Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Psy szczekają, karawana jedzie dalej

Psy szczekają, karawana jedzie dalej

fot. archiwum

Po przegranych w ostatnim czasie meczach na zespół beniaminka ORLEN Ligi Siódemki Legionovii Legionowo w Internecie zwaliła się lawina krytyki. - Psy szczekają, karawana jedzie dalej - mniej więcej taką odpowiedź na te komentarze ma Marek Bąk, wiceprezes klubu.

Ciężka ta druga runda dla Siódemki. Zgodzi się pan z tą tezą?

Marek Bąk: Zgodzę. Trudniejsza, niż myślałem. Wyższe miejsce po pierwszej rundzie nie odpowiadało póki co realnej sile naszej drużyny, choć nie pod względem tylko sportowym. Potwierdziło się, że mamy w ORLEN Lidze w tym roku… jedenaście drużyn. Dziewięciu stałych uczestników, beniaminka Siódemkę Legionovię u siebie i… Siódemkę Legionovię na wyjeździe. To dwie różne drużyny. Na wyjazdach zawodzi wiele elementów. Nie znam wszystkich przyczyn, ale nie jest ważne, jak się zaczyna. Ważne jak się kończy i dlatego wierząc w szczęśliwy finał, czyli utrzymanie w lidze, jesteśmy z drużyną i sztabem.

Nie poznaję pana. Niezwykle dyplomatyczna odpowiedź jak na pana?!



A co mam powiedzieć? Nie zawsze musi lać się krew. Uczę się tej ligi, uczę relacji i rozmów z dziennikarzami. Prawda jest też taka, że widzę ile jeszcze pracy przed naszym klubem, aby sprostać wszystkim wymaganiom ligi. Widzę jak ciężko dziewczyny pracują i jak przeżywają, gdy nie wychodzi im to w meczach wyjazdowych. Sam się wkurzam podczas tych spotkań i często w myślach i słowach, za co przepraszam, gdy przesadzę, odsądzam je od czci i wiary, jak mawiał klasyk. Ale potem, gdy ochłonę, to widzę, że ważne jest tylko jak zakończymy sezon. I jeśli będzie trudniej, niż sądziliśmy, ale zrealizujemy cel, jakim przed sezonem było utrzymanie, to będę szczęśliwy. Te dziewczyny zasługują na ekstraklasę, bo wiele potrafią. Po prostu. A ja mam też świadomość błędów, które sam popełniam czy popełniłem i również, będąc częścią tej drużyny, przegrywam. I wygrywam. Ta liga to jednak wielkie wyzwanie i wysokie progi w wielu kwestiach. Czuję to teraz bardzo mocno.

No właśnie. A propos sprostaniu wymaganiom ligi. Dziś jesteście wysoko oceniani za to, co oferujecie kibicom siatkówki podczas meczów w Legionowie. Jak to robicie? Czasy ciężkie, skąd bierzecie ludzi, którzy to potrafią tak zorganizować? Utrzymanie takiej ekipy kosztuje.

Zdziwiłby się pan. W klubie poza sztabem i zawodniczkami pracują… dwie osoby oraz jedna praktycznie na ćwierć etatu. Zarówno ja, jak i kilku innych ludzi działamy tu społecznie, i to z różnych pobudek zresztą. Ale łączy nas jedno, tzn. chcemy, aby był to profesjonalny, godny ekstraklasy klub siatkarski. Bo to miasto, ci kibice na to zasługują. I oczywiście sponsorzy, wierni nam od kilku sezonów i nowi, doceniający to, co robimy, nawet popełniając błędy. Klub działa transparentnie, współpracujemy ze wszystkimi przy odkrytej kurtynie. Wiemy, że to się opłaci na przyszłość, bo docenią to zainteresowani oraz siatkarki, które będą chciały do nas dołączyć w przyszłości. Siódemka Legionovia to klub pozytywnie nakręconych i ofiarnych wariatów i porażki nas nie złamią. A lista przyjaciół klubu i jego sponsorów na pewno będzie dłuższa, niż wielu sądzi. Pracujemy na to ciężko, jak już nieraz mówiłem.

Przed wami ostatnie mecze rundy zasadniczej. Potem raczej baraże. Trudna droga do pozostania w krajowej elicie.

Powalczymy w tych ostatnich trzech meczach. Jeśli się nie uda, trudno. Będziemy z drużyną i zrobimy wszystko, aby dobrze przygotowała się do decydującej batalii. Wierzę w te nasze dziewczyny, dadzą radę! Choć łatwo nie będzie na pewno, bo szanujemy klasę rywali. I choć wiele spraw w lidze i wokół ligi mnie czasami zasmuca i złości, to wiem, że będzie dobrze. Finał się liczy, tyle w temacie.

Coś pan spochmurniał, mówiąc to…

A, bo przypomniałem sobie, co czytałem, czekając na pana, na różnych forach siatkarskich po meczu w Łodzi. Po cholerę tam wchodziłem!? Koledzy z klubu i ludzie od lat będący w siatkówce mówią, że to bez sensu i mają rację. Internet to dobre miejsce dla mądrych ludzi, ale i pole do wątpliwego popisu dla „bohaterów” ukrytych za nickiem. Tylko satysfakcję daję tym ludziom, którzy tam często wypisują bzdury, reagując. Mecz nam nie wyszedł, bez dwóch zdań. Kolejny na wyjeździe. Ale te niektóre wypowiedzi tzw. „znawców” i zwyczajnie podłych ludzi zasmuciły mnie i wkurzyły. Ileż razy można powtarzać, że w tym klubie zawsze o składzie decydowali będą trenerzy albo że zarówno ja, jak i kilka innych osób robimy to społecznie. Ręce opadają. Co oni wiedzą o klubie, o drużynie, powodach różnych decyzji. Popełniamy błędy, ja sam też kilka popełniłem. A zresztą nie! Wycofuję te słowa tłumaczenia, bo winni się tłumaczą! Parafrazując słowa jednego z bohaterów kinowego sensacyjnego tasiemca, powiem tak: Nazywam się Bąk. Marek Bąk. I biada nieprzyjaciołom, dla których mam wiadomość. Bzdetami, które wygłaszacie, nie będę już ani wstrząśnięty, ani zmieszany! Mamy tu setki ważniejszych spraw do załatwienia w klubie. Siódemka nie jeden raz was zirytuje i da pożywkę do pisania bzdur, bo jesteśmy normalnym klubem. Przyjmę każdą krytykę, ale odpowiemy już tylko na parkiecie, bo wchodzenie w polemikę w niektórych przypadkach mija się z celem. ORLEN Liga to miejsce tego klubu, czy się to komuś podoba, czy nie. Szczekanie psów kojarzy mi się z czymś, co słychać w oddali, gdy jesteś z przodu! Może jednak niech mnie pan nie cytuje tak dosłownie… Wygładzi to trochę…

Za późno, poszło. No, wrócił pan do siebie, a ja takiego pana lubię (śmiech). Powodzenia!

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-01-24

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved