Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > II liga mężczyzn > II liga mężczyzn: Coraz bliżej do końca rundy zasadniczej

II liga mężczyzn: Coraz bliżej do końca rundy zasadniczej

fot. archiwum

Nadal niepokonana w II-ligowych rozgrywkach jest Avia Świdnik. W końcu przełamał się Krispol Września, a porażkę zanotował TKS Tychy. Na czele trzeciej grupy jest wciąż Pronar Hajnówka, a w pierwszej i trzeciej wiele się jeszcze może wydarzyć.

Wszystkie spotkania rozgrywane w ramach piętnastej kolejki w grupie pierwszej zakończyły się w trzech setach. W końcu odbudował się Krispol Września, który po zmianie na ławce trenerskiej wygrał na własnym parkiecie z Morzem Bałtyk Szczecin. – Było dużo sytuacji, w których podwójny i potrójny blok bardzo dobrze funkcjonował, to od razu przekładało się na efekt punktowy. A w ataku, jeśli była sytuacyjna piłka, to graliśmy cierpliwie. Nie chcieliśmy za wszelką cenę od razu jej skończyć. Najwyraźniej nam się to opłaciło – mówił Łukasz Murdzia. Dzięki temu zwycięstwu podopieczni Marka Jankowiaka utrzymali prowadzenie w grupie.

Po piętach jednak depcze im MKS Kalisz, który w miniony weekend nie miał większych problemów z pokonaniem Sobieskiego Żagań, dzięki czemu umocnił się na drugiej pozycji. – To nie był łatwy mecz dla moich zawodników. Ale wytrzymaliśmy go nerwowo lepiej niż przeciwnicy – ocenił na łamach strony klubowej siódmą z rzędu wygraną opiekun wielkopolskiej drużyny, Marian Durlej.

Szansy na dołączenie do czołówki nie wykorzystała Olimpia Sulęcin, która nie sprostała w Gorzowie Wielkopolskim tamtejszemu GTPS-owi. – Zagraliśmy fatalnie. Od meczu z zespołem z Zielonej Góry gramy praktycznie bez zagrywki. Mocne serwisy nam nie siedzą, nie potrafimy odrzucić przeciwnika od siatki – mówił na łamach Radia Zachód opiekun sulęcinian, Łukasz Chajec. Wcześniej AZS Zielona Góra pokonał licealistów ze Świnoujścia, a pauzował w tej kolejce Orzeł Międzyrzecz.



Zobacz również:
Wyniki 15. kolejki oraz tabela 1. grupy II ligi mężczyzn

W drugiej grupie aż połowa meczów rozstrzygała się w tie-breakach. Najciekawiej zapowiadało się starcie lidera z wiceliderem. Po dwóch pierwszych setach wydawało się, że TKS Tychy szybko odprawi z kwitkiem rywali z Milicza. Jednak podopieczni Krzysztofa Janczaka pokazali charakter, wygrali trzy kolejne partie i mimo że nie mają już praktycznie szans na wyprzedzenie tyszan przed końcem rundy zasadniczej, to zyskali psychologiczną przewagę nad tym przeciwnikiem. – W tym spotkaniu nie pokazaliśmy wszystkiego co potrafimy, zagraliśmy raczej średni mecz. Popełnialiśmy, tak samo jak nasz przeciwnik, wiele błędów. Stać nas na jeszcze lepszą grę – mówił po meczu Jarosław Lech.

O pozostałe dwa miejsca uprawniające do gry w fazie play-off walczy aż pięć zespołów. Szansy na odskoczenie od grupy pościgowej nie wykorzystała trzecia w tabeli Juvenia Głuchołazy, która tym razem nie sprostała na własnym parkiecie Czarnym Rząśnia. Z kolei potknięcia głuchołazian nie wykorzystała Victoria Wałbrzych, która zdobyła zaledwie punkt w Częstochowie. Młodzi zawodnicy Norwida, mimo że zamykają ligową tabelę, to coraz częściej krzyżują plany wyżej notowanym rywalom.

Niepowodzenie przeciwników wykorzystał Spodek Katowice, który u siebie bez najmniejszego problemu okazał wyższość nad Bielawianką Bielawa. Wygrana za trzy punkty sprawiła, że katowiczanie tracą już tylko dwa oczka do Juvenii i jedno do Victorii. W podobnej sytuacji jest Rafako. Raciborzanie w miniony weekend zwyciężyli w Rybniku z tamtejszym Volleyem 3:1. Co prawda, premierową odsłonę na swoim koncie zapisali gospodarze, ale później inicjatywę w meczu przejęli goście, dzięki czemu zgarnęli zasłużony komplet punktów. W końcu przełamała się Gwardia Wrocław. Drużyna z Dolnego Śląska tym razem pokonała na wyjeździe AZS Politechnikę Opolską, choć o końcowy triumf musiała walczyć dopiero w tie-breaku.

Zobacz również:
Wyniki 18. kolejki oraz tabela 2. grupy II ligi mężczyzn

W grupie trzeciej pięć zespołów wyraźnie odskoczyło od reszty stawki. Jak na razie w najlepszej sytuacji jest Pronar Hajnówka, który w miniony weekend wygrał u siebie z zespołem z Mławy 3:1. Wprawdzie pierwsza odsłona potoczyła się po myśli czerwonej latarni tej grupy, ale gospodarze szybko się pozbierali i odnieśli zasłużone zwycięstwo. – Strasznie nie lubimy takich spotkań, kiedy wszyscy mówią, że będzie szybko, gładko i przyjemnie – mówił Paweł Blomberg.Przekonywałem siatkarzy przed meczem, że warto zachować koncentrację i walczyć o każdą piłkę. Niestety, w pierwszym secie wziął górę polski charakter, że trzeba do meczu podejść „na luziku”. Niby spotkanie było łatwe, ale też denerwujące z powodu tej pierwszej przegranej partii – dodał na łamach Gazety Wyborczej opiekun hajnowskich siatkarzy. Dzięki wygranej wciąż przewodzą stawce, ale mają tylko oczko przewagi nad Trójką Międzyrzec Podlaski.

Trójka grała bardzo ważne spotkanie z AKS-em UŁ Łódź. Gdyby przegrała, to łodzianie zrównaliby się punktowo z międzyrzecką drużyną. Jednak nic takiego się nie stało. Co prawda, gospodarze przegrali pierwszą odsłonę, ale trzy kolejne padły ich łupem. Dzięki temu niemal zapewnili już sobie walkę w fazie play-off, a co więcej – wciąż mają szansę na atak na pozycję lidera. Potknięcie AKS-u wykorzystało Caro Rzeczyca, które po zwycięstwie nad Bzurą Ozorków awansowało na trzecie miejsce w tabeli. Na lokatę w czołowej czwórce liczą jeszcze siatkarze AZS UWM. Olsztynianie w miniony weekend odprawili z kwitkiem Żyrardowiankę Żyrardów. Ich dominacja nad przeciwnikiem nie podlegała dyskusji w żadnej partii. Dzięki zdobyciu kompletu punktów akademicy mają szansę na wyprzedzenie w tabeli rywali z Łodzi.

W ostatnim meczu rozegranym w ramach piętnastej kolejki w grupie trzeciej MOS Wola Warszawa okazał wyższość nad Centrum Augustów. Podlaska drużyna jedynie pierwszego seta rozstrzygnęła na swoją korzyść, w pozostałych odsłonach nie była w stanie utrzymać poziomu gry z początku meczu, przez co poległa 1:3. – W pierwszym secie zwyciężyliśmy dzięki zagrywce, ale w pozostałych to warszawianie byli bardzo dobrze dysponowani w tym elemencie gry. To zdecydowało o wyniku. Sami spaliliśmy się po pierwszym dobrym secie, tak jakby zeszło z nas powietrze – podsumował na łamach „Gazety” szkoleniowiec Centrum, Wojciech Iwanowicz.

Zobacz również:
Wyniki 15. kolejki oraz tabela 3. grupy II ligi mężczyzn

W czwartej grupie od zwycięstwa do zwycięstwa kroczy świdnicka Avia. W miniony weekend podopieczni Marcina Jarosza pokonali Wisłok Strzyżów, choć tym razem o wygraną nie było im tak łatwo. Już po pierwszej odsłonie, która padła łupem strzyżowian, zapachniało niespodzianką. Goście jeszcze raz do walki rzucili się w czwartej odsłonie, ale przegrali ją 28:30 i ostatecznie musieli obejść się smakiem urwania chociażby punktu liderowi. – Przyjezdni za wszelką cenę, chcieli nawiązać z nami walkę i w dwóch setach sztuka ta im się udała. Wisłok udowodnił, że nieprzypadkowo zajmuje wysokie czwarte miejsce w tabeli naszej grupy. Dla nas najważniejsze są kolejne trzy punkty – mówił na łamach Dziennika Wschodniego Zbigniew Biały.

Potknięcia Wisłoka nie wykorzystał STS Skarżysko-Kamienna, który nie ugrał nawet seta w Krośnie. Dzięki temu zwycięstwu Karpaty wciąż mają szansę na znalezienie się w czołowej czwórce, bo do wyprzedzających je zespołów tracą tylko jedno oczko. Na namieszanie w czołówce szansę ma jeszcze także SMS PZPS Spała. Młodzi adepci siatkówki w miniony weekend uporali się z MOSiR-em Bochnia, wygrywając 3:1. W ostatnim meczu tej kolejki obyło się bez niespodzianki, bowiem Cukrownik Lublin nie ugrał nawet seta w starciu z Błękitnymi Ropczyce. – Nie kończyliśmy ataków i to był nasz główny problem – mówił szkoleniowiec Cukrownika Mateusz Kuśmierz.

Zobacz również:
Wyniki 15. kolejki oraz tabela 4. grupy II ligi mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
II liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2013-02-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved