Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Challenge Cup M: Ćwierćfinały bez emocji

Challenge Cup M: Ćwierćfinały bez emocji

fot. archiwum

Cztery mecze i cztery zwycięstwa w stosunku 3:0 - to bilans pierwszych spotkań ćwierćfinałowych pucharu Challenge Cup mężczyzn. Wygrywali faworyci, nie wliczając Delecty Bydgoszcz, która zagrała w mocno odmienionym składzie.

Od spotkania Dukla Liberec z Maccabi Tel-Aviv rozpoczęły się ćwierćfinały pucharu Challenge Cup mężczyzn. Czesi, którzy byli gospodarzem pierwszego meczu, dosłownie rozbili zespół z Izraela, oddając rywalom zaledwie czterdzieści trzy oczka w trzech setach. Już pierwsza partia wskazywała na to, że ten mecz może potoczyć się bardzo szybko. Zespół z Liberca prowadził podczas przerwy technicznej 16:4, co w tej fazie rozgrywek wydaje się wręcz nieprawdopodobne. Sety wygrane kolejno do 12, 17 i 13 przez Duklę Liberec nie pozostawiły wątpliwości, która drużyna była lepsza w tym spotkaniu. Czesi dominowali w każdym siatkarskim elemencie, a najskuteczniejszym zawodnikiem meczu został Tomas Hysky, który zapisał na swoim koncie siedemnaście punktów przy aż 76% procentach w ataku.

Polscy kibice przecierali oczy ze zdumienia, śledząc poczynania Delecty Bydgoszcz w meczu z serbskim Radnicki Kragujevać. Obecny lider PlusLigi był bez szans w starciu z serbskich rywalem, ale wystąpił w zupełnie odmienionym składzie. Piotr Makowski zadecydował, że do Serbii pojedzie tylko ośmiu zawodników, którzy dotychczas pełnili funkcję rezerwowych. Spotkanie praktycznie od początku do końca było pod kontrolą gospodarzy, którzy tylko w drugiej partii mieli problemy z pokonaniem odmłodzonej Delecty Bydgoszcz. Siatkarze prowadzeni w tym meczu przez Mariana Kardasa byli bardzo blisko doprowadzenia do remisu, ale ostatecznie przegrali drugą odsłonę 26:28, co poskutkowało również porażką w secie trzecim. Zespół Dejana Maticia był zdecydowanie lepszy w ofensywie, o czym świadczyła 58% skuteczność w ataku całej drużyny. Najlepiej punktującym meczu został Nemanja Radović, który zgromadził czternaście oczek.

Jeden z faworytów do końcowego triumfu, zespół Ural Ufa, bez straty seta pokonał turecki Galatasaray Stambuł. Premierowa partia meczu układała się po myśli przyjezdnych, którzy na drugiej przerwie technicznej prowadzili 16:13. Końcówka seta należała jednak do podopiecznych Angioliniego Frigonni, którzy wygrali 25:22. W kolejnych dwóch odsłonach gospodarze potrafili zbudować przewagę w początkowych fragmentach, której już nie oddawali do końca każdego z setów. Drużyna rosyjska rozegrała bardzo dobry mecz w ataku, notując aż 62% skuteczność w tym elemencie. Najlepszym zawodnikiem spotkania został Leandro Vissotto, który wyrasta na prawdziwego lidera drużyny Uralu Ufa.



Bez niespodzianki zakończył się ostatni mecz ćwierćfinałowy, w którym spotkały się ekipy Stroitel Mińsk i Copra Piacenza. Faworyci z Włoch nie stracili w tym starcu ani jednego seta i wszystko wskazuje na to, że bez większych problemów awansują do półfinału. Gospodarze pomimo bardzo ambitnej postawy ani przez chwilę nie stworzyli zagrożenia podopiecznym Luca Montiniego. Po wygraniu dwóch setów przez Coprę Piacenza i wyniku 21:15 w secie trzecim przyjezdni nieco się rozluźnili i stracili kilka punktów z rzędu. Na szczęście dla Włochów potrafili w końcówce seta wrócić do dobrej gry i ostatecznie triumfować w secie 25:22 i w całym meczu w stosunku 3:0. Niesamowity mecz rozegrał Kubańczyk Robertlandy Siomon, który zanotował 91% skuteczność w ataku.

Zobacz również:
Wyniki 1/4 finału Pucharu Challenge mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved