Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Wszystko jasne, czas na ćwierćfinały

PlusLiga: Wszystko jasne, czas na ćwierćfinały

fot. archiwum

Nawet najstarsi górale nie pamiętają tak zaskakującego sezonu zasadniczego męskich rozgrywek w naszym kraju. Na rozstrzygnięcia, która drużyna do play-off przystąpi z pierwszego miejsca, czekać trzeba było do ostatniej kolejki zmagań.

Ta zaczęła się od spotkania ZAKSY Kędzierzyn-Koźle z Effectorem Kielce, które zostało okrzyknięte języczkiem u wagi serii kończącej fazę zasadniczą. Zwyciężając, zdobywcy Pucharu Polski mieli jeszcze szansę na zajęcie pozycji lidera, kielczanom w przypadku porażki groził spadek na ósme miejsce. Trener Daniel Castellani zaryzykował i do boju posłał przede wszystkim rezerwowych, oszczędzając siły i zdrowie podstawowych zawodników na rewanż w Lidze Mistrzów. Stojący na dość słabym poziomie pojedynek trwał pięć setów, a na koniec cieszyli się siatkarze Effectora. Chociaż radość wynikała raczej z wyniku niż z gry. – Ogólnie w meczu popełniliśmy bardzo dużo błędów własnych, także mimo zwycięstwa ten mecz daleki był od dobrego spotkania – oceniał trenujący kielecki zespół Dariusz Daszkiewicz. Rezultat tego pojedynku oznaczał, że zwycięzcą fazy zasadniczej została Delecta Bydgoszcz, a ZAKSA musiała liczyć się ze spadkiem na trzecią pozycję. Nagrodą MVP meczu wyróżniony został przyjmujący Effectora Adrian Staszewski.

ZAKSA Kędzierzyn Koźle – Effector Kielce 2:3
(25:16, 23:25, 23:25, 25:18, 9:15)

Drugą z rzędu statuetkę dla najbardziej wartościowego siatkarza spotkania odebrał w Olsztynie Dawid Konarski. Atakujący Delecty poprowadził swój zespół do czternastej ligowej wygranej w sezonie, odbierając AZS-owi szansę na występ w play-offach. Mimo zagwarantowanego zwycięstwa w fazie zasadniczej PlusLigi, bydgoszczanie wystąpili w Uranii w swoim najmocniejszym aktualnie składzie. Złudzeń pozbawili podopiecznych Radosława Panasa już po dwóch pewnie wygranych setach. Akademicy pozbierali się co prawda w trzeciej odsłonie, ale nie wytrzymali presji w rozgrywanej na przewagi końcówce i przegrali mecz. W spotkaniu, które mogło im dać ósme miejsce, zagrali słabo. Ze skutecznością ataku całej drużyny na poziomie 32% nie mieli co marzyć o nawiązaniu walki z ekipą tak poukładaną jak Delecta.



Indykpol AZS Olsztyn – Delecta Bydgoszcz 0:3
(17:25, 19:25, 29:31)

Równolegle z meczem w Olsztynie rozgrywane było spotkanie Skry Bełchatów z AZS-em Politechniką Warszawską. Wicemistrzom Polski udał się rewanż za porażkę na Torwarze. Podopieczni Jacka Nawrockiego zaczęli co prawda od przegranej końcówki pierwszej partii, ale potem było już lepiej. Pewni szóstego miejsca i grający bez Fabiana Drzyzgi akademicy dzielnie walczyli, wygrali jeszcze trzeciego seta, ale na tie-breaka nie starczyło sił. – Graliśmy od początku do końca o zwycięstwo z taką wolą walki, którą ja bym chciał widzieć co tydzień – mimo porażki chwalił swój zespół Jakub Bednaruk. Dla bełchatowian było to drugie z rzędu zwycięstwo po niechlubnej serii porażek. Awansu w tabeli im nie dało, ale może być zwiastunem powrotu do dobrej dyspozycji. A ta będzie bardzo potrzebna, bo w ćwierćfinale na Skrę czeka już Resovia. W spotkaniu z Politechniką błysnął Mariusz Wlazły, który wreszcie w ataku zagrał tak, jak do tego przez lata przyzwyczaił. 61%-owa skuteczność, i to mimo obciążenia przyjęciem, zwróciła też uwagę komisarza, który nagrodził kapitana bełchatowian statuetką MVP.

PGE Skra Bełchatów – AZS Politechnika Warszawska 3:2
(25:27, 25:18, 21:25, 25:21, 15:9)

Morale przed pojedynkami ze Skrą poprawiła sobie Resovia. Mistrzowie Polski w czterech setach pokonali Lotos Trefl Gdańsk. Graczy z Pomorza na wyrównaną walkę stać było tylko w drugiej odsłonie. W pozostałych na boisku dzielili i rządzili gospodarze. Formą błysnęli rzeszowscy skrzydłowi. Uznany najbardziej wartościowym graczem spotkania Jochen Schöps atakował z 70%-ową skutecznością.

Asseco Resovia Rzeszów – Lotos Trefl Gdańsk 3:1
(25:16, 21:25, 25:13, 25:17)

Kończący sezon zasadniczy mecz Jastrzębia z AZS-em Częstochowa miał rozwiązać ostatnią zagadkę przed fazą play-off. Zwycięstwo za trzy punkty zawodników Lorenzo Bernardiego dawało im drugie miejsce w tabeli. Michał Łasko i spółka z szansy na lepsze rozstawienie skorzystali i nie pozostawili młodej ekipie spod Jasnej Góry złudzeń. Dwa pierwsze sety wygrali pewnie, a kiedy w trzecim zanosiło się na emocje, sprawy w swoje ręce wziął posłany w końcówce zadaniowo na zagrywkę Mateusz Malinowski. MVP spotkania uznano Krzysztofa Gierczyńskiego.Możemy powiedzieć, że uratowaliśmy honor PlusLigi, czego nie można powiedzieć o innych zespołach – nawiązywał do ligowych kalkulacji Michał Łasko. – Za każdym razem, jak wyjdziemy na parkiet jako Jastrzębski Węgiel, do meczu z każdym rywalem podejdziemy z maksymalnym respektem. Tym razem mieliśmy go przed częstochowianami i potraktowaliśmy rywali z szacunkiem.

Jastrzębski Węgiel – Wkręt-met AZS Częstochowa 3:0
(25:17, 25:14, 25:21)

Faza zasadnicza obfitowała w ciekawe mecze i niespodziewane wyniki. Rozczarowali ubiegłoroczni finaliści, błyszczeli ci, których skazywano na pożarcie w starciach z „wielką czwórką”, czyli Delecta i Politechnika. Oby podobne emocje przyniosły ćwierćfinały, które zaczynają się już w piątek.

Pary ćwierćfinałowe:
Delecta Bydgoszcz – Lotos Trefl Gdańsk
Jastrzębski Węgiel – Effector Kielce
ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – AZS Politechnika Warszawska
Resovia Rzeszów – Skra Bełchatów

O 9. miejsce:
AZS Olsztyn – AZS Częstochowa

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2013-02-12

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved