważnych, inteligentnych graczy. Jak dla mnie Stephane Antiga jest najlepszym zawodnikiem w PlusLidze.

Pomówmy o pierwszej rundzie play-off. Czy fakt, że macie tylko trzy dni na przygotowania do pierwszego meczu z Effectorem Kielce, skomplikował wam plany?

– Jak już wspominałem, dla mnie jest to niewyobrażalne. Naprawdę nie znajduję uzasadnienia dla tego, że ostatnia kolejka rundy zasadniczej była rozciągnięta na cztery dni, a pierwszy mecz fazy play off musimy grać zaledwie po trzech dniach od zakończenia sezonu regularnego. Problem nie tyle dotyczy samych przygotowań do meczu, bo z tego punktu widzenia wszystko będzie dopięte na ostatni guzik, choćbym miał nie spać w nocy. Kłopot wiąże się z krótkim czasem na regenerację. Kluczowi gracze, którzy występowali także w reprezentacji, mają prawo odczuwać trudy całego sezonu. Jeśli chcemy oferować sponsorom wysokiej jakości produkt, to przede wszystkim pomyślmy o zdrowiu zawodników. Ono jest najważniejsze.

Co będzie kluczem do osiągnięcia dobrego rezultatu w ćwierćfinale play-off?

Przede wszystkim należy skupić się na sobie, na własnej grze. Do rozegrania jest kilka gier z rzędu. Nie będzie więc za wiele czasu na odzyskanie sił i dojście do siebie tak w sensie fizycznym, jak i psychicznym, dlatego od samego początku i dzień po dniu trzeba być maksymalnie skoncentrowanym na naszym najbliższym celu.

* rozmawiał Marcin Fejkiel
więcej na jastrzebskiwegiel.pl

źródło: jastrzebskiwegiel.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-02-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved