Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Marek Kardoš: Wszystko jest kwestią czasu…

Marek Kardoš: Wszystko jest kwestią czasu…

fot. archiwum

W cieniu rywalizacji play-off w derbach akademików podopieczni Marka Kardoša będą walczyć o miejsca 9-10. - Nie będziemy faworytami, jednak zrobimy wszystko, aby wywalczyć to 9. miejsce, bo ten zespół potrzebuje zwycięstw - przyznał Marek Kardoš.

Na koniec fazy zasadniczej ulegliście rywalom z Jastrzębia Zdroju 0:3. Czego przede wszystkim zabrakło, aby nawiązać wyrównaną walkę z przeciwnikiem – wiary w sukces?

Marek Kardoš:Nie, zabrakło raczej umiejętności. Przy tak dobrze grającym Jastrzębskim Węglu trudno było znaleźć receptę na rywala. Może poza tym trzecim setem, gdzie zagraliśmy naprawdę dobrze mniej więcej do 20. punktu. Prawdziwa gra zaczyna się jednak od dwudziestego punktu, a my w tym momencie popełniliśmy trzy taktyczne błędy. Następnie Kubiak i Holmes przycisnęli zagrywką, a dzieło wykończył Malinowski. Chcąc grać jak równy z równym, trzeba być odpowiednio skoncentrowanym przy każdej akcji, a my w końcówce nie wytrzymaliśmy presji, prawdopodobnie ze względu na brak doświadczenia, rozegrania odpowiedniej liczby spotkań. Bo w tym przypadku między nami a jastrzębianami widoczna jest spora różnica.

Z pozostałymi zespołami z czołówki łatwiej było nawiązać tę wyrównaną walkę? Takim drużynom jak ZAKSA, Skra Bełchatów czy Resovia Rzeszów „urywaliście” punkty.



Jednak styl gry Jastrzębskiego Węgla nam nie do końca odpowiada. Z jastrzębianami można wygrać, ale tylko grając odpowiednio taktycznie. Ze względu na nasze umiejętności nie jesteśmy w stanie na przestrzeni całego meczu utrzymać tej odpowiedniej gry pod względem taktycznym. Próbując to zniwelować, powinniśmy podjąć ryzyko w polu serwisowym, ale przede wszystkim nie popełniać tylu niewymuszonych błędów własnych, unikać przebijania piłki „za darmo”.

W trzecim secie stanęliście przed szansą przedłużenia spotkania. W decydującym fragmencie gry ponownie zabrakło doświadczenia?

– Przede wszystkim zabrakło koncentracji i konsekwencji w grze. Mieliśmy konkretnie rozegrać daną akcję i dopiero przy trzeciej próbie wszystko przebiegło zgodnie z ustaleniami. Jednak ostatecznie ta gra się wyrównała, rywale przejęli kontrolę nad przebiegiem seta. W końcówce Malinowski pojawił się w polu serwisowym, nie popełnił błędu, a my już nie byliśmy w stanie odwrócić losów tej partii.

Na przestrzeni wszystkich spotkań fazy zasadniczej PlusLigi przestoje są wracającym problemem AZS-u Częstochowa.

– Wszystko łączy się z tym, że mamy młody zespół. Budowaliśmy drużynę praktycznie od zera, wielu z tych zawodników z takim poziomem gry i dyspozycją rywala w polu serwisowym, nie spotkało się wcześniej. Wszystko jest kwestią czasu, także zdobycie tego cennego doświadczenia i przyzwyczajenie się do takiej, a nie innej gry.

Aktualnie dla większości zespołów zbliżają się najważniejsze mecze sezonu. W cieniu rozgrywek play-off rywalizujecie o miejsca 9-10. Ranga spotkań przy zamkniętej lidze jest jednak mniejsza?

– Nam daje to jednak pewien komfort. W ważnych spotkaniach na przestrzeni całego sezonu tak naprawdę wygraliśmy tylko dwa mecze, w kolejnej rundzie trzeba wygrać trzy razy. Na pewno nie będziemy faworytami tej rywalizacji, jednak zrobimy wszystko, aby wywalczyć to dziewiąte miejsce, bo ten zespół potrzebuje tych zwycięstw. Na tych meczach nie zakończymy jednak sezonu, ponieważ zostaną jeszcze rozgrywki Młodej Ligi, gdzie chcielibyśmy awansować do finału i wygrać.

Kolejny i ostatni przeciwnik na tej drodze – AZS Olsztyn – to rywal do pokonania?

– Olsztynianie są zespołem w naszym zasięgu, jednak przede wszystkim to zespół bardzo dobrze przygotowany pod względem taktycznym. Grają dość równo, nie popełniają tylu niewymuszonych błędów własnych co my. Do tej pory, w starciu z zespołami jak Trefl Gdańsk, Effector Kielce czy właśnie AZS Olsztyn, przegrywaliśmy. Musimy przede wszystkim wyrównać naszą grę, ograniczyć liczbę popełnianych błędów nie tylko w przyjęciu, ale i w ataku, podchodząc na pełnej koncentracji do spotkań z olsztynianami.

Zamiast grać, jak dotychczas, do czterech wygranych spotkań, teraz do końcowego triumfu wystarczą trzy wygrane. W tym upatrujecie swojej szansy?

– Jeśli przez siedem miesięcy wygraliśmy tylko dwa mecze, to dla nas nie ma większej różnicy. Im więcej spotkań ten młody zespół rozegra przed rundą play-off, jaka ich czeka w Młodej Lidze, tym lepiej. Nie zastanawiamy się nad zmianą liczby spotkań, chociaż może gra do czterech zwycięstw nie byłaby zbyt dobra. Przy wyrównanym poziomie rozgrywalibyśmy aż siedem meczów, a to by było za dużo. Priorytetem dla nas jest play-out, gdzie będziemy walczyć o zwycięstwo w każdym kolejnym meczu, zrobimy wszystko, żeby zakończyć ten sezon na 9. miejscu. Prawdą jednak jest, że mamy dwa cele: pierwszym jest rywalizacja w PlusLidze, a kolejnym runda play-off Młodej Ligi.

Zakończenie fazy zasadniczej może być pierwszym etapem podsumowań?

Na pełne podsumowanie jeszcze za wcześnie, jednak pierwsze wnioski i oceny już się pojawiają. Na pewno między Młodą Ligą a PlusLigą jest ogromna różnica. Z drugiej strony dla mojego zespołu szansa gry tylu spotkań jest dobrym rozwiązaniem. Przy aktualnym terminarzu grają minimum dwa mecze tygodniowo, co przy tak młodych organizmach nie jest szczególnym obciążeniem. Dodatkowo w Młodej Lidze pojawiają się naprawdę dobrzy zawodnicy i ten zespół też walczy o zwycięstwa.

* rozmawiała Edyta Bańka (Strefa Siatkówki)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-02-12

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved