Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Pawieł Krugłow: To jedno z największych zwycięstw

Pawieł Krugłow: To jedno z największych zwycięstw

fot. archiwum

Tuż po wygranym meczu z Trentino, Dynamo Moskwa udało się do Charkowa, aby rozegrać spotkanie z Lokomotiwem. Moskiewscy zawodnicy ulegli rywalom 2:3. - Większość czasu przygotowywaliśmy się do meczu z Trentino - tłumaczył porażkę Pawieł Krugłow.

Co zdecydowało o waszej porażce w meczu z Lokomotiwem Charków?

Pawieł Krugłow: – Nie było łatwo, ponieważ większość czasu przygotowywaliśmy się do meczu z Trentino. Siedem dni trenowaliśmy, nie mając ani jednego dnia wolnego, a potem odbyliśmy ciężki lot. Do Charkowa przylecieliśmy „rozmontowani” fizycznie. Z drugiej strony, zawodnicy z Charkowa także nie podeszli do meczu w pełni sił, bo poprzedniego dnia grali z francuskim Tours w ramach Pucharu CEV. W rezultacie mecz nie należał do najciekawszych. Jeden i drugi zespół popełniał sporo błędów. To spotkanie określiłbym wojną charakterów. Niestety w końcówkach to my częściej myliliśmy się i przegraliśmy spotkanie.

Gdybyście wygrali drugi, wyrównany set, to udałoby się odnieść zwycięstwo w trzech partiach?



– Możliwe, że tak. Rzeczywiście nie wykorzystaliśmy paru okazji, aby zwyciężyć w drugiej odsłonie, więc w pewnym stopniu zgadzam się, że porażka w drugim secie była kluczowa.

Na co kładliście nacisk, przygotowując się do pojedynku z Trento?

– Zwracaliśmy uwagę na ich styl gry, staraliśmy się znaleźć warianty i zastanawialiśmy się jak zagrają przeciwko nam. Tak naprawdę to zaczęliśmy przygotowywać się do tego rewanżowego meczu jeszcze przed spotkaniem z Groznym. Przez ten siedmiodniowy cykl nie starczyło nam w pewnym stopniu sił w meczu z Lokomotiwem Charków.

Dlaczego nie udało się zrealizować wszystkich założeń taktycznych w meczu, nie biorąc pod uwagę złotego seta?

– Włosi grali swoją idealną siatkówkę, nie pozwalając nam się podnieść. To oni dyktowali warunki w trzech setach. Poza tym w pewnym momencie dotarło do nas, że wygranie tego meczu i uniknięcie „złotego seta” jest praktycznie niemożliwe, dlatego w trzeciej odsłonie oszczędzaliśmy siły na decydującą bitwę.

Co mówił Jurij Czerednik przed „złotym setem”?

– Nie pamiętam jakich dokładnie słów użył, ale były to pewnie taktycznie założenia. W sumie wiedzieliśmy co mamy robić, więc mówienie nam o tym nie miało specjalnie sensu.

Od początku było widać z waszej strony inicjatywę i prowadziliście przez cały „złoty set”.

– Tak. Udało nam się odskoczyć na parę punktów i utrzymywać tę przewagę do końca. Na początku seta Sasza Kriwiec świetnie zagrywał, do tego doszły udane bloki. Te dwa, trzy punkty udało nam się utrzymać do końca. Jeśli pozwolilibyśmy Trento odskoczyć choćby na punkt, wątpię, że byśmy ich dogonili.

Jaka atmosfera panowała wtedy na boisku? Jak głośno i nerwowo było?

– We Włoszech kibice głośno dopingują swoje zespoły. Fajnie się grało, ponieważ hala była wypełniona po brzegi. Sama hala nie jest duża, więc kiedy kibice zaczynali krzyczeć, nie słyszeliśmy siebie. Kiedy obserwuje się tak wielkie zainteresowanie siatkówką, to gra jest zawsze przyjemnością. Wszystkim nam się podobało, a w szczególności końcowy rezultat.

Można uznać to zwycięstwo za najważniejsze dla Dynama w przeciągu ostatniego pół roku?

– Na pewno. To jedno z największych zwycięstw w moim życiu, a za pozostałych nie będę mówić. Wszyscy tak się cieszyliśmy po meczu, było tyle emocji, jakbyśmy co najmniej wygrali Ligę Mistrzów. Bez wątpienia jest to dla każdego znacząca wygrana.

Jeszcze co prawda nie wygraliście turnieju, ale znaleźliście się w drugiej rundzie play-off. Waszym następnym rywalem będzie Zenit Kazań.

– Zenit jest zwycięzcą Ligi Mistrzów i to mówi samo za siebie. Będzie nam trudniej niż z Włochami. Zaczniemy przygotowywać się do następnych pojedynków i zobaczymy jaka jest nasza dyspozycja. Sam fakt, że w Final Four zagrają dwie rosyjskie drużyny, a w wielkim finale jedna, to duże osiągnięcie. Wielu fachowców mówi, że rosyjska Superliga jest jedną z najlepszych na świecie, więc to dobrze, gdy dajemy argumenty, aby tak myślano. Co mogę powiedzieć? Kazań to silny zespół. Będziemy walczyć. Mam nadzieję, że ta wygrana nad Trento doda nam tylko pewności siebie.

Jak ocenisz obecny poziom Zenitu?

– Ciężko powiedzieć. Oglądałem ich dwa mecze z Berlinem Recycling Volleys. Wszyscy mówili, że powinni bez problemów ograć Niemców, a rozegrali dwa pięciosetowe pojedynki. Ekipa z Berlina pokazała bardzo dobrą grę, a Zenit częściej się mylił niż zwykle. Wszystko będzie zależeć od tego, w jakiej kondycji podejdą do meczu z nami. Z mojej strony ciężko oceniać ich poziom. Mogę jedynie powiedzieć, że to drużyna z charakterem, nie pierwszy raz wygrywają pięciosetowe mecze. Mają świetnego trenera i dobrych „egzekutorów”, dlatego grać z nimi będzie bardzo ciężko.

W swojej kolekcji masz dwa brązowe medale Ligi Mistrzów, Puchar CEV. Jakie cele stawiasz przed sobą w tych rozgrywkach? Wystarczy sam udział w Final Four czy jednak liczysz na medal?

– Zawsze chce się osiągnąć coś więcej. Jeśli chodzi o cel na najbliższą przyszłość, to jest nim niewątpliwie ogranie Zenitu Kazań. Co będzie potem – nikt nie wie. Jeśli wygramy z Zenitem, to zmierzymy się z Lokomotiwem Nowosybirsk. Jak uda nam się dostać do Final Four w obecnej formie, to będzie to już wielki sukces. Może nasi kontuzjowani zawodnicy dojdą do formy i pomogą nam w finale.

źródło: championat.com, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary, ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-01-29

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved