Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Aleksandra Szymańska: Sport to zdrowie… do pierwszej kontuzji

Aleksandra Szymańska: Sport to zdrowie… do pierwszej kontuzji

fot. archiwum

Norweski Stod Volley, którego barw bronią cztery Polki, sięgnął po pierwszy sukces w tym sezonie - triumf w lidze nordyckiej. - Przypomniałam sobie jak smakuje złoto - cieszy się w rozmowie ze Strefą Siatkówki kontuzjowana środkowa Stod, Aleksandra Szymańska.

Ola, gratulacje. Twój Stod Volley wygrał Nordic League. To pierwszy twój sukces w norweskim klubie, jak go odbierasz?

Aleksandra Szymańska:To piękne uczucie, przypomniałam sobie jak smakuje złoto (uśmiech). Wiele dla nas znaczyło zwycięstwo pierwszego dnia przeciwko Oslo Volley, które odniosłyśmy w trzech setach. Byłyśmy bojowo nastawione i ta zdecydowana wygrana przełożyła się na dobre samopoczucie podczas kolejnych meczów i jak to się mówi… udało się.

W sobotę skręciłaś kostkę. Jak to się stało i jak długo jeszcze będziesz wyłączona z treningów?



Niestety, sport to zdrowie… do pierwszej kontuzji. To właśnie moja pierwsza poważniejsza kontuzja,  ale nie jest tak źle jak myślałam, że będzie. Jak to się stało? Można powiedzieć, że bardzo banalnie, gdyż naskoczyłam koleżance z drużyny na stopę podczas wyskoku do bloku. Już odstawiłam kule i powoli zaczynam truchtać. Mało prawdopodobne, że zagram w weekend – przeciwko Førde (z Katarzyną Ciesielską w składzie) oraz w niedzielę przeciwko drużynie z Bergen, ale w końcu zdrowie jest najważniejsze. Po tym weekendzie mamy miesiąc przerwy, więc będę miała dużo czasu na powrót do gry.

Jak wyglądało świętowanie tego zwycięstwa?

Myślę, że jak w każdej drużynie przy takiej okazji, polał się szampan. Niestety (śmiech), na więcej tego dnia nie było czasu, bo od razu jechałyśmy na lotnisko. W poniedziałek klub zorganizował dla nas kolację, na którą zaproszeni byli członkowie zarządu, sponsorzy, kibice oraz prasa. Były przemówienia oraz to, co zapadło mi najbardziej w pamięć – piosenka „na naszą cześć”.

To drugie z rzędu zwycięstwo norweskiego zespołu w lidze nordyckiej, czy to znaczy, że siatkówka w tym kraju mocno się rozwija i zaczyna wyprzedzać te w m.in. Danii, Finlandii czy Szwecji?

Budowa naszego zespołu była pierwszą oznaką tego, iż w Norwegii się coś dzieje. Myślę, że z dnia na dzień wszyscy tutaj uczą się nowych rzeczy, standardów, przez co podnoszą poziom swojego profesjonalizmu, co ułatwia nam – zawodniczkom dawanie z siebie więcej na treningach, dzięki czemu mamy takie wyniki.

Wcześniej nie udało się wam się awansować do kolejnej rundy Challenge Cup. Jak oceniasz waszą postawę w tych rozgrywkach?

Wydaje mi się, że to ogromy sukces, zarówno dla całej drużyny, jak i dla mnie samej. Myślę, że przed sezonem nikt by się nie spodziewał, że drużyna stworzona od nowa będzie miała szansę ugrać w tych rozgrywkach choć jeden mecz, czy też wygrać po drodze – wymagającego dużej pokory i trzeźwego umysłu – złotego seta. Tym bardziej przejść aż do trzeciej rundy rozgrywek. Jestem dumna ze swojej drużyny, z tego, że dokonałyśmy tak wiele w tych rozgrywkach i to z tak młodym zespołem.

Pozostając w Polsce, zapewne nie miałybyście we cztery okazji rywalizować w europejskich pucharach. Dużo doświadczenia z nich wyniosłyście? Poczułyście się dzięki nim pewniej jako zawodniczki?

Oczywiście, w Challenge Cup gra jest zupełnie inna niż w polskiej I lidze, a tym bardziej niż w lidze norweskiej. To jest inny system rozgrywek, tutaj wszystko się może wydarzyć. Miałyśmy to szczęście, by zagrać aż w trzech kolejkach i jest to na pewno duża dawka doświadczenia na przyszłe sezony.

Podpisanie umowy ze Stod Volley było chyba dużym krokiem do przodu?

Mogę powiedzieć, że na pewno wiele się nauczyłam i nie będę żałowała tego, iż wybrałam właśnie Stod. Czy był to krok w przód, zweryfikuje to sezon, w którym wrócę do Polski. Wtedy się to okaże.

W lidze norweskiej trwa zacięta walka o fotel lidera pomiędzy Stod Volley a zespołem z Oslo, w ostatnim waszym bezpośrednim pojedynku to jednak rywalki wygrały. Co zdecydowało o tej porażce?

Tak, ale w ostatnim pojedynku, jeżeli chodzi o Elite League, to my wygrałyśmy 3:1. Byłyśmy bardzo dobrze przygotowane taktycznie do tego starcia i tego się cały czas trzymałyśmy. Jeśli chodzi o Puchar Norwegii, to można powiedzieć, że to nie był nasz dzień. Miałyśmy wzloty i upadki w tym meczu, a duża ilość naszych błędów spowodowała naszą porażkę.

Jak na razie w tym sezonie w rozgrywkach norweskich macie tylko dwie przegrane na koncie. Do końca rundy sześć meczów. Jakie cele macie na nadchodzący czas?

Dziwnie to zabrzmi, ale staramy się zapomnieć o naszym ostatnim wielkim osiągnięciu i nastawiamy się na wcześniej wspomniane przeze mnie mecze, ponieważ nie możemy już sobie pozwolić na najmniejsze potknięcie. Naszym celem jest obrona mistrzostwa.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-01-31

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved