Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > W PlusLidze sypnęło niespodziankami

W PlusLidze sypnęło niespodziankami

fot. archiwum

W 16. kolejce PlusLigi niespodzianek nie brakowało, po jednej z nich doszło do zmiany lidera. Na pierwszą lokatę awansowała Delecta Bydgoszcz, po tym, jak pokonała będącą dotychczas na czele ZAKSĘ. Punkty z Bełchatowa wywieźli natomiast częstochowianie.

Największym zaskoczeniem jest łatwa wygrana siatkarzy Delecty Bydgoszcz w Kędzierzynie-Koźlu. Miejscowa ZAKSA walczyła w trzecim secie o przedłużenie spotkania, jednak długą bitwę na przewagi i wojnę nerwów wygrali przyjezdni. W całym pojedynku nie pomogły świetne zagrywki Fontelesa i Witczaka, rywale stanowili zaporę nie do przejścia dla kędzierzyńskich piłek z ataku. – W pierwszym secie totalnie nie wiedzieliśmy, co się dzieje, rywale zagrali dużo lepiej. Na początku drugiego seta, to my kontrolowaliśmy przebieg spotkania, jednak później coś się zacięło i nie mogliśmy odnaleźć naszego rytmu gry. Myślę, że deprymowała nas duża ilość obron drużyny z Bydgoszczy – ocenił po pojedynku kapitan ZAKSY, Paweł Zagumny. W polu po stronie bydgoszczan dwoił się i troił Michał Dębiec. – Nie przywiązujemy do tego jakiejś większej wagi, cieszymy się z kolejnego zwycięstwa i patrzymy z optymizmem w przyszłość – przyznał libero Delecty. W jego zespole prym wiódł Dawid Konarski, który wspólnie ze Stephanem Antigą i Andrzejem Wroną zamieniał kontry na punkty. Ten ostatni dobrze spisywał się również w bloku. Po tym spotkaniu doszło do zamiany miejsc. Podopieczni trenera Makowskiego wskoczyli na fotel lidera, właśnie w miejsce ZAKSY, która przez długi czas utrzymywała się na pierwszej pozycji.

Do kolejnej niespodzianki doszło w Bełchatowie, gdzie wicemistrzowie Polski ulegli w pięciosetowym pojedynku outsiderom rozgrywek, siatkarzom AZS-u Częstochowa. Kolejna porażka PGE Skry sprawiła, że bełchatowianie nie mają już szans na wywalczenie dwóch pierwszych miejsc po rundzie zasadniczej. Zajęcie trzeciej lokaty też jest mało prawdopodobne, gdyż w ostatnich dwóch kolejkach zespół Jacka Nawrockiego musiałby wygrać za trzy punkty i liczyć na potknięcia rywali z górnych miejsc w tabeli. Częstochowski zespół nie ma natomiast już szans na awans do rundy play-off, a wywalczone w hali Energia dwa punkty mogą jedynie wpłynąć mentalnie na zespół Marka Kardosa. Tym bardziej, że akademicy podnieśli się z ciężkiej sytuacji – przegrywali bowiem w setach 0:2. – Jestem zadowolony z naszej gry, ale znów popełniliśmy sporo błędów, głupich błędów – powiedział po meczu Marek Kardos. Co prawda, bełchatowianie do spotkania przystąpili w mocno przemeblowanym składzie, bez Zatorskiego, którego zastąpił Turoboś i Winiarskiego, oraz z Muzajem w wyjściowej szóstce. Mimo to wicemistrzowie Polski powinni poradzić sobie z rywalami. Nie pomogła dobra postawa Kłosa. Skuteczności na najwyższym poziomie nie mógł utrzymać z kolei Wlazły, choć zdobył w tym pojedynku 24 punkty. Niesamowity wynik osiągnął Bociek (36 punktów przy 52% skuteczności w ataku). Waleczna postawa akademików i wiara w siebie do samego końca pozwoliła skazywanym na pożarcie przyjezdnym wywieźć z Bełchatowa wygraną.

To jednak nie koniec zaskakujących wyników. Tie-breaka rozegrano również w Kielcach, gdzie miejscowy Effector pokonał mistrzów Polski, Resovię Rzeszów. Niezwykle zacięte widowisko padło łupem gospodarzy, którzy rozegrali jeden ze swoich najlepszych meczów w sezonie. Na boisku brylował Penczew, zasłużenie wybrany MVP spotkania. Bułgar zdobył dla swojego zespołu 31 punktów, ale co ważne, był ostoją w przyjęciu Effectora (76% pozytywnego, 43% perfekcyjnego) i utrzymywał atak miejscowych na 76% skuteczności. O problemach zespołu z Rzeszowa może świadczyć fakt, że najlepiej punktującym zawodnikiem w Resovii był środkowy – Grzegorz Kosok (20 punktów, w tym 8 zdobytych blokiem). Mistrzowie Polski średnio spisywali się w ataku i sami podarowali rywalom dużą ilość punktów. Dwa oczka wywalczone w tym spotkaniu zapewniły kielczanom w dwóch ostatnich kolejkach dużą dozę spokoju, gdyż mają pewny awans do fazy play-off.



Ważne trzy punkty dopisali do swojego konta siatkarze Trefla Gdańsk, którzy pokonali we własnej hali słabiej spisujących się akademików z Warszawy. Stołeczni zdołali jedynie w trzecim secie przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. W drugiej odsłonie z kolei ekipa Jakuba Bednaruka nie utrzymała znacznej przewagi w końcówce i przegrała „wygranego” seta. – Nie potrafiliśmy utrzymać przewagi, wyłączyliśmy myślenie. Gra się od zera do 25 punktów i przez ten cały czas trzeba być maksymalnie skoncentrowanym – zauważył szkoleniowiec Politechniki Warszawskiej. Poziom spotkania mocno zaniżyła bardzo duża ilość błędów własnych popełnianych po obu stronach siatki. Tylko w elemencie zagrywki każda z drużyn oddała rywalom po 17 punktów. Gdańszczanie tym samym poczynili duży krok w kierunku fazy play-off. Obecnie zajmują ósmą lokatę i olsztyński AZS ma do nich pięć oczek straty. Wydaje się, że jedynie wielkie trzęsienie może odebrać podopiecznym Dariusza Luksa „ósemkę”. Mocno do tego przyczynił się Wojciech Żaliński, zdobywca 22 punktów. Po warszawskiej stronie boiska nie najlepiej spisywał się Pawliński, który zanotował jedynie 14% skuteczności w ataku. Trochę lepiej spisywali się Siezieniewski (41%) i Dryja (67%).

Niespodzianki nie było z kolei w Olsztynie, gdzie miejscowy AZS musiał uznać wyższość ekipy Jastrzębskiego Węgla. Podopieczni Radosława Panasa od pierwszych akcji starali się pokazać, że będą walczyć do końca i w odsłonie premierowej zespoły szły łeb w łeb. Zaciętą końcówkę ostatecznie wygrali jastrzębianie, co miało wpływ na dalszy przebieg meczu. Gospodarzom nie pomogła dobra postawa Krzyśka (24 punkty) i Gruszki (16 punktów). Jastrzębianie mocno przycisnęli rywali zagrywką, którą bezpośrednio w całym meczu zdobyli dziesięć punktów. Co ważniejsze jednak, dzięki temu raz po raz utrudniali grę akademików, a sobie stwarzali okazje do bloku. Zdobyli nim w całym pojedynku 15 oczek. Najlepiej w tym elemencie spisywał się Łasko, ryzykował też Kubiak. Wygrana pozwoliła drużynie ze Śląska utrzymać się w czołówce – obecnie trzecia lokata. Olsztynianie natomiast mają coraz mniej szans na awans do ósemki. By go osiągnąć, musieliby pokonać za trzy punkty Trefl Gdańsk i Delectę Bydgoszcz oraz czekać na korzystny rezultat w Rzeszowie, gdzie gdańszczanie musieliby zapisać na swoim koncie porażkę.

Zobacz również:
Wyniki 16. kolejki oraz tabela PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2013-01-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved