Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Łukasz Polański: Moje marzenia sięgają występów w kadrze

Łukasz Polański: Moje marzenia sięgają występów w kadrze

fot. archiwum

- Wiedziałem, że dostaję szansę rozwoju pod okiem fachowców. Nie miałem najmniejszych wątpliwości, że to właściwy wybór - o swojej grze w Jastrzębskim Węglu i sportowych ambicjach sięgających występu w biało-czerwonych barwach mówi Łukasz Polański.

Swoje pierwsze siatkarskie kroki stawiałeś w klubie MKS MDK Warszawa – kuźni talentów, z której wyszli medaliści igrzysk olimpijskich, mistrzostw świata, mistrzostw Europy, jak choćby popularni obecnie: Paweł Zagumny, Paweł Papke, Grzegorz Wagner czy Wojciech Drzyzga. Na czym twoim zdaniem polega fenomen tej stołecznej szkółki?

Łukasz Polański:Myślę, że tym fenomenem jest spokojna praca z młodzieżą. Może ostatnie kilka lat mojego pobytu w MDK były chudsze, jeśli chodzi o sukcesy oraz wybitne indywidualności, które ten klub wychował, ale w ostatnim okresie dwukrotnie zdobyli oni mistrzostwo Polski kadetów oraz mistrzostwo Polski juniorów i znów zaczęło się dla nich dobrze dziać. Ponadto podkreśliłbym rolę trenerów Wojciecha Góry i Romana Hołopiaka, którzy wkładają w szkolenie młodzieży bardzo dużo serca i trzymają to wszystko w ryzach.

W wieku 18 lat przeszedłeś do jednego z najbardziej utytułowanych klubów w historii polskiej siatkówki, ośmiokrotnego mistrza Polski, Legii Warszawa. Miało to jednak miejsce w schyłkowym okresie istnienia tego klubu. Jak zapamiętałeś pobyt w tym klubie?



– Legia była dla mnie dobrym rozwiązaniem, ponieważ jako junior mogłem grać już w II lidze i było mi dane podnosić swoje umiejętności pod okiem trenera Wojciecha Szczuckiego wśród najlepszej młodzieży z Mazowsza i starszych zawodników. Był to bardzo przyjemny etap w moim życiu. Spotkałem tam wielu wspaniałych ludzi. Z siatkarzy, którym udało się wybić w lidze, grał tam wtedy również Karol Kłos – środkowy PGE Skry Bełchatów. Oceniam to jako pozytywne doświadczenie.

Później na dwa lata zakotwiczyłeś w Jokerze Piła. Co oznaczał dla rozwoju twojej kariery ten etap?

– Zdecydowałem się na grę w drugoligowym wówczas Jokerze, bo przede wszystkim zależało mi na grze. Wielu juniorów decydowało się od razu na przeskok do siatkówki seniorskiej w wydaniu ekstraklasowym, ale z reguły kończyło się to tym, że musieli „usiąść na ławie”. Po roku gry w drugiej lidze wywalczyliśmy z Jokerem awans do I ligi. W pierwszym sezonie na zapleczu ekstraklasy zajęliśmy 4. miejsce. Po nim otrzymałem ofertę z Jastrzębskiego Węgla.

Byłeś zaskoczony tą propozycją? Jak by nie było, zainteresowanie tobą wyraził ówczesny wicemistrz kraju oraz zdobywca Pucharu Polski?

– Rzeczywiście, było to dla mnie duże zaskoczenie. Nieczęsto się zdarza, że zawodnik pierwszoligowy dostaje szansę od tak utytułowanego klubu, który stoi na najwyższym światowym poziomie zarówno pod względem sportowym, jak i organizacyjnym. Wiedziałem, że dostaję szansę rozwoju pod okiem fachowców. Nie miałem najmniejszych wątpliwości, że to właściwy wybór.

Jak ci się współpracuje z trenerem Lorenzo Bernardim? Czy wiesz, że od czasu jego pojawienia się w klubie z Jastrzębskiego Węgla odeszło 14 graczy, a ty jesteś jedynym, z którym pracuje on od momentu, kiedy objął „pomarańczową” drużynę?

– Lorenzo oprócz tego, że ma świetny zespół, lubi pracować z młodymi zawodnikami. Sam był wspaniałym siatkarzem i jest bardzo dobrym trenerem, który dba o każdy szczegół, bardzo dużo widzi i potrafi przygotować drużynę nie tylko taktycznie, ale i mentalnie. Jeśli chodzi o drugą część pytania, to nie zastanawiałem się nad tym, ale przyznam, że mi to schlebia.

Co sobie poczytujesz za największe osiągnięcie w swojej karierze?

– Bez wątpienia dwoma największymi sukcesami w mojej karierze są: udział z Jastrzębskim Węglem w Final Four Ligi Mistrzów oraz wicemistrzostwo Europy kadetów. Pierwszy został osiągnięty w sezonie, w którym nie najlepiej wiodło nam się w lidze, ale za to doskonale szło nam w europejskich pucharach. To prawdziwa chluba w moim CV. Raz, że był to sukces osiągnięty przez polski klub na arenie międzynarodowej po wielu latach posuchy, a dwa, że został wywalczony na drodze czysto sportowej, bez kupowania miejsca w turnieju finałowym. A jeśli chodzi o ten sukces młodzieżowy osiągnięty w 2007 roku w Wiedniu, to cieszy dlatego, że zdobyłem go z bardzo fajną drużyną, z której większość chłopaków gra dziś w PlusLidze. Mowa o: Fabianie Drzyzdze, Pawle Zatorskim, Karolu Kłosie, Łukaszu Wiśniewskim, Dawidzie Konarskim czy Mateuszu Mice.

Gdzie sięgają twoje ambicje sportowe?

– Pomimo ogromnej rywalizacji na pozycji środkowego bloku, bo trzeba sobie jasno powiedzieć, że Polska ma bardzo silnie obsadzoną tę pozycję w reprezentacji, to moje marzenia sięgają właśnie występów w kadrze narodowej. A biorąc pod uwagę siatkówkę klubową, to chciałbym zdobyć mistrzostwo Polski.

* rozmawiał Marcin Fejkiel
* więcej na jastrzebskiwegiel.pl

źródło: jastrzebskiwegiel.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-02-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved