Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > II liga mężczyzn > Jarosław Pizuński: Sportowa złość motywuje do dalszej pracy

Jarosław Pizuński: Sportowa złość motywuje do dalszej pracy

fot. archiwum

W tym sezonie w grupie 2 II ligi mężczyzn bardzo dobrze spisuje się Victoria PWSZ Wałbrzych, która zajmuje 4. lokatę. - Celem na ten sezon jest walka o jak najlepszy wynik, ale przede wszystkim o grę w play-off - przyznał zawodnik Victorii, Jarosław Pizuński.

Ubiegłoroczne rozgrywki zespół Victorii Wałbrzych zakończył na przedostatnim, jedenastym miejscu i musiał pożegnać się z drugoligowymi parkietami. Jak się jednak okazało, awans Kęczanina Kęty na zaplecze ekstraklasy oraz wycofanie z rozgrywek na drugoligowym szczeblu dwóch zespołów SMS-u Spała otworzyły Victorii szansę na utrzymanie miejsca w II lidze. Aktualnie podopieczni Marka Olczyka zajmują wysokie czwarte miejsce i udowadniają, że ubiegłoroczny spadek poszedł już dawno w niepamięć.

Pomimo dobrej postawy w tegorocznych rozgrywkach Victoria nie jest zespołem niepokonanym. W 17. kolejce rywalizacji w grupie 2 uległa we własnej hali 1:3 liderowi z Tychów. – W secie, który wygraliśmy, w 100% spełnialiśmy założenia taktyczne, a w następnych partiach widać było brak naszego zdecydowanego działania. Wychodziły nam tylko pojedyncze akcje – przyznał grający na pozycji środkowego i przyjmującego Jarosław Pizuński.Na plus można zaliczyć grę libero Piotra Wierzbickiego, który do tej pory grał na przyjęciu oraz dobrą postawę środkowych – Łukasza Jurczyńskiego i Pawła Olszewskiego. TKS Tychy to zdecydowany faworyt do wygrania naszej grupy. Mają doświadczonych zawodników, na każdej pozycji gra zawodnik z przeszłością w wyższych ligach. Widać u nich spokój i wolę walki, czego akurat w tym meczu zabrakło mojej drużynie – zakończył były zawodnik pierwszoligowej Stali Nysa.

Choć planowana na nadchodzący weekend osiemnasta runda spotkań oficjalnie jeszcze się nie rozpoczęła, to zespół z Wałbrzycha ma już pojedynek z tej kolejki za sobą. Gracze z województwa dolnośląskiego mecz z Exact Systems Norwid Częstochowa rozegrali awansem i niespodziewanie ulegli częstochowskiej młodzieży 2:3. Siatkarze Victorii mieli okazję do wywiezienia spod Jasnej Góry trzech punktów, ponieważ prowadzili w setach 2:1, ale województwo śląskie musieli opuścić tylko z jednym oczkiem. – Porażka z Norwidem pokazała nasz brak koncentracji, bo po wygraniu wysoko dwóch kolejnych setów wszyscy myśleli, że kolejna odsłona sama się wygra. Młodzież pokazała wolę walki, która w efekcie przyniosła im dwa punkty. Zawodnicy z Częstochowy ryzykowali zagrywką, a to ułatwiło im grę w bloku i obronie – podsumował Pizuński.



Siatkarz z Wałbrzycha nie ukrywał, że porażka z częstochowianami bolała, ale tak samo jak wcześniejsze przegrane mecze zmotywowała wszystkich zawodników Victorii do lepszej pracy. – Sportowa złość zawsze pojawia się po przegranym meczu, ale to ona motywuje do dalszej pracy. Jesteśmy na czwartej pozycji, a tak naprawdę gdyby nie ostatnie przegrane tie-breaki z Katowicami, Częstochową czy nawet Głuchołazami, to myślę, że spokojnie trzecie miejsce w tabeli byłoby w naszym zasięgu. Dodam, że we wszystkich tych meczach prowadziliśmy 2:0 lub 2:1 – przyznał Jarosław Pizuński.

Jeszcze w wakacje nie do końca było wiadomo, w której lidze zagra zespół z Wałbrzycha, a już teraz ma dużą szansę na walkę o awans na zaplecze ekstraklasy. Zajmujący czwartą lokatę wałbrzyszanie miejsca w play-off zagwarantowanego jeszcze nie mają, ale każda wygrana znacząco przybliża ich do tego celu. – Celem na ten sezon jest walka o jak najlepszy wynik, ale przede wszystkim o grę w play-offach. Tam może się naprawdę wszystko wydarzyć. Każdy wygrany mecz zbliża nas do tego wyniku, więc na pewno będziemy o to walczyć. Mamy naprawdę ciekawy skład, młodego i ambitnego trenera, który nie tak dawno sam z nami grał, więc współpraca układa się znakomicie. Czasami brakuje tej przysłowiowej kropki nad i oraz trochę szczęścia. Zarząd klubu oczekuje od nas walki i zaangażowania w każdym spotkaniu, wiedząc również, że to sport, w którym wszystko może się wydarzyć – uznał zawodnik Victorii Wałbrzych.

W tabeli grupy drugiej II ligi mężczyzn niezmiennie przoduje beniaminek – TKS Nascon Tychy, natomiast sześć punktów za jego plecami znajduje się kolejny z beniaminków, KS Milicz. Trzecia Juvenia Głuchołazy do miliczan traci aż 11 punktów, ale ma tylko jedno oczko przewagi nad czwartą Victorią. – O ile wyniki ekip z Milicza i Tych nie zaskakują, o tyle pozycja Juvenii Głuchołazy to spora niespodzianka. Z całej wymienione trójki Juvenia gra najbardziej przewidywalną siatkówkę – ocenił Jarosław Pizuński.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
II liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-01-30

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved