Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Bartłomiej Matejczyk: Nie powinniśmy oglądać się za siebie

Bartłomiej Matejczyk: Nie powinniśmy oglądać się za siebie

fot. archiwum

- Cieszymy się, że po raz pierwszy w tym sezonie wygraliśmy tie-breaka. Po sześciu porażkach 2:3, tym razem podnieśliśmy się w tie-breaku i w końcu udało nam się go wygrać - mówił po zwycięstwie Stali Nysa nad Pekpolem Ostrołęka Bartłomiej Matejczyk.

Wygrana z Pekpolem z pewnością was cieszy, ale chyba niedosyt po tym spotkaniu pozostał, bo mogliście je zdecydowanie szybciej rozstrzygnąć na swoją korzyść?

Bartłomiej Matejczyk:Faktycznie, mecz ten szybciej mogliśmy rozstrzygnąć na naszą korzyść. Jednak cieszymy się przede wszystkim z tego, że po raz pierwszy w tym sezonie wygraliśmy tie-breaka. Po wcześniejszych sześciu pięciosetowych porażkach, tym razem podnieśliśmy się w tie-breaku i w końcu udało nam się go wygrać. Częściej powinniśmy zdobywać komplet punktów, ale w trakcie trzeciego i czwartego seta blokujemy się i nie potrafimy szybciej skończyć spotkania.

A w czym pana zdaniem tkwi przyczyna tego, że chociażby Pekpol w trzecim i czwartym secie doprowadził do tie-breaka?



Ciężko jest odpowiedzieć na to pytanie. Nie tylko Pekpol doprowadził do takiej sytuacji. Wcześniej prowadziliśmy 2:0 z zespołem z Lubina, a przegraliśmy 2:3. Podobna sytuacja miała miejsce w spotkaniu z drużyną z Będzina. W grupie musimy zastanowić się, gdzie leży problem. Jeśli nie tkwi on w nogach i rękach, to pewnie w głowach.

Jakie elementy siatkarskiego rzemiosła pana zdaniem pozwoliły odbudować się zespołowi z Ostrołęki?

Pekpol zaczął bardzo ryzykować zagrywką. Wcześniej nie miał jej zbyt trudnej, a dodatkowo popełniał dużo błędów w tym elemencie, przez co podawał nam rękę. Od trzeciego seta zdecydowanie mocniej, a przede wszystkim celniej zagrywał. Natomiast my mieliśmy dwa dłuższe przestoje w trzecim secie, dlatego nie udało nam się już odbudować do jego końca. Czwarta partia potoczyła się po myśli rywali, a w tie-breaku to my zagraliśmy spokojniej zagrywką. Ostrołęczanie bardzo szarpali się w tym elemencie, zagrywali albo asa, albo w aut. Wykorzystaliśmy tę sytuację i dzięki temu rozstrzygnęliśmy mecz na swoją korzyść.

Wspomniał pan, że to już wasz siódmy tie-break w tym sezonie, pierwszy wygrany, więc może jest to dla was przełomowy moment?

Mam taką nadzieję. Wiadomo, że po tak ciężkim meczu wygrana cieszy podwójnie. Nie patrzymy już na to czy zdobyliśmy komplet punktów, czy tylko dwa. Obyśmy po tym spotkaniu się przełamali i w kolejnych pojedynkach grali dużo lepiej.

A czy to, że obecnie zajmujecie siódme miejsce w tabeli i macie niewielką przewagę nad zespołami walczącymi o czołową ósemkę, ma wpływ na waszą postawę? Czy sprawia to, że gracie bardziej nerwowo i mniej pewnie?

Nie zastanawiałem się nad tym, czy ta sytuacja ma jakiś wpływ na naszą postawę na boisku. Owszem, przykładowo Ślepsk Suwałki traci obecnie do nas dwa punkty, ale w tabeli jest taki ścisk, że po dwóch kolejkach może ona wywrócić się do góry nogami. Może poza zespołami z Jaworzna i Poznania pozostałe drużyny stanowią grupę pościgową za BBTS-em i Czarnymi. Jednak myślę też, że nie powinniśmy oglądać się za siebie, tylko skupiać się na tym, żeby gonić zespoły znajdujące się przed nami w tabeli.

Jesteście rozczarowani swoją dotychczasową postawą? Po mistrzu I ligi można było chyba spodziewać się zdecydowanie równiejszej gry?

W wielu meczach pokazujemy, że potrafimy grać dobrze w siatkówkę, jednak nagle się zacinamy, a tego nie powinniśmy robić. Na pewno sami od siebie wymagamy więcej, kibice mają prawo od nas wymagać równie dużo. Niektórzy mogą być rozczarowani naszą postawą. My również jesteśmy niezadowoleni z własnej gry w niektórych meczach. Bo jesteśmy przygotowani na twardą walkę, a uciekają nam łatwe piłki – nie powinno to mieć miejsca.

Ale chyba niespodzianki w meczu z Energetykiem Jaworzno nie przewidujecie? Jesteście zdecydowanym faworytem tego meczu…

W obecnej sytuacji chyba każdy zespół jest faworytem w spotkaniu z Energetykiem. Jednak nie możemy przejść obok tego meczu, bo wówczas zostaniemy bardzo szybko ukarani. Do tego pojedynku musimy podejść tak samo skoncentrowani, jakbyśmy grali z zespołem z Bielska-Białej czy innym rywalem.

Jakiś czas temu nękały was kontuzje. Czy obecnie sytuacja zdrowotna w zespole jest w porządku?

Wszyscy zawodnicy są do meczowej dyspozycji, ale na treningach nie wygląda to tak różowo. Jakieś mniejsze czy większe dolegliwości zawsze są. Teraz nie wiemy jeszcze, co dalej będzie z Jarkiem Stancelewskim, który w ostatniej akcji meczu z Pekpolem podkręcił staw skokowy. Wcześniej ja wypadłem na całe spotkanie z zespołem z Będzina, bo skręciłem nogę na treningu. Piotrek Łuka narzekał na ból kolana. Tak więc problemy zdrowotne ciągle się pojawiają, ale nasz maser stara się je rozwiązywać.

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-01-29

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved