Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Liga Mistrzów: Wszystkie siły na Arkas

Liga Mistrzów: Wszystkie siły na Arkas

fot. archiwum

Krwawiąc, kończyła ZAKSA fazę zasadniczą PlusLigi. Przegrywała i traciła punkty z zespołami z dołu tabeli, pożegnała się z fotelem lidera, walczyła z urazami kluczowych siatkarzy. Ale zdobyła też w tym czasie Puchar Polski i uchyliła sobie drzwi do Final Four LM.

W Izmirze ma je otworzyć na oścież.

W tym samym Izmirze, z którego kędzierzynianie wracali na tarczy w poprzedniej edycji najważniejszego z europejskich pucharów. Przetrzebieni kontuzjami nie zdołali wówczas wyrwać Arkasowi awansu do II rundy play-off. Teraz postawili wszystko na jedną kartę. Wielu przecierało oczy ze zdumienia, widząc postawę kędzierzynian w dwóch ostatnich ligowych kolejkach. Braki kadrowe w obliczu kłopotów zdrowotnych podstawowych siatkarzy wydawały się zrozumiałe, ale kibiców raziło samo podejście zespołu do tych spotkań. – Cała nasza energia i koncentracja jest wokół meczu rewanżowego rozgrywanego w ramach Ligi Mistrzów w Izmirze – przyznawał po piątkowym pojedynku z Effectorem Kielce trener Daniel Castellani, tłumacząc niejako swoich zawodników i porażkę na zakończenie sezonu zasadniczego. Podobnych problemów nie było w Arkasie, bo ligowy pojedynek z Ziraatem Ankara przełożono na 20 lutego, a zespół pewnie prowadzi w lidze tureckiej.

Czy to wywołujące wiele emocji oszczędzanie się kędzierzynian okaże się mistrzowskim manewrem w drodze na podbój Europy? Połowa planu już została wykonana: w ubiegły wtorek na własnym parkiecie ZAKSA wygrała w pięciu setach. Zwycięstwo rodziło się w bólach, dla kilku siatkarzy był to ból jak najbardziej fizyczny. Przed spotkaniem z urazami zmagali się bowiem Antonin Rouzier, Felipe Fonteles, Michał Ruciak i Jurij Gladyr, a w trakcie pojedynku kłopotów z kolanem nabawił się jeszcze Paweł Zagumny. Po stronie przeciwników także nie obyło się bez strat – zdrowie odmówiło posłuszeństwa nawet potężnemu Libermanowi Agamezowi. Ostatecznie to kędzierzynianie cieszyli się ze zwycięstwa. – To naprawdę świetny rezultat, biorąc pod uwagę to, że nie graliśmy dzisiaj dobrze – komentował Antonin Rouzier.



Kluczem do powtórki tego wyniku, a w konsekwencji awansu do Final Four, wydaje się powstrzymanie Agameza. Kolumbijczyk potrafi w pojedynkę wygrywać mecze, ale bywa też największym wrogiem własnego zespołu. – Liberman Agamez popełnił dużo błędów i to znacznie nam pomogło – oceniał Rouzier po starciu w Kędzierzynie-Koźlu. Nie należy jednak zapominać, że w Polsce z bardzo dobrej strony pokazał się przyjmujący tureckiego zespołu, John Gordon Perrin, a grającego z nim po przekątnej João Paolo Bravo żadnemu kibicowi siatkówki przedstawiać chyba nie trzeba. Siłą podopiecznych Daniela Castellaniego powinien być z kolei środek siatki. Na uwagę zasługuje zwłaszcza świetna ostatnio forma Łukasza Wiśniewskiego – najlepiej punktującego zawodnika ZAKSY w pierwszym starciu z Arkasem. Martwi natomiast łatwość, z jaką rywale odczytywali rozegranie Pawła Zagumnego. Przed rewanżem nie ma więc co liczyć, że na polu taktycznym gracze z Opolszczyzny osiągną choćby minimalną przewagę. A trenujący Arkas Glenn Hoag z pewnością zadba teraz już nie tylko o dobre rozpracowanie Zagumnego, ale także zastępującego go Grzegorza Pilarza.

Nigdy nie przestajemy walczyć i to powoduje, że jesteśmy mocną drużyną – mówił po przegranej w Kędzierzynie-Koźlu Kevin Hansen, rozgrywający tureckiego zespołu. – Może nie mamy w składzie najlepszych na świecie siatkarzy, ale pokazujemy, że naszą siłą jest drużyna i w takiej grupie jesteśmy mocni – dodał zawodnik Arkasu. Brzmi dziwnie znajomo… Bo podobnie po triumfie w Pucharze Polski wypowiadał się w „Sporcie” o ZAKSIE Sebastian Świderski, drugi trener i żywa legenda drużyny z Opolszczyzny. Z nim w składzie dawny Mostostal dwukrotnie grał w najlepszej czwórce Ligi Mistrzów. Było to 11 i 10 lat temu. Gracze z Izmiru wciąż czują smak ubiegłorocznego turnieju finałowego w Łodzi. Apetyt na sukces mają oba zespoły, ale w daleką podróż do Rosji wybierze się tylko jeden z nich. – Jestem katolikiem, kocham Boga i to on daje mi siłę do jak najlepszej gry – deklarował Agamez po wyeliminowaniu Skry Bełchatów w I rundzie play-off. Cóż, z siłami wyższymi trudno negocjować, ale pozostaje mieć nadzieję, że mecz w Izmirze rozstrzygnie się w prawdziwej, sportowej walce i to nie pomoc niebios okaże się kluczem do zwycięstwa. A myśli o pomszczeniu bełchatowian czy wzięciu rewanżu za własne porażki z ubiegłego sezonu pewnie nawet na moment nie zaprzątną umysłów podopiecznych Daniela Castellaniego. Oni skupiać się będą na tym, co tu i teraz, czyli o walce o swój sukces, podobne rozważania zostawiając dziennikarzom i kibicom. Początek spotkania decydującego o awansie do Final Four Ligi Mistrzów zaplanowano na jutro na godzinę 18.00.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-02-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved