Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Challenge Cup: Pokerowa zagrywka bydgoszczan zostanie sprawdzona

Challenge Cup: Pokerowa zagrywka bydgoszczan zostanie sprawdzona

fot. Cezary Makarewicz

Tytuł zapowiedzi pierwszego spotkania ćwierćfinałowego brzmiał „Pierwszy krok Delecty Bydgoszcz do półfinału?". Okazało się, iż mecz w Serbii był krokiem w tył i teraz, aby myśleć o awansie, trzeba wykonać dwa w przód.

Prawdopodobnie pierwszą reakcją każdego kibica, sprawdzającego wynik spotkania Delecty Bydgoszcz z ramach ćwierćfinału Challenge Cup, było sprawdzenie, w jakim zestawieniu grali podopieczni Piotra Makowskiego. Rzut oka na składy przyniósł wiele odpowiedzi – okazało się, że jedynym zawodnikiem z pierwszego składu, który pojechał na mecz, był Tomasz Wieczorek, a użyty powyżej zwrot „podopieczni Piotra Makowskiego” nie był do końca trafny, ponieważ w meczu z Radnickim Kragujevacem zespół prowadził Marian Kardas, drugi trener zespołu. Szkoleniowiec Delecty Bydgoszcz świadomie wszystkie siły skoncentrował na plusligowym froncie, aby w Olsztynie obronić pozycję lidera i tym samym zakończyć fazę zasadniczą na pierwszym miejscu. Misja w Olsztynie okazała się formalnością, ponieważ ZAKSA Kędzierzyn-Koźle pozbawiła się szans na walkę o fotel lidera, przegrywając z Effectorem Kielce. Aby wyjść zwycięsko również z potyczki w europejskich pucharach, nie wystarczą jednak trzy wygrane sety.

Ciężko jest analizować przegrany w Serbii mecz przez pryzmat nadchodzącego rewanżu, ponieważ nie można jednoznacznie stwierdzić, że najlepiej punktujący w tamtym spotkaniu Łukasz Owczarz (14 pkt) w ogóle pojawi się na boisku podczas spotkania w Łuczniczce. Można jednak wysnuć na jego podstawie wnioski na temat potencjału zespołu Radnickiego Kragujevaca. – Wiedzieliśmy, że jest to zespół jak najbardziej w naszym zasięgu – młody, choć może bardziej ograny, bo na co dzień grają w serbskiej ekstraklasie. Jestem bardzo dobrej myśli, grając naszym stałym składem, powinniśmy sobie z nimi poradzić – powiedział, komentując pierwszy mecz ćwierćfinałowy, Łukasz Wiese.

Szansę Delecty zwiększa atut własnej hali, w której w tym sezonie nie przegrała ani jednego meczu z zespołem z „wielkiej czwórki” PlusLigi, a także świetna forma trzech bardzo ważnych zawodników – Dawida Konarskiego, Michała Masnego i Stephana Antigi. Bydgoski atakujący, mimo iż na początku sezonu miewał problemy, pokazał swoją wartość w meczach z rywalami z najwyższej półki, zdobywając statuetki MVP w spotkaniach ze Skrą i Jastrzębskim Węglem. Przykład Michała Masnego doskonale obrazuje zasadę „lepsze wrogiem dobrego”. Przed sezonem mówiło się o pojawianiu się nowego rozgrywającego w Bydgoszczy, spekulując na ten temat, przymierzano do klubu takich zawodników jak Fabian Drzyzga czy Rafael Redwitz. Ostatecznie słowacki rozgrywający pozostał w Bydgoszczy, a jego pozycję w Delekcie podkreśla chociażby fakt, iż pod nieobecność Wojciecha Jurkiewicza został wybrany tymczasowym kapitanem zespołu. Również pod względem sportowym Masny wyróżnia się na tle innych rozgrywających w lidze, łącząc w swoim stylu gry charyzmę, finezję i dokładność. Nie boi się również puścić wodze fantazji, o czym może świadczyć to, że w meczu 1/8 finału Challenge Cup zagrał klasyczny pipe z… Andrzejem Wroną. Zawodnikiem, o którym powiedziano już chyba wszystko, jest Stephane Antiga. To niewątpliwie siatkarz kompletny, solidny w przyjęciu, potrafiący wyjść z opresji w ataku, z trudną zagrywką i wcale nie najniższym blokiem. Wizja coraz bardziej zbliżającego się końca kariery sportowej tego siatkarza na pewno spędza sen z powiek działaczom Delecty Bydgoszcz.



Biorąc pod uwagę ostatnie wyniki podopiecznych trenera Makowskiego, można stwierdzić, że awans do półfinału jest raczej formalnością, lecz na drodze bydgoszczan do kolejnej fazy Challenge Cup stoi jeszcze złoty set, w którym wydarzenia toczą się bardzo szybko i moment nieuwagi na początku tej partii może się dotkliwie zemścić. – W złotym secie może się wydarzyć wszystko. Jest to jednak nasz pierwszy sezon w europejskich pucharach i damy z siebie wszystko, żeby awansować do półfinału – powiedział Łukasz Wiese.

Podsumowując dotychczasowy przebieg wydarzeń, można powiedzieć, że trener Makowski będzie miał w ręce swoje najsilniejsze karty, jednak to Radnicki Kragujevac powie „sprawdzam”. Początek tej rozgrywki już w środę o godzinie 18:00 w bydgoskiej Łuczniczce.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-02-12

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved