Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Matthew Anderson: Szanujemy się na boisku

Matthew Anderson: Szanujemy się na boisku

fot. archiwum

- Po wygranej w Moskwie nad Trentino nie spisywałem Dynama na straty - przyznał Matthew Anderson. Amerykański zawodnik Zenitu opowiada o swojej chorobie, pobycie w Kazaniu oraz rywalizacji w Lidze Mistrzów. Zenit gra o Final Four z Dynamem Moskwa.

Gratulacje, został pan desygnowany do gry w Meczu Gwiazd.

Matt Anderson:Fajnie. To miłe, że kibice mnie wybrali, ale dla mnie ważniejsze są klubowe sukcesy i to jak prezentuje się w obecnym sezonie Zenit.

Jest pan zadowolony ze swojej postawy, odkąd dołączył pan do klubu z Kazania?



Cieszę się, że gram lepiej niż na początku sezonu, ale i tak nie jestem do końca zadowolony ze swojej gry. Taki jest sport, że nigdy lub bardzo rzadko można być na 100% usatysfakcjonowanym. Zawsze jest nad czym pracować.

Dlaczego nie szła panu gra na początku sezonu w Rosji? Różnica w stylu gry, inna piłka?

Nie. Musiałem po igrzyskach wrócić do pełni sił i wtedy utraciłem coś nieznaczącego, lecz ważnego w swojej grze – czucie piłki, pewność siebie na boisku. A kiedy gra się w najlepszej lidze na świecie, jaką niewątpliwie jest Superliga, takie drobiazgi mają znaczenie.

Trener reprezentacji USA Alan Knipe powiedział, że cieszy go pana świetna gra, ponieważ życie pana nie zawsze oszczędzało. Co miał na myśli?

Mówił o mojej chorobie. Kiedy w 2009 roku pojawiłem się w reprezentacji, grałem bardzo dobrze. Byłem młody, ale pokazywałem niezłą grę, a potem zachorowałem za zapalenie płuc. Sezon zakończony. Musiałem poddać się operacji, która trwała 3,5 godziny. Kiedy się ocknąłem, miałem dwie rurki, bez których nie mógłbym oddychać. Musiałem spędzić tydzień w szpitalu, a powrót do zdrowia zajął mi trzy miesiące. W tym czasie nie mogłem ani trenować, ani grać. Schudłem 15 kilogramów, byłem bardzo osłabiony. Musiałem zacząć od zera. W 2010 zmarł mój tata, co było dla mnie ciosem. Mieliśmy dobry kontakt, więc ciężko przyjąłem tę wiadomość. W 2011 roku nie mogłem uwolnić głowy od męczących myśli, które przeszkadzały mi w grze. Ciało było na boisku, ale głowa gdzie indziej, co nie ułatwiało powrotu na swój dawny poziom. Pod koniec 2011 roku nieźle zagrałem na Pucharze Świata, a potem na igrzyskach.

Jak pan zachorował?

Nie wiem. Wtedy dużo graliśmy, lataliśmy, a w samolotach i na lotniskach sporo chorych ludzi. Możliwe, że złapałem jakiegoś wirusa, nie zwracałem na początku uwagi na symptomy choroby, a potem było już za późno.

Podpisał pan kontrakt z Zenitem na trzy lata, chociaż obcokrajowcy wybierający Superligę proszą najczęściej o zgodę na grę na jeden sezon.

Gdy otrzymałem ofertę z Kazania na trzy sezony, utwierdziło mnie to w przekonaniu, że ten klub jest mną na poważnie zainteresowany. Ryzyko ponosi nie tylko zawodnik, ale także klub. Co jeśli nowy „nabytek” nie zechce wywiązać się z podpisanego kontraktu albo nie zgra się z drużyną? Z każdym dniem czuję się w Kazaniu coraz lepiej, szanujemy się na boisku. Aby stać się silną drużyną, nie trzeba się przyjaźnić, ale na pewno szanować siebie i wysiłek partnerów na treningu i w czasie meczu. Na taki szacunek można zasłużyć tylko dzięki swojej ciężkiej pracy.

Z Dynamem Moskwa Zenit spotkał się w Pucharze Rosji. Czym ten zespół się wyróżnia?

To bardzo dobra drużyna grająca z wielkim poświęceniem. Stwierdziłbym nawet, że grają z sercem bez względu jaki skład znajduje się na boisku. Dynamo większość sezonu musiało sobie radzić bez Bartosz Kurka, a Peter Veres miał problemy z kręgosłupem. Podoba mi się gra Dynama. Mają dobrego rozgrywającego Siergieja Grankina. Mecz będzie ciężki, chociaż nie wygrali tak łatwo z Trentino. Zdziwił mnie wynik w meczu rewanżowym, ale po wygranej w Moskwie, nie spisywałem Dynama na straty. W „złotym secie” gra mogła mieć inny scenariusz. Cieszę się, że Dynamo wygrało, w finale Ligi Mistrzów zagra na pewno rosyjski klub.

Jak odniesie się pan do zasady „złotego seta”?

Ciężko powiedzieć. Zmusza on drużynę do wygrania dwóch meczów, jakimkolwiek wynikiem nie zakończyłoby się pierwsze spotkanie. Jeśli wcześniej ktoś wygrał 3:0, to wystarczyło, że w meczu rewanżowym wystawił podstawowy skład w pierwszym secie, a potem mógł odpuścić mecz, bo i tak przechodził dalej. Według starych zasad, to musielibyśmy się zmierzyć z Trentino.

Został pan wybrany najlepszym siatkarzem reprezentacji USA w 2012 roku. Była to dla pana niespodzianka?

Nie spodziewałem się, że przypadnie mi ten tytuł. To dla mnie zaszczyt. Nieźle zaprezentowałem się na igrzyskach, ale siatkówka to sport drużynowy, a poza tym nasza reprezentacja nie zdobyła medalu. Ja jako sportowiec bardziej zapamiętuję nieudane mecze, aby analizować błędy. To miłe, że zostałem wyróżniony.

Studiował pan kinezjologię. Mógłby pan objaśnić czym zajmuje się kinezjolog?

Kinezjologia to nauka o ciele człowieka, o tym jak pracuje, czyli coś podobnego do anatomii, ale bardziej szczegółowe. Niestety nie mam dyplomu, za wcześnie skończyłem naukę.

źródło: inf. własna, zenit-kazan.com

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary, ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-02-08

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved