Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Jakub Bednaruk: Nie mamy się czego wstydzić

Jakub Bednaruk: Nie mamy się czego wstydzić

fot. Cezary Makarewicz

Po stojącym na niezłym poziomie widowisku siatkarze Asseco Resovii Rzeszów pokonali AZS Politechnikę Warszawską 3:1. - Nie mamy się czego wstydzić. Zagraliśmy tak, jak potrafimy najlepiej - powiedział Jakub Bednaruk.

Po raz kolejny warszawski Torwar dostarczył fanom męskiej siatkówki niezapomnianych wrażeń. Stołeczni „inżynierowie” byli o krok od sięgnięcia przynajmniej po jeden punkt, jednak to aktualni mistrzowie Polski zgarnęli pełną pulę, zabierając ją do Rzeszowa. – Może w tym spotkaniu nie zaprezentowaliśmy wszystkiego na co nas stać, ale najważniejsze, że wygraliśmy w Warszawie za trzy punkty – powiedział po meczu Olieg Achrem. – Wierzę, że kolejne mecze również będą dla nas zwycięskie, a nasza gra lepsza, gdyż zależy nam na tym, aby pokazać, iż potrafimy grać w siatkówkę – dodał kapitan zespołu z Podkarpacia.

Na pomeczowej konferencji Krzysztof Wierzbowski nie mógł przeboleć końcówki drugiego seta. W niej akademicy prowadzili dwoma oczkami, ale to Asseco Resovia odrobiła straty, a następnie przechyliła szalę zwycięstwa na swoją stronę. – Szkoda, bo mecz może by jeszcze trwał? A może zakończyłby się wcześniej? Trudno powiedzieć! Przez pierwsze dwa sety wszystko dobrze nam się układało. Nie mamy się czego wstydzić przed kibicami – mówił Krzysztof Wierzbowski. – Dwa tygodnie ciężko pracowaliśmy, będąc głodnymi gry i myślę, że na Torwarze to właśnie pokazaliśmy. Rzeszowianom należą się gratulacje, gdyż zaprezentowali twardą, zimną siatkówkę, która obnażyła nasze błędy – przekonywał kapitan AZS-u Politechniki Warszawskiej.

Ze słowami popularnego „Wierzby” zgodził się trener mistrzów Polski, Andrzej Kowal. – Różnica pomiędzy Resovią a Politechniką była żadna, a mecz mógł zakończyć się inaczej – wtórował kapitanowi miejscowych szkoleniowiec Asseco Resovii. – Początek meczu mieliśmy nerwowy, ale ogólnie rzecz ujmując, można powiedzieć, iż mecz wygrali nam zmiennicy, którzy nie mieli szansy zagrania w Pucharze Polski. Być może pierwszej szóstce przegrany finał siedział jeszcze gdzieś w głowach – zakończył szkoleniowiec „Pasów”. – Na ławkę posłaliśmy Achrema i Bartmana, ale co z tego, jak na boisko wszedł Schoeps i Kovacević? Tego drugiego nie mogliśmy nawet dotknąć – tłumaczył Jakub Bednaruk dodając po chwili: – Nie mamy się czego wstydzić. Zagraliśmy tak, jak potrafimy najlepiej, jestem zadowolony z poziomu naszej gry, gdyż do Warszawy przyjechał mistrz Polski i przez 80% czasu prowadziliśmy wyrównane spotkanie.



– Cieszę się, że do grania wrócił Krzysiek Wierzbowski, treningi wznowił też Maciek Zajder. To bardzo istotne, gdyż nasz zespół musi mieć bardzo mocną ósemkę zawodników. Prawdą jest, że na Torwarze oszalał Max Szuleka. Andrzej, rozpisywałeś go? – pytał kolegę po fachu Jakub Bednaruk. – Nie, chociaż zagrał na wyższym procencie skuteczności niż Kovacević – śmiał się szkoleniowiec Asseco Resovii. – A to jest chłopak, którego z racji naszych problemów kadrowych przestawiliśmy na atak. Max po meczu z Resovią może swoje statystyki powiesić na lodówce i do końca życia wspominać to spotkanie – chwalił zawodnika trener „inżynierów”.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-02-02

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved