Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Łukasz Wiese: Nie jechaliśmy do Serbii, żeby się podłożyć

Łukasz Wiese: Nie jechaliśmy do Serbii, żeby się podłożyć

fot. Cezary Makarewicz

Delecta Bydgoszcz w odmiennym składzie niż ten znany z ligowych parkietów przegrała mecz Pucharu Challenge. - Dostaliśmy szansę grania, każdy chciał ją wykorzystać i wygrać to spotkanie. Może aż za bardzo i to nas trochę blokowało - powiedział Łukasz Wiese.

Co zdecydowało o zwycięstwie Serbów? To zwycięstwo to bardziej udział ich dobrej gry czy może tego, że pojechaliście tam tylko z dwójką doświadczonych zawodników i tylko jednym zmiennikiem?

Łukasz Wiese:Pojechaliśmy do Serbii z bojowym nastawieniem, gdyż wiedzieliśmy, że jest to zespół jak najbardziej w naszym zasięgu – młody, choć może bardziej ograny, bo na co dzień grają w serbskiej ekstraklasie. Od samego początku meczu nie mogliśmy narzucić swojego stylu gry, głównie przez błędy własne i przestoje, jakie miały miejsce w pierwszym i trzecim secie, do tego nie potrafiliśmy odrzucić zagrywką rywali od siatki i wydaje mi się, że to właśnie zaważyło o wyniku spotkania.

Drugi set był najbardziej wyrównany z tych trzech partii. Czym różnił się od pierwszego seta i czego zabrakło do zwycięstwa?



Potrzebowaliśmy trochę czasu, żeby wejść w mecz, po pierwszym secie niezbędny był taki „kopniak”, żeby się obudzić. Całą drugą partię biliśmy się punkt za punkt, zaczęliśmy lepiej grać zagrywką i przyjmować. Niestety, w końcówce drugiego seta bardzo udane zagrywki rywali i kontrowersyjna decyzja sędziego przyczyniły się do naszej przegranej.

Jak wyglądało przygotowanie taktyczne do tego spotkania? Udało wam się przed meczem zdobyć jakieś nagrania z meczów przeciwnika?

Tak, jak najbardziej. Przed meczem udało się zrobić odprawę taktyczną, gdzie mieliśmy sporo materiałów, głównie nagrania wideo z meczami z pucharu i ligi, więc byliśmy dobrze przygotowani.

Czy w czasie spotkania staraliście się wyłapać jakieś niuanse i bolączki w grze przeciwnika, które pomogą przygotować się do rewanżu?

W czasie meczu nie myśleliśmy o rewanżu, nie jechaliśmy takiej drogi, żeby się podłożyć, dostaliśmy szansę grania, każdy chciał ją wykorzystać i wygrać to spotkanie. Może aż za bardzo i to nas trochę blokowało. Teraz po meczu na pewno mamy jakieś własne doświadczenia, którymi możemy się podzielić i pomóc w rewanżu w Bydgoszczy.

Jak oceniasz szanse na awans, biorąc pod uwagę to, że w Bydgoszczy trener będzie miał do swojej dyspozycji pełną dwunastkę meczową?

Jestem bardzo dobrej myśli, jak już mówiłem, ten zespół był w naszym zasięgu, więc grając naszym stałym składem, powinniśmy sobie poradzić. Lecz wygrany mecz to nie wszystko, trzeba jeszcze pamiętać o złotym secie, w którym może się wszystko wydarzyć. Jest to jednak nasz pierwszy sezon w europejskich pucharach i damy z siebie wszystko, żeby awansować do półfinału.

Nie macie zbyt długiej przerwy między powrotem z Serbii i meczem w Olsztynie. Jak wyglądał czas od przybycia do Bydgoszczy do wyjazdu do Olsztyna? Mieliście chwilę na trening albo chociaż przepakowanie się? Czy odczuwalne są efekty długiej podróży i częstotliwości spotkań?

W Bydgoszczy byliśmy około pierwszej w nocy, a już rano spotkaliśmy się wszyscy w siłowni, wieczorem normalny trening, w piątek z rana powołana dwunastka jedzie na mecz z Olsztynem, więc grafik był bardzo napięty. Na pewno dawało się we znaki zmęczenie, w szczególności z rana, ale trzeba sobie jakoś poradzić, odespać podróż po południu między treningami i pracować dalej.

Trener Makowski daje sporo szans na grę młodszym zawodnikom w tym pucharze. Pojawiłeś się na kilka piłek w meczu z Hapoelem, z Niemcami jeden cały set zagrał Łukasz Owczarz, a Tomasz Bonisławski grał na libero na zmianę z Michałem Dębcem. Czy uważasz, że Challenge Cup jest dobrym miejscem, żeby złapać trochę doświadczenia w seniorskiej siatkówce?

Myślę, że tak, z pewnością w tych pierwszych rundach, gdzie przeciwnicy są słabsi, można nabrać trochę tego ogrania i oswojenia się z parkietem i publicznością.

Jeśli uda wam się przejść dalej, prawdopodobnie traficie na Ural Ufa. W Ufie grają Abramow, Vissotto, Spiridonow, Kazakow i Werbow. Chciałbyś spróbować swoich sił, mając takich przeciwników po drugiej stronie siatki?

Ural Ufa to bardzo dobry klub i jeśli awansujemy i będziemy musieli się zmierzyć z tym zespołem, to zapowiada się bardzo ciekawe widowisko. Kto by nie chciał zagrać przeciwko takim graczom? Jednak czy tak się stanie, to jeszcze zobaczymy. Na dzień dzisiejszy na treningu po drugiej stronie siatki mam Stefana Antigę, który jest przynajmniej tej samej klasy zawodnikiem, co wymienieni siatkarze z Ufy i to mi absolutnie wystarcza.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-02-08

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved