Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > I liga M: Męczarnie BBTS-u, Kęczanin urwał punkt liderowi

I liga M: Męczarnie BBTS-u, Kęczanin urwał punkt liderowi

fot. archiwum

Spotkanie BBTS-u Bielsko-Biała z Kęczaninem Kęty obfitowało w wiele zwrotów akcji. Ostatecznie po pięciosetowym boju zwyciężył lider I ligi. Dzięki temu utrzymał prowadzenie w tabeli. Dla beniaminka zdobyty punkt może być bezcenny w walce o ósemkę.

Początek spotkania był bardzo wyrównany, ale autowe zbicie Błasiaka, a następnie udana kontra Wołosza wyprowadziły gospodarzy na prowadzenie (7:4). Jednak chwilę później sytuacja odwróciła się o 180 stopni. Najpierw błąd Błońskiego sprawił, że na świetnej tablicy widniał remis (7:7), a skuteczny atak Wawrzyńczyka dał przyjezdnym trzy oczka przewagi nad rywalami (11:8). Dobra gra w bloku podopiecznych Marka Błasiaka pozwoliła im przejąć inicjatywę na boisku (13:9). Kolejna udana kontra, tym razem w wykonaniu Błasiaka, powodowała, że kęczanie zbliżali się do triumfu w premierowej odsłonie (17:11). Bielszczanie wyraźnie nie mieli pomysłu na rozregulowanie dobrej gry przyjezdnych, a ci raz za razem popisywali się punktowymi zagraniami. Po asie serwisowym Walczykowskiego beniaminek I ligi prowadził już 20:13. W końcówce lider próbował poderwać się jeszcze do walki, ale pojedyncze udane akcje w wykonaniu siatkarzy BBTS-u to było zbyt mało, aby odwrócić losy tej odsłony (23:18). Ostatecznie ta część spotkania zakończyła się triumfem gości 25:20.

Druga partia rozpoczęła się udanie dla gospodarzy, którzy po zbiciu Wołosza wyszli na prowadzenie 4:2. W kolejnych akcjach walka toczyła się cios za cios, lecz z biegiem czasu inicjatywę na boisku zaczęli przejmować podopieczni Janusza Bułkowskiego. Po błędzie gości mieli już nad nimi trzy oczka przewagi (9:6). Wówczas gra przyjezdnych zupełnie się posypała. Nie pomagały im nawet czasy brane przez trenera Błasiaka. Natomiast BBTS akcja po akcji „odjeżdżał” przeciwnikom. Po zbiciu z przechodzącej piłki Modzelewskiego wygrywał już 14:6 i mógł spokojnie kontrolować boiskowe wydarzenia w drugim secie. W kolejnych minutach obraz gry nie ulegał zmianie (20:12). Co prawda, kęczanom w końcowej części tej odsłony udało się nieco zniwelować straty, jednak gospodarze nie dali sobie wydrzeć zwycięstwa. Wygrywając 25:20, doprowadzili do remisu w całym meczu.

W trzeciej odsłonie drużyna z Beskidów postanowiła pójść za ciosem. Już na jej początku, po skutecznej kontrze, wyszła na prowadzenie 3:1. Po ataku Wołosza uzyskała już cztery oczka przewagi nad beniaminkiem (7:3). Widać było, że porażka w premierowej odsłonie bardzo podrażniła lidera I ligi, bowiem z każdą kolejną akcją uwidaczniała się dominacja podopiecznych Janusza Bułkowskiego nad rywalami (11:4). Zbicie Gacy ze środka dało bielszczanom aż ośmiopunktowe prowadzenie (13:5). Jednak nie zamierzali oni zwalniać tempa. Kolejne oczko Modzelewskiego sprawiło, że wygrywali już 15:5. Goście zupełnie nie przypominali zespołu z początku meczu, zaś podopieczni trenera Bułkowskiego konsekwentnie zmierzali do objęcia prowadzenia w pojedynku (17:7). Kryzys Kęczanina jeszcze bardziej się pogłębiał. Po autowym ataku Kubicy przegrywał on 8:20. W końcówce obraz gry nie uległ już zmianie. Gospodarze rozgromili przyjezdnych 25:11, a seta zakończyła pomyłka Kapuśniaka.



Pierwsze akcje czwartej partii były dość zacięte, ale szybko wróciły stare demony kęczan, którzy po autowym zbiciu Pietraszki przegrywali 3:5. Po szczelnym bloku bielszczan wydawało się, że po raz kolejny przejmują oni inicjatywę na boisku (7:4). Jednak tym razem przyjezdni nie zamierzali odpuszczać. Po błędzie Lewińskiego na świetlnej tablicy pojawił się remis (10:10), a zbicie ze środka Pietraszki sprawiło, że to Kęczanin objął minimalne prowadzenie (12:11). Taka sytuacja najwyraźniej dodała wiary gościom, którzy po ataku Walczykowskiego osiągnęli dwa oczka przewagi nad rywalami (16:14). Najwidoczniej zespół z Beskidów nie do końca był na to przygotowany, bowiem w jego szeregi wkradła się nerwowość. Jej efektem była pomyłka w ataku Kalembki (14:18). Jednak po czasie wziętym przez trenera Bułkowskiego bielszczanie wyraźnie się przebudzili. Po bloku Gacy tracili do Kęczanina zaledwie jedno oczko (19:20). Jednak goście nie dali się przełamać. Po ataku Błasiaka wciąż utrzymywali się na prowadzeniu (22:20). Udana czapa dała kęczanom pierwszą piłkę setową (24:20). Ostatecznie podopieczni trenera Błasiaka wygrali 25:22 i doprowadzili do tie-breaka.

Decydującą odsłonę lepiej rozpoczęli goście, którzy po asie serwisowym Fijałka odskoczyli od przeciwników na trzy oczka (3:0). Jednak BBTS szybko doprowadził do remisu, a po autowym zbiciu przyjezdnych oraz punktowej zagrywce Kalembki to lider I ligi wyszedł na prowadzenie (6:4). Przy zmianie stron bliżej końcowego sukcesu byli bielszczanie (8:6), a zbicie Wołosza zwiększyło ich przewagę do trzech oczek (10:7). Dobra gra w bloku gospodarzy odebrała nadzieję gościom na zwycięstwo (7:12). Ostatecznie tie-breaka na swoją korzyść rozstrzygnęli podopieczni trenera Bułkowskiego (15:8), dzięki czemu dwa punkty pozostały w Bielsku-Białej.

BBTS Bielsko-Biała – Kęczanin Kęty 3:2

(20:25, 25:20, 25:11, 22:25, 15:8)

Zobacz również:
Wyniki 16. kolejki oraz tabela I ligi mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-02-02

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved