Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Justyna Sosnowska: Przełamałyśmy się w meczu z BKS-em

Justyna Sosnowska: Przełamałyśmy się w meczu z BKS-em

fot. Cezary Makarewicz

- W pewnym momencie się przełamałyśmy i odbiłyśmy się od dna. Jedenaście punktów... Porównując je do tych marnych siedmiu (z I rundy - przyp. red.), to wydaje mi się, że jest to bardzo dobry wynik - mówi Justyna Sosnowska, środkowa Pałacu Bydgoszcz.

Już tydzień temu w meczu z Atomem zapewniłyście sobie grę w play-off. Czy dzięki temu ostatnie mecze rundy zasadniczej będą dla was łatwiejsze?

Justyna Sosnowska:Mamy troszeczkę nerwową końcówkę sezonu, ponieważ potrzebne są nam punkty, a w zasadzie gramy teraz z górną częścią tabeli. Na pewno łatwiej się gra kiedy wiemy, że mamy zapewnione miejsce w ósemce. Oczywiście bardzo zależy nam na zdobyciu jak największej ilości oczek, ale niestety nie zawsze można. Do tego na skrzydłach mamy dziewczyny, które mają po 20 lat i trudno od nich wymagać, żeby grały ze skutecznością starszych i bardziej doświadczonych zawodniczek.

Kalendarz spotkań ORLEN Ligi nie rozpieszcza. W końcówce fazy zasadniczej gracie z zespołami aspirującymi do mistrzowskiego tytułu. Ostatnie porażki nie podłamują morale zespołu?



No właśnie, tak jak wspomniałam wcześniej, ostatnie spotkania do najłatwiejszych nie należą. Nie udało nam się ugrać nawet seta z Atomem czy Muszynianką. Teraz jedziemy do Dąbrowy Górniczej i tam chciałabym, abyśmy chociaż pokazały charakter, bo wydaje mi się, że troszkę przespałyśmy te dwa ostatnie mecze. Na pewno gdzieś tam w głowach siedzi myśl, że nie popisałyśmy się w dwóch ostatnich spotkaniach. Ja szybciutko o tym meczu zapomniałam, ponieważ moje wejście do najlepszych nie należało… Bardzo chciałybyśmy pokazać się jeszcze z jak najlepszej strony i mam nadzieję, że tak będzie.

Na półmetku rozgrywek miałyście tylko siedem oczek na koncie. Teraz na kolejkę przed końcem rundy zasadniczej dołożyliście kolejnych jedenaście. To dobry wynik?

Pierwsza połowa nie była dla nas najlepszym okresem. Na początku coś się zacięło, a potem kolejne porażki tylko nas dobijały. Mierzyłyśmy dużo wyżej, ale na tyle dobrze, że w pewnym momencie się przełamałyśmy i odbiłyśmy się od dna. Jedenaście punktów… Porównując do tych marnych siedmiu, to wydaje mi się, że jest to bardzo dobry wynik. A czy mogło być lepiej? Na pewno mogło. Może trzeba było potrząsnąć kilkoma osobami. Niejako wpłynęły też na nas kontuzje Rity i May, które były naszymi podstawowymi przyjmującymi. A wiadomo, że jak gra się dla kogoś, to już jest to zupełnie inna gra (uśmiech).

Które ze spotkań było dla Pałacu przełomowe?

Wydaje mi się, że takim przełomowym momentem był mecz z Bielskiem. Niewiele brakowało, a może to my cieszyłybyśmy się ze zwycięstwa. Chyba wtedy uwierzyłyśmy, że skoro potrafimy grać z BKS-em, który u siebie dołożył nam 3:1, to czemu mamy nie powalczyć z innymi? Bardzo potrzebne nam było takie przełamanie, bo pomimo tego, że przegrałyśmy, na naszych twarzach gościł uśmiech. Może nie było satysfakcji z wyniku, ale z walki na pewno.

Wiadomo już, że Pałac Bydgoszcz wciąż pozostaje w najlepszej ósemce ekstraklasy. A jak będzie z Pucharem Polski, który gracie już za półtora tygodnia?

Tak, już za półtora tygodnia gramy mecz Pucharu Polski z AZS-em Białystok. Jak będzie, chyba nie wie nikt. Chcemy powalczyć. Utrzymać dobry poziom gry, bez błędów, bez nerwów. Jeśli wygramy z Białymstokiem dwa spotkania, trafiamy na Atom, który nie dał nam się zbytnio rozegrać w rundzie zasadniczej. Życzę sobie i całej drużynie trochę spokoju ducha i walecznego serca, bo teraz tak naprawdę wszystko się może wydarzyć (uśmiech).

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-02-04

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved