Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Puchar CEV: Muszynianka kontynuuje zwycięską passę

Puchar CEV: Muszynianka kontynuuje zwycięską passę

fot. Bogusław Krośkiewicz

W drugim półfinale Pucharu CEV Bank BPS Muszynianka Fakro Muszyna wygrał na wyjeździe z Omiczką Omsk 3:2. Wicemistrzynie Polski przegrywały 1:2, lecz zdołały przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść i tym samym są o krok od awansu do finału.

Bogdan Serwiński nieco zaskoczył wyjściowym składem, desygnując do gry na przyjęciu Kingę Kasprzak w miejsce Aleksandry Jagieło. Początek meczu przebiegał według schematu widywanego częściej w męskiej siatkówce. Obie drużyny walczyły punkt za punkt, nie mogąc wypracować większego niż jednopunktowe prowadzenie. Po stronie przyjezdnych Valentina Serena starała się jak najczęściej uruchamiać w ataku środkowe. Agnieszka Bednarek-Kasza i Eleonora Dziękiewicz odwdzięczały się swojej rozgrywającej skutecznymi akcjami (6:6). Obraz gry zaczął się zmieniać po pierwszej przerwie technicznej. Siatkarki Muszynianki za sprawą dwóch udanych bloków z rzędu odskoczyły na trzy oczka, na co zareagował Zoran Terzić prosząc o czas (11:8). Przyniosło to korzystne rezultaty, gdyż trzy akcje później tę samą czynność powtórzył jego vis a vis, Bogdan Serwiński (11:11). W przypadku polskiej drużyny przerwa na żądanie nie dała wymiernych efektów, ponieważ wicemistrzynie Polski, przy zagrywce Juli Podskalanji, nie były w stanie zrobić przejścia (11:14). Sześciopunktowa seria okazała się kluczowa dla losów inauguracyjnej partii. „Mineralne” stać było, po zagrywce Kingi Kasprzak czy po skutecznym bloku, na zbliżenie się do rywalek (14:15, 18:20). Jednakże ostatecznie w pierwszym secie ze zwycięstwa mogły cieszyć się podopieczne Zorana Terzicia, wygrywając 25:21. Drużynie z Muszyny nie pomogło nawet wejście na boisko Aleksandry Jagieło.

Jeszcze inne zestawienie pary przyjmujących na początku drugiego seta zaproponował trener Serwiński. Za przyjęcie i ataki na lewym skrzydle odpowiedzialne były Anna Werblińska i Helene Rousseaux. Partia rozpoczęła się lepiej dla drużyny gospodarzy, która po zablokowaniu Sanji Popović prowadziła 4:1. Chorwacka atakująca szybko zrehabilitowała się za swoją nieudaną akcję. Jej punktowa zagrywka, wsparta blokiem koleżanek, w głównej mierze pozwoliła „mineralnym” doprowadzić do remisu, a także objąć dwupunktowe prowadzenie (8:6). Skuteczność w ataku z początku seta straciła Natalia Mammadowa, co skrupulatnie wykorzystały wicemistrzynie Polski (12:7). Pięć oczek w zapasie drużyna z Muszyny utrzymała do drugiej przerwy technicznej, w czym duży udział miały rywalki, które popełniały własne błędy (16:11). Końcowy fragment seta, z punktu widzenia polskich kibiców, nie przyniósł rozczarowujących rozstrzygnięć. Paulina Maj i jej koleżanki utrzymały wypracowaną przewagę. W trudniejszych momentach Valentina Serena mogła kierować piłki na lewe skrzydło, gdzie skutecznie atakowała Anna Werblińska (23:16). Dodatkowo dwa udane zbicia z obiegnięcia Eleonory Dziękiewicz przesądziły o porażce miejscowych w drugiej partii 19:25.

Pierwsze akcje trzeciej odsłony pojedynku przypominały ten sam fragment premierowego seta. Zespoły walczyły punkt za punkt. Tym razem to jednak miejscowe szybciej zbudowały wyższe prowadzenie niż jeden punkt, odskakując po błędzie przyjęcia Heleny Rousseaux na dwa oczka (6:4). Przyjezdne zabrały się do odrabiania strat po pierwszej regulaminowej przerwie. Gdy udało się im doprowadzić do wyrównania, od stanu 10:10 na parkiecie rozgorzała zacięta walka, a wynik ponownie oscylował wokół remisu (13:13). Kilka akcji później sprawy w swoje ręce wzięła Sanja Popović. Skuteczny atak i as serwisowy chorwackiej siatkarki wyprowadziły Bank BPS Muszyniankę Fakro Muszyna na prowadzenie 16:14. Po drugiej przerwie technicznej zespół gości zdobył kolejny punkt i na rozmowę swoje podopieczne przywołał do siebie Zoran Terzić. Kolejny, w krótkim odstępie czasowym, odpoczynek wybił z rytmu wicemistrzynie Polski, które po serii błędów roztrwoniły przewagę (18:18). Ostatni fragment seta obfitował w falowanie formy obu drużyn. Miejscowe po doprowadzeniu do remisu odskoczyły na dwa oczka (21:19), by po chwili stracić trzy punkty z rzędu (21:22) i… ponownie odzyskać przewagę (24:22). Pomimo takiej sinusoidy podopieczne Bogdana Serwińskiego nie poddały się. Wykorzystując słabszą skuteczność na lewym skrzydle Natalii Mammadowej i dzięki asowi serwisowemu Agnieszki Bednarek-Kaszy doprowadziły do kolejnego wyrównania (24:24). W obronie dwoiła i troiła się Paulina Maj, ale nie przyniosło to wymiernego rezultatu. Po walce na przewagi to przeciwniczki mogły cieszyć się z wiktorii w trzecim secie 27:25. Ostatnia akcja przyniosła jednak wiele kontrowersji. Po ataku rosyjskiej drużyny piłki dotknęła antenki, jednak nie zauważył tego arbiter główny z Izraela.



Wydarzenia z poprzedniej partii odbiły się na formie polskiego zespołu. Przeciwniczki dość szybko wypracowały trzypunktową przewagę (4:1), a problemy z przyjęciem zagrywki rzutowały na dyspozycję „mineralnych” w kolejnych akcjach (2:6). W czwartkowym meczu sytuacja zmieniała się jednak jak w kalejdoskopie. Skuteczne ataki z lewego skrzydła Anny Werblińskiej, wsparte trudną zagrywką Agnieszki Bednarek-Kaszy, pozwoliły drużynie gości zdobyć pięć punktów z rzędu (7:6). Udaną serię kontynuowała Eleonora Dziękiewicz, która również nękała przyjmujące przeciwniczek zagrywką (11:9). Po raz enty w półfinałowym pojedynku jedna z drużyn wypracowanej przewagi nie była w stanie zbyt długo utrzymać. Wyższa skuteczność w ataku Natalii Mammadowej, poparta błędami własnymi przyjezdnych, spowodowała, iż na prowadzenie wysunęła się rosyjska drużyna (15:14). Do stanu 21:18 można było odnieść wrażenie, iż miejscowe przejęły kontrolę nad wydarzeniami na boisku. Jednakże as serwisowy przyjezdnych i udany atak Sanji Popović spowodował, że po raz kolejny trudno było przewidzieć, kto wyjdzie z batalii w czwartej partii zwycięsko. Podobnie jak w poprzednim secie, triumfator został wyłoniony po grze na przewagi, która tym razem padła łupem Muszynianki (26:24).

Po wygranej zaciętej końcówce aktualne srebrne medalistki mistrzostw Polski tie-breaka rozpoczęły z wysokiego c. Przy zagrywce Valentiny Sereny udało się im zbudować trzypunktowe prowadzenie (3:0), które za sprawą serii błędów rywalek powiększyły jeszcze do czterech oczek (5:1). Kto jednak myślał, że w decydującej partii forma zespołów ulegnie większej stabilizacji, ten srogo się rozczarował. Wystarczyły trudne zagrywki Bojany Živković, by miejscowe zredukowały straty, a po zablokowaniu Anny Werblińskiej ponownie były z przodu (6:5). Przy zmianie stron minimalny zapas punktowy posiadał polski zespół, dzięki zagrywce w aut Natalii Mammadowej (8:7). Ataki Sanji Popović, Anny Werblińskiej i Heleny Rousseaux okazały się kluczem do zdominowania końcówki piątego seta przez przyjezdne. Wyniki 15:12 w tie-breaku i w całym pojedynku 3:2 pozwoliły Muszyniance postawić milowy krok w kierunku finału Pucharu CEV. Za tydzień, również w czwartek, obędzie się mecz rewanżowy, w którym podopieczne trenera Serwińskiego będą miały okazję postawić kropkę nad ‘i’.

Omiczka Omsk – Bank BPS Muszynianka Fakro Muszyna 2:3
(25:21, 19:25, 27:25, 24:26, 12:15)

Składy zespołów:
Omiczka Omsk: Alisheva (20), Podskalnaya (8), Orlova (9), Zivkovic (3), Mammadova (30), Fateeva (11), Kuzyakina (libero) oraz Belkova i Terekhina
Muszynianka Muszyna: Werblińska (16), Dziękiewicz (9), Bednarek-Kasza (13), Popović (28), Kasprzak (3), Serena (6), Maj (libero) oraz Rousseaux (8) i Jagieło

Zobacz również:
Wyniki 1/2 finału Pucharu CEV kobiet

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-02-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved