Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Marcin Wika: Runda play-off zweryfikuje na co nas stać

Marcin Wika: Runda play-off zweryfikuje na co nas stać

fot. Cezary Makarewicz

Zwycięstwo Delecty Bydgoszcz z Jastrzębskim Węglem, oprócz telewidzów, obejrzał komplet publiczności w Łuczniczce. - Chcielibyśmy, żeby zawsze na meczach była taka frekwencja i o wiele łatwiej by nam się grało przy takiej publiczności - powiedział Marcin Wika.

Bardzo dobrze zaczęliście czwartego seta i wydawało się, że wygracie go pewnie, jednak po wejściu Michała Łasko na zagrywkę Jastrzębski Węgiel wyszedł na prowadzenie i pewnie wygrał tę partię. Co zadecydowało o takim obrocie spraw?

Marcin Wika:Po części odpowiedź jest zawarta w pytaniu – Michał Łasko wszedł na zagrywkę, strzelił kilka razy mocnym serwisem, Jastrzębski Węgiel odskoczył nam na kilka punktów i chociaż staraliśmy się to zniwelować, to przeciwnicy mieli okres bardzo dobrej gry. Poza tym mieliśmy problemy ze swoją grą, bo dobrym serwisem zostaliśmy odrzuceni od siatki i w ataku musieliśmy mierzyć się z podwójnym, a czasem nawet z potrójnym blokiem i było nam przez to trudniej kończyć akcje.

Po pierwszym secie na dobre do kwadratu dla rezerwowych wysłaliście Matteo Martino. Na boisku pojawił się Krzysztof Gierczyński, który jest zawodnikiem mniej ofensywnym. Czy wykluczenie Martino było jednym z założeń taktycznych?



Założenia były trochę inne, zagrywaliśmy raczej w Michała Kubiaka. Co prawda Martino nie przyjął kilku piłek, parę razy nie skończył ataku, ale my nie skupialiśmy się na tym zawodniku. Jeśli chodzi o atak, to koncentrowaliśmy się na Michale Łasko, wiedzieliśmy, że to jest główna „armata” zespołu z Jastrzębia i chcieliśmy właśnie jego wykluczyć z ataku i po części nam się to udało.

Piąty set był lustrzanym odbiciem poprzedzającej go czwartej partii. Jastrzębski Węgiel zaczął lepiej, jednak w pewnym momencie przełamaliście się i wygraliście mecz. Co zadecydowało o takim przebiegu gry?

– Skończyliśmy kilka ważnych piłek, była jedna akcja, którą udało nam się zakończyć po obronie i to był chyba moment, w którym uwierzyliśmy, że ten mecz się dla nas jeszcze nie skończył i jest szansa jeszcze z nimi wygrać. Chwilę później przy zagrywce Stephana Antigi wyszliśmy na prowadzenie i później w miarę kontrolowaliśmy przebieg seta do końca.

Od pięciu sezonów nie byłem świadkiem takiego hałasu na meczu Delecty. Gracie po raz pierwszy na europejskich parkietach, zajmujecie najwyższe w historii klubu miejsce po fazie zasadniczej. Czy czujecie, że obecny skład poniekąd tworzy historię bydgoskiego klubu?

– Ciężko to powiedzieć. Na pewno w jakiś sposób zapiszemy się w historii klubu, bo w poprzednim sezonie zajęliśmy piątą lokatę, która była najwyższym dotąd zdobytym miejscem, wywalczyliśmy puchary. Teraz ten sezon też dobrze wygląda, ale na razie zachowajmy spokój, wstrzymajmy ten hurraoptymizm, bo to tylko runda zasadnicza i to play-off dopiero zweryfikują, na co nas stać.

Jak byś zareagował, gdyby ktoś przed tym sezonem powiedział ci, że w fazie zasadniczej będziecie bili się o pierwsze i drugie miejsce z zespołem z Kędzierzyna?

– (Śmiech) Zapytałbym, „a czemu by nie?”. Przed tym sezonem wielu fachowców i trenerów nie wskazywało nas jako faworyta do walki o ten fotel lidera fazy zasadniczej, więc tym bardziej pierwsze czy drugie miejsce brałbym w ciemno przed sezonem.

Co sądzisz o dzisiejszym dopingu? Czułeś trochę gęsią skórkę? Podczas tie-breaka była tu taka wrzawa, że nie było słychać, kiedy trener Bernardi wziął czas…

Tak, przede wszystkim chcielibyśmy podziękować kibicom za to, że przybyli tak licznie i wiernie nas dopingowali, na pewno byli dziś siódmym zawodnikiem i w tych trudnych momentach w tie-breaku, kiedy przegrywaliśmy ich doping, wsparcie na pewno nam bardzo pomogły. Chcielibyśmy, żeby zawsze na meczach była taka frekwencja i o wiele łatwiej by nam się grało przy takiej publiczności.

Przed podpisaniem kontraktu w Bydgoszczy jeden sezon spędziłeś w Jastrzębskim Węglu. To było wtedy, kiedy trenera Prielożnego zastąpił Lorenzo Bernardi. Nie znalazłeś uznania w oczach nowego szkoleniowca i miałeś niewiele okazji do zaprezentowania się na boisku. Czy z tego powodu podchodzisz do spotkań z Jastrzębiem trochę bardziej ambicjonalnie?

Nie, już drugi sezon gram w Delekcie i nie myślę wcale o tym roku spędzonym w Jastrzębiu. To jest u nas normalne, że zmieniamy kluby. Gdyby patrzeć na to przez ten pryzmat, to podobnych podtekstów można by szukać przy okazji spotkań z Resovią czy AZS-em Częstochowa. Ja nie chcę niczego udowadniać, moim jedynym celem jest dobro mojego obecnego klubu.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-02-03

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved