Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Krystyna Strasz: Rewanż nie był meczem do jednej bramki

Krystyna Strasz: Rewanż nie był meczem do jednej bramki

fot. Bogusław Krośkiewicz

- Siatkówka, można powiedzieć, to gra błędów, a dziewczyny występujące w tureckim Fenerbahce były po prostu od nas lepsze - powiedziała po rewanżowym spotkaniu w Pucharze CEV libero dąbrowskiego zespołu, Krystyna Strasz.

W Turcji gładka porażka, ale w rewanżu złoty set był w zasięgu.

Krystyna Strasz:Faktem jest, że dzisiaj miałyśmy swoją szansę. Poza pierwszym setem oczywiście. W pierwszej odsłonie byłyśmy jakieś takie ospałe. Wiedziałyśmy o tym i chciałyśmy to poprawić, ale nic nam nie wychodziło. Dzisiaj rzeczywiście była szansa, niestety nie udało się.

Strach przed klasowym zespołem?



Mogło tak to wyglądać. Zapewniam jednak, że tak nie było. Zdawałyśmy sobie sprawę z siły ognia jaką dysponuje turecki zespół. Starałyśmy się podjąć walkę od początku spotkania, ale niekorzystnie ułożył nam się początek, że takie głupie, proste piłki nam wpadały. Jedna, druga, trzecia i to nas najbardziej deprymowało. Czasami tak jest, że nie wychodzi to, do czego się jest na sto procent przygotowanym.

W drugim secie podbija pani piłkę, taką prawie nie do odbioru i jak za mocą czarodziejskiej różdżki zmienia się wasza gra.

Nie, nie. To nie tak. Wygrana drugiej partii to zasługa całego zespołu. Każda z dziewczyn dołożyła się do tej wygranej. Szarlotka (Charlotte Leys – przyp. red.) i Ela (Elżbieta Skowrońska), wszystkie zacisnęłyśmy zęby, wyciągnęłyśmy kilka piłek i udało nam się przełamać naszą niemoc i wygrać tego seta, doprowadzając stan meczu do remisu.

W kolejnych dominowały już przyjezdne, które również nie ustrzegły się błędów własnych.

Siatkówka, można powiedzieć, to gra błędów, a dziewczyny występujące w tureckim Fenerbahce były po prostu od nas lepsze. Błędów popełniły mniej, były jednak w dzisiejszym spotkaniu w zasięgu ręki, choć trudna do zatrzymania była Koreanka. W przekroju całego spotkania można powiedzieć, że walczyłyśmy, spotkanie rewanżowe nie było meczem do jednej bramki, jak wyglądało to w pierwszym starciu w Istambule.

Rewanżowe spotkanie przyszło wam rozgrywać tuż po ciężkiej, pięciosetowej potyczce z bielskim BKS-em.

Na pewno czułyśmy trudy ostatniego ligowego pojedynku. W mecz z Bielskiem włożyłyśmy wiele wysiłku i energii. Byłyśmy zmęczone psychicznie i fizycznie. Poza tym nie był to pierwszy pięciosetowy pojedynek w naszym wykonaniu. Mamy wspaniały zespół fizjoterapeutów, którzy szybko i sprawnie potrafili doprowadzić nas do stanu używalności… (śmiech).

Rewanżowe spotkanie przyszło wam rozgrywać bez Ivany Plchotovej.

Najlepiej jak jesteśmy wszystkie razem i w pełni zdrowia. Mamy jednak bardzo wyrównany skład i nie jest tak, że jak nie ma jednej z dziewczyn, to inna nie potrafi jej zastąpić. Powiem tak, każda z nas może mieć po prostu słabszy dzień i to bardziej może być przyczyną naszych porażek. W dzisiejszym spotkaniu walczyłyśmy i bardzo chciałyśmy zrewanżować się za porażkę nad Bosforem, a dla naszych wspaniałych kibiców doprowadzić do złotego seta. Nie udało się. Trudno. Teraz przed nami ligowe spotkania i na tym na obecną chwilę trzeba się skupić.

Skupić się na lidze. Może więc dobrze, że zakończyłyście przygodę w europejskich rozgrywkach. Dalekie wyjazdy, dodatkowe mecze to tylko dodatkowe obciążenia dla waszych organizmów. Korzyści z rozgrywek w Pucharze CEV nie ma przecież żadnych.

Tak mówić nie można. Granie z najlepszymi zespołami przynosi jednak efekty. Nie są one może widoczne od zaraz, jest to jednak korzystna forma ogrywania się, poprawiania swojego sportowego warsztatu. Poza tym rozumiem o co chodzi w pytaniu. Nie bez powodu nie brałyśmy udziału w tych rozgrywkach w ubiegłym roku. Jako zawodniczki jednak tak nie myślimy. Dzisiaj chciałyśmy wygrać. Nie myślimy nad tym, że w przypadku wyeliminowania kolejnego przeciwnika czekałyby nas kolejne dalekie podróże i dodatkowe mecze. Zawsze wychodzi się na boisko po to, żeby wygrać. Nie udało się awansować dalej, więc jak już mówiłam, trzeba będzie skupić się na lidze. Na pewno teraz będzie spokojniej.

Czy na pewno będzie tak spokojnie? Przed wami obrona Pucharu Polski.

Do finałowego turnieju o Puchar Polski jest jeszcze daleko. W tej chwili w ogóle o tym nie myślę. Do walki o ten puchar przystąpimy w roli obrońcy, będzie więc presja, by puchar obronić. Puchar obronimy, takie są nasze założenia.

Wróćmy w takim razie do ligi. Za trzy dni potyczka z wrocławskim Impelem…

Przed nami trzy trudne kolejki ligowe. Pierwsze starcie, jak pan mówi, z Wrocławiem. Na pewno nie będzie łatwo. Impel właśnie się obudził. Będziemy chciały wykorzystać atut własnej hali. Potem wyjazd do Piły. Zespół ten jest również bardzo groźny. Następnie Bydgoszcz. Powiedziałam już, że łatwo nie będzie, będą to bardzo ciężkie kolejki. Musimy się pozbierać po tym wszystkim, po tych „CEVach”, ruszyć i tę końcówkę wygrać.

Do fotela lidera macie niewielką stratę.

W planach mamy zwyciężać, a jak się poukłada tabela, zobaczymy niedługo. Na parkiet wychodzimy, by grać jak najlepiej i wygrywać. Na pewno będziemy chciały wywalczyć sobie jak najlepszą pozycję startową do fazy play-off.

Pani Krystyno, dziękuję za rozmowę, czas by pani odpoczęła. Jak już mówiłem, z minuty na minutę do meczu z Impelem coraz bliżej.

Dziękuję. Faktycznie, musimy szybko odpoczywać. Za chwilę skorzystamy z usług naszych fizjoterapeutów. Idziemy teraz na odnowę. Jutro trening i zaczynamy się szykować pod Wrocław.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary, Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-01-24

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved