Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > II liga mężczyzn > II liga M: Walka o czołówkę w grupach wre

II liga M: Walka o czołówkę w grupach wre

fot. archiwum

Serię wygranych meczów śrubują Avia Świdnik oraz TKS Nascon Tychy. Pozycję lidera trzeciej grupy utrzymał Pronar Hajnówka. Kolejną porażkę poniósł prowadzący w grupie pierwszej Krispol Września. Sytuacja w tej grupie jest najciekawsza.

Sytuacja w grupie pierwszej staje się coraz ciekawsza. Co prawda zespoły mają rozegraną różną liczbę meczów, ale Krispol Września, który wciąż jest liderem, ma zaledwie trzy punkty przewagi nad piątym Morzem Bałtyk i pięć nad szóstą Olimpią Sulęcin. W miniony weekend podopieczni Krzysztofa Wójcika ponieśli kolejną zaskakującą porażkę, po której Wójcika na trenerskim stanowisku zastąpił Marek Jankowiak. Tym razem wrześnianie ulegli Sobieskiemu Żagań 1:3. – Zespół z Wrześni przeżywa kryzys, więc wiedzieliśmy, że możemy z nim powalczyć jak równy z równym – powiedział Roman Kaczurowski.Cały zespół zagrał bardzo dobrze – od przyjęcia, przez rozegranie, aż po atak, w zagrywce też narobiliśmy rywalom trochę szkody – dodawał na antenie Radia Zachód zawodnik Sobieskiego. Dzień później żaganianie poszli za ciosem i pokonali licealistów ze Świnoujścia 3:0. – Punkty były nam bardzo potrzebne, bo w czołówce robi się bardzo gęsto, więc mogą one być na wagę złota – mówił szkoleniowiec lubuskiej ekipy, Adrian Milczarek.

Potknięcie lidera wykorzystał MKS Kalisz, który nieco męczył się w pojedynku z licealistami ze Świnoujścia, ale ostatecznie pewnie wygrał 3:0 i traci już tylko punkt do Krispolu. – Ciężko było osiągnąć moim podopiecznym maksymalną koncentrację na spotkanie z ostatnim w tabeli zespołem. Jeśli jest okazja na wysokie zwycięstwo, to trzeba to wykorzystać. Chwała naszym młodym rezerwowym, bo głównie dzięki nim uspokoiliśmy grę i wygraliśmy bez straty seta – mówił na łamach strony klubowej trener MKS-u, Marian Durlej.

Kolejne zwycięstwo odnieśli siatkarze Morza Bałtyk Szczecin, którzy tym razem uporali się na własnym parkiecie z GTPS-em Gorzów Wielkopolski 3:0. – W tym roku liga jest bardzo wyrównana, z każdym zespołem trzeba walczyć i żadnego z rywali nie można lekceważyć – mówił po meczu Daniel Zabłocki.Mieliśmy pewne założenia taktyczne, udało nam się większość z nich spełnić, dlatego uważam, że wygraliśmy zasłużenie – dodawał przyjmujący szczecińskiej drużyny. W walce o awans do czołowej czwórki wciąż liczy się także Olimpia Sulęcin, która w weekend okazała wyższość nad Orłem Międzyrzecz. Co prawda podopieczni Jerzego Boguty urwali seta faworytowi, ale na więcej nie było ich stać. – Było blisko, aby zdobyć chociażby punkt. Zabrakło nam troszkę zmienników, którzy mogliby zastąpić zmęczonych zawodników – komentował szkoleniowiec międzyrzeczan. W trzynastej kolejce pauzował AZS UZ Zielona Góra.



Zobacz również:
Wyniki 14. kolejki oraz tabela 1. grupy II ligi mężczyzn


 

W grupie drugiej sytuacja jest znacznie bardziej czytelna. Dwa pierwsze zespoły, czyli TKS Nascon Tychy oraz KS Milicz, mają już praktycznie zapewniony udział w fazie play-off. W miniony weekend tyszanie pokonali w meczu wyjazdowym Victorię Wałbrzych 3:1. Co prawda, po dwóch pierwszych partiach był remis, ale kolejne odsłony toczyły się już pod wyraźne dyktando faworyta. Trzy punkty z parkietu podnieśli również podopieczni Krzysztofa Janczaka, którzy uporali się u siebie ze Spodkiem Katowice. Tym samym miliczanie zrewanżowali się rywalowi za wcześniejszą, wyjazdową porażkę.

Zaskakującą porażkę poniosła trzecia w tabeli Juvenia Głuchołazy. Tym razem głuchołazianie nie sprostali w wyjazdowym meczu Bielawiance Bielawa, przegrywając 1:3. Dzięki tej wygranej bielawianie awansowali na ósme miejsce w tabeli. Rafako Racibórz męczyło się z outsiderem drugiej grupy, Norwidem Częstochowa. Podopieczni Stanisława Gościniaka wygrali premierową odsłonę, ale w trzech kolejnych nie wykorzystali szansy na osiągnięcie korzystnego wyniku. – W tym meczu mieliśmy szansę na co najmniej punkt lub nawet na zwycięstwo. W czwartym secie prowadziliśmy już 15:8, ale zaczęliśmy tracić punkty seriami i przegraliśmy tego seta oraz całe spotkanie. Nie powinniśmy przegrać tego seta, mając taką przewagę, ale taki jest sport – ocenił na łamach Gazety Wyborczej opiekun młodych siatkarzy z Częstochowy.

Wciąż kryzys formy przeżywa Gwardia Wrocław. Wcześniej zespół z Dolnego Śląska przegrał z Norwidem Częstochowa, a w ostatniej kolejce nie sprostał przedostatniemu w tabeli Volleyowi Rybnik. Wrocławianie prowadzili już 2:1, ale nie potrafili przypieczętować zwycięstwa, przez co ostatecznie lepsi w tie-breaku okazali się rybniczanie, którzy do ostatniego rywala tracą już tylko trzy oczka. W końcu wygrali Czarni Rząśnia, którzy bez straty seta wykazali wyższość nad AZS-em Politechnika Opolska, dzięki czemu znajdują się obecnie na siódmej pozycji w tabeli.

Zobacz również:
Wyniki 17. kolejki oraz tabela 2. grupy II ligi mężczyzn


 

Liderem trzeciej grupy jest wciąż Pronar Hajnówka, choć jego przewaga nad kolejnymi zespołami jest niewielka. W miniony weekend podopieczni Pawła Blomberga prowadzili już 2:0 w Olsztynie z akademikami, ale od trzeciego seta inicjatywę na boisku przejęli gospodarze. Wydawało się, że nie oddadzą jej do końca meczu, lecz w tie-breaku sytuacja ponownie się odwróciła. Padł on łupem hajnowian, dzięki czemu mogą oni dopisać sobie w tabeli dwa cenne oczka. – Kiedy zanosiło się na 3:0 dla nas, mieliśmy w trzecim secie straszny przestój. Przegraliśmy go i wyprowadziło nas to z równowagi. W następnej odsłonie spotkania nie istnieliśmy, straciliśmy koncepcję i ochotę do gry. W tie-breaku jednak moi siatkarze pozbierali się. Zaczęliśmy od 6:0 i konsekwentnie utrzymywaliśmy prowadzenie – mówił na łamach Gazety Wyborczej szkoleniowiec Pronaru.

Minimalne potknięcie lidera wykorzystała Trójka Międzyrzec Podlaski, która podniosła trzy punkty z parkietu w Mławie. Outsider trzeciej grupy dzielnie walczył z faworytem, zdołał nawet ugrać seta, ale to było wszystko, na co w tym meczu było stać Zawkrze. – Utrudnieniem był fakt, że graliśmy w znacznie większej hali miejskiej. Tymczasem Zawkrze mecze ligowe rozgrywa w szkolnej hali, przy miejscowym liceum. Uważam, że gospodarze, do czego oczywiście mają prawo, specjalnie zdecydowali się na taki krok, doskonale wiedząc, że my trenujemy na mniejszym obiekcie – mówił Wojciech Więckowski, prezes Trójki.

Niespodziewanej porażki na własnym parkiecie doznali zawodnicy AKS UŁ Łódź. Już po dwóch setach zanosiło się na sensację, bowiem gospodarze przegrywali 0:2 z przedostatnią w tabeli Bzurą Ozorków. Co prawda, dwie kolejne odsłony łodzianie rozstrzygnęli na swoją korzyść, jednak tie-break ponownie padł łupem przyjezdnych, przez co strata AKS-u do prowadzącego Pronaru wynosi już cztery oczka. Caro Rzeczyca męczyło się w pojedynku wyjazdowym z MOS-em Wola Warszawa. Wydawało się, że kluczowa dla losów spotkania będzie trzecia partia, którą goście rozstrzygnęli na swoją korzyść 32:30, dzięki czemu prowadzili w meczu 2:1. Ale gospodarze doprowadzili do piątego seta, ten jednak padł łupem Caro, a ambitnie grającym stołecznym zawodnikom na osłodę pozostał jeden ligowy punkt. W ostatnim meczu rozgrywanym w ramach czternastej kolejki Centrum Augustów bez większych problemów uporało się z Żyrardowianką Żyrardów. – Przeciwnicy nie pozwolili nam rozwinąć skrzydeł i doskonale wykorzystali atut własnej hali, grając ostrą zagrywką z wyskoku. To był ich największy atut – podkreślał po meczu środkowy Żyrardowianki, Filip Lipowski.

Zobacz również:
Wyniki 14. kolejki oraz tabela 3. grupy II ligi mężczyzn


 

W czwartej grupie wciąż niepokonana jest Avia Świdnik. Podopieczni Marcina Jarosza tym razem bez straty seta wygrali z STS-em Skarżysko-Kamienna, tym samym odnieśli trzynaste zwycięstwo z rzędu. – Problemy z przyjęciem w dwóch setach sprawiły, że wygraliśmy je minimalnie. Ostatecznie nasze doświadczenie wzięło górę – podsumował spotkanie na łamach Dziennika Wschodniego Jakub Guz.

Nie próżnował także AZS AGH Kraków, który nie oddał nawet seta Błękitnym Ropczyce. – Popełniliśmy mniej błędów własnych od przeciwnika i mieliśmy więcej cierpliwości w grze, przedłużaliśmy akcje, nie oddając rywalowi piłek za darmo. Dobrze zagraliśmy też w zagrywce. Asy serwisowe Jakuba Kośka i Michała Dzierwy ułatwiły nam zadanie – mówił po meczu Patryk Łaba.

Do walki o czołową czwórkę próbują włączyć się jeszcze Karpaty Krosno, które w miniony weekend uporały się z SMS-em PZPS Spała. Przyjezdni jedynie w trzeciej odsłonie nawiązali w miarę wyrównaną walkę z gospodarzami, ale i tak nie udało im się wygrać chociażby seta. Najbardziej zacięte spotkanie rozegrały drużyny plasujące się w dolnych rejonach tabeli. Ostatecznie MOSiR Bochnia zwyciężył 3:1 Cukrownika, chociaż lublinianie mieli szansę na zdobycie przynajmniej jednego punktu. – Nie skończyliśmy aż czterech piłek setowych w trzecim secie. Gdybyśmy go wygrali i wyszli na prowadzenie 2:1, spotkanie mogło się inaczej ułożyć. Była szansa na zwycięstwo, ale jej nie wykorzystaliśmy. MOSiR Bochnia, sąsiadujący z nami w tabeli, był w naszym zasięgu – mówił prezes Cukrownika, Jerzy Stępkowski, na łamach Dziennika Wschodniego.

Zobacz również:
Wyniki 14. kolejki oraz tabela 4. grupy II ligi mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
II liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2013-01-29

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved