Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > LM: Pogromcy Resovii Rzeszów o krok od Final Four

LM: Pogromcy Resovii Rzeszów o krok od Final Four

fot. archiwum

Spotkanie ekip z Maceraty i Cuneo zapowiadało się pasjonująco, zwłaszcza że spotkały się one dwa miesiące temu w meczu ligowym, a 3:2 triumfowała wówczas Bre Banca. Tym razem kibice musieli obejść się smakiem, gdyż mecz zakończył się wynikiem 3:0.

Początek spotkania był udany dla podopiecznych Alberto Giulianiego, którzy po dwubloku na Cwetanie Sokołowie i potężnym ataku Dicka Kooya prowadzili już 2:0. Przyjezdni, co prawda, po kiwce Nikoli Grbicia zbliżyli się do rywali na jedno oczko, lecz na niewiele się to zdało, bowiem wciąż nie potrafili przebić się przez ich blok, a młody Holender dodatkowo popisał się asem serwisowym (6:3). Na pierwszą przerwę techniczną obie ekipy sprowadziła autowa zagrywka Emanuela Kohuta (4:8). Po powrocie na parkiet siatkarze z Piemontu zaczęli odrabiać straty, lecz na przeszkodzie stanęli im Ivan Zaytsev i błędy własne (7:11), w wyniku czego Roberto Piazza zdecydował się poprosić o przerwę. Czas ten jednakże nie przyniósł spodziewanego rezultatu, bowiem kilka chwil później najpierw ze skrzydła punktował Zaytsev, a następnie zablokowany został Kohut (8:14). Sygnał do walki dał dopiero Wout Wijsmans, swymi mądrymi zagrywkami utrudniając przeciwnikom wyprowadzenie ataku i zmuszając ich do błędów (13:15), lecz kilka kolejnych akcji należało do Simone Parodiego. Podopieczni Roberto Piazzy natomiast, nawet jeśli inicjatywa leżała po ich stronie, nie potrafili zdobyć punktów, gdyż popełniali karygodne błędy: czy to serwisu, czy ataku, czy przekroczenia linii trzeciego metra (15:22), czego zresztą najlepszym podsumowaniem była ostatnia akcja seta, czyli autowa zagrywka w wykonaniu jednego z graczy Cuneo (17:25).

Biancorossi rozpoczęli drugą odsłonę jeszcze lepiej niż poprzednią, bo od prowadzenia 3:0. Ich serię przerwał dopiero Earvin Ngapeth, plasując piłkę w dziewiąty metr. Na niewiele się to jednak zdało, gdyż miejscowi byli wyraźnie o wiele lepiej dysponowani, a przede wszystkim nie popełniali prostych, niewymuszonych błędów i spisywali się lepiej za linią dziewiątego metra, dzięki czemu na pierwszą przerwę techniczną schodzili z przewagą pięciu oczek, którą z czasem sukcesywnie powiększali. Przy stanie 10:4 o drugi czas poprosił Roberto Piazza. Przerwa ta nie podziałała jednak mobilizująco na jego podopiecznych, zaś biancorossi co chwilę punktowali w ataku i dopiero kontra w wykonaniu Cwetana Sokołowa dała jego ekipie piąte oczko. Na odpowiedź miejscowych nie trzeba było długo czekać – Dragan Stanković zaskoczył rywali plasem w boczną linię boiska (13:6). Gdy wydawać się mogło, że w grze neroverdich coś zaskoczyło i zaczną odrabiać straty, Dick Kooy rozwiał ich nadzieje, blokując atak Olega Antonova z przechodzącej piłki (14:8). Choć biancorossi w kolejnej części seta utrzymywali swą sześciopunktową przewagę, to gra obu ekip nie porywała: zawodnicy stojący po obu stronach siatki naprzemiennie psuli zagrywki, a przełamaniem tej serii był dopiero dwublok Marko Podraščanina i Dicka Koya na Antonovie (20:13). Siatkarze z Piemontu dopiero w końcówce partii podjęli jeszcze rękawicę – po dobrych zagrywkach Sokołowa ataki kończył Wout Wijsmans (17:23), lecz ostatnie słowo należało do Ivana Zaytseva.

Na pierwsze prowadzenie w tym meczu zawodnicy Bre Banca wyszli po autowym ataku ze środka drugiej linii w wykonaniu Dicka Kooya, lecz chwilę później zrewanżowali się rywalom, oddając im oczko po zepsutej zagrywce (1:1). Rozgorzała walka punkt za punkt, lecz inicjatywa wciąż była po stronie biancorossich, którzy po bloku na Olegu Antonovie prowadzili 4:2. Neroverdi, choć dzielnie walczyli, to mieli ogromne problemy ze skończeniem ataku, w wyniku czego nie byli w stanie zniwelować swojej straty do rywali (4:7). Udało im się dopiero po efektownych ataku i bloku w wykonaniu Cwetana Sokołowa oraz po dwubloku na Zaytsevie (7:7). Podenerwowani takim obrotem spraw biancorossi natychmiast zrewanżowali się przeciwnikom, trzykrotnie zatrzymując ich na siatce (10:7), w efekcie czego o czas zmuszony był poprosić Roberto Piazza. Po powrocie na parkiet goście nie dawali za wygraną, lecz początkowo, ze względu na własne pomyłki, nie udało im się ponownie doprowadzić do remisu (9:11). Dopiero kilka sekund później znów rozgorzała walka punkt za punkt, a po dwóch dobrych zagraniach Wouta Wijsmansa (17:16) o pierwszy czas musiał poprosić Alberto Giuliani. Nie przyniósł on jednak spodziewanego rezultatu, gdyż po tych trzydziestu sekundach przerwy zablokowany został holenderski przyjmujący. Dopiero atak z przechodzącej piłki Ivana Zaytseva i błąd gości przekroczenia linii dziewiątego metra spowodowały, iż na tablicy wyników widniał remis po 21:21. Tuż po tym gracze z Piemontu dwukrotnie posłali piłkę w aut (21:23), już niemal grzebiąc swe szanse na wygraną, a czara goryczy przepełniła się, gdy zablokowany został Emanuel Kohut. Egzekucję w czasie odsunął jeszcze Cwetan Sokołow, punktując z prawego skrzydła (22:24), lecz kropkę nad „i” postawił Marko Podraščanin, popisując się efektownym atakiem ze środka.



Cucine Lube Banca Marche Macerata – Bre Banca Lannutti Cuneo 3:0
(25:17, 25:17, 25:22)

Składy zespołów:
Macerata: Zaytsev (14), Parodi (8), Stanković (4), Travica (2), Kooy (10), Podraščanin (7), Henno (libero) oraz Lampariello i Starović (1)
Cuneo: Antonov (4), Ngapeth (5), Wijsmans (12), Kohut (3), Grbić (2), Sokołow (9), De Pandis (libero) oraz Galliani, Della Lunga i Rossi

Zobacz również:
Wyniki II rundy play-off Ligi Mistrzów

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-02-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved