Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Grzegorz Kokociński: Uwierzyliśmy, że potrafimy grać

Grzegorz Kokociński: Uwierzyliśmy, że potrafimy grać

fot. Cezary Makarewicz

Na dwie kolejki przed końcem rundy zasadniczej siatkarze z Kielc są niemal pewni gry w fazie play-off. - Początek sezonu nie wyglądał fajnie, wszyscy skazywali nas na porażkę, jako zespół, który powstał na ostatnią chwilę - wspomina Grzegorz Kokociński.

W ostatnim czasie w drużynę z Kielc wstąpiły nowe siły. Przyczyną tego była wygrana w meczu z mistrzem Polski, Resovią Rzeszów. Podopieczni Dariusza Daszkiewicza przed własną publicznością pokonali rzeszowian 3:2. – Takich meczów nie gra się codziennie, nie ogrywa się mistrzów Polski. Idziemy w dobrym kierunku i jeszcze wiele rzeczy przed nami. Gdybyśmy z takim nastawieniem wyszli na spotkanie wcześniejsze – z Treflem Gdańsk, to jego wynik byłby zupełnie inny. Z mistrzem Polski, zespołami z górnej części tabeli gra się trochę bardziej zmotywowanym, chce się bardziej pokazać. I to w meczu z Resovią nam wyszło – powiedział o spotkaniu Grzegorz Kokociński. – Choć nie ustrzegliśmy się błędów, to naszą lokomotywą był Niko Penczew i staraliśmy się robić wszystko, by jemu pomóc. To on wygrał to spotkanie, z tą swoją zdobyczą punktową wygrał sam jednego seta. Brawa dla niego, jest młodym zawodnikiem, ale już widać jak bardzo doświadczonym, co nie ujmuje tak naprawdę całemu zespołowi. Nie wydaje mi się, byśmy byli skazani na porażkę przed meczami, które nas czekają – dodał doświadczony zawodnik Effectora Kielce.

Wcześniej, również we własnej hali, kielczanie musieli uznać wyższość siatkarzy z Gdańska (1:3). W pierwszym meczu obu ekip to Effector triumfował 3:0. Kieleccy siatkarze znacznie lepiej spisują się w meczach z dużo silniejszymi, plasującymi się wyżej zespołami. – Może wszystko tkwi w głowach, bo jednak w meczu z Treflem Gdańsk wiedzieliśmy, że oni muszą, a my możemy, ale zdawaliśmy sobie też sprawę, że wygrywając w tym spotkaniu jeden punkt, możemy zapewnić sobie awans do fazy play-off. Bardzo chcieliśmy, ale roztrwoniliśmy przewagę, zwłaszcza w czwartym secie, co się na nas zemściło, przegraliśmy to spotkanie 3:1 i nie zdobyliśmy żadnego punktu u siebie – przyznał Kokociński.

Przegrana stawiała zespół Effectora w bardzo niepewnej pozycji, gdyż różnice w tabeli w obrębie ósmego miejsca były niewielkie. – Baliśmy się, co to będzie. Zostały nam trzy mecze z mistrzem, wicemistrzem i brązowym medalistą i widzieliśmy to w ciemnych barwach. Nie chcieliśmy, żeby doszło do takiej sytuacji, gdzie będziemy musieli liczyć na innych i patrzeć, czy ten wygra z tym, a ten z tym, czy wszyscy będą fair do końca, czy ktoś się może podłoży. Wszystko było w naszych rękach i może nie w tym meczu z Resovią, a w meczu ze Skrą myśleliśmy, że może się uda coś zdobyć. Przyszedł ten pierwszy mecz i jesteśmy zadowoleni. Nie wiem od czego to jest zależne, że raz się gra dobrze, a raz źle. Na takie zespoły jak ten z Rzeszowa wychodzi się bardziej zmotywowanym, my jesteśmy na straconej pozycji i co ugramy, jest nasze. To spotkanie wygraliśmy zwłaszcza w końcówce, w tie-breaku, który w ubiegłym sezonie był naszą bolączką, a w tym sezonie już wygraliśmy trochę tych piątych setów i tylko cieszy ta postawa, to, że wytrzymujemy do końca ciśnienie. Jesteśmy skłonni tych tie-breaków rozegrać jeszcze więcej, jeśli będzie jeszcze taka okazja – ocenił Kokociński. Przed jego zespołem jeszcze starcie z PGE Skrą i Delectą.



Obecnie kielczanie na swoim koncie mają siedem wygranych spotkań i są o maleńki kroczek od fazy play-off. Dodatkowo, wygrana w meczu z mistrzami Polski tchnęła dużo pozytywnej energii w zespół. – W zeszłej rundzie na wyjeździe wygrywaliśmy ważne spotkania, u siebie wygraliśmy mało spotkań. W tej rundzie pokonaliśmy już częstochowski i olsztyński AZS, Resovię, w wyjazdowych była wygrana z Politechniką. Myślę, że doświadczenie i większa pewność siebie spowodowały, że my zaczęliśmy grać lepiej, uwierzyliśmy, że potrafimy grać. Początek sezonu nie wyglądał fajnie, wszyscy skazywali nas na porażkę, jako zespół, który powstał na ostatnią chwilę. A my zaskoczyliśmy, wskoczyliśmy na właściwy tor. Jest bardzo dobry kontakt z trenerem, z którym możemy zawsze porozmawiać, co możemy odpuścić, co dołożyć – powiedział Grzegorz Kokociński. – Przed nami ta najważniejsza część sezonu – faza play-off, ale plany, jakie założyliśmy na ten sezon, czyli awans do play-off, myślę, że są już w 99% zrealizowane i teraz to, co ugramy jeszcze więcej, to będzie sukces dla klubu – dodał zawodnik.

W 17. kolejce PlusLigi do Kielc zawitają wicemistrzowie Polski z Bełchatowa. W ostatnim czasie podopiecznym Jacka Nawrockiego nie wiedzie się najlepiej, porażki w lidze, odpadnięcie z Ligi Mistrzów i Pucharu Polski mocno odbijają się na drużynie, która próbuje wrócić na właściwe tory. Grzegorz Kokociński docenia jednak klasę rywali. – Na pewno będziemy obawiać się zawsze. Skra to wielokrotny mistrz Polski. Bełchatowianie mają teraz jakiś dołek fizyczny, przegrywają mecze ligowe, co wcale nie znaczy, że do nas przyjadą i my nagle będziemy faworytem w tym spotkaniu. Oni grają swoją siatkówkę, jeśli są teraz w dołku, to kiedyś muszą się podnieść, oby nie przyszło to w meczu z nami, i złapią formę tuż przed fazą play-off. Zespół z Bełchatowa przyjedzie do nas pewny siebie, a my, tak jak w meczu z Resovią, gramy do końca i tanio skóry nie oddamy – zapowiedział na koniec.

źródło: cksport.pl, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-01-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved