Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Andrzej Kowal: To był nasz najgorszy mecz w sezonie

Andrzej Kowal: To był nasz najgorszy mecz w sezonie

fot. Cezary Makarewicz

W meczu 16. kolejki siatkarze Resovii Rzeszów ulegli rywalom w Kielcach. - Graliśmy bardzo słabo, liczba błędów w ataku mówi sama za siebie - mówił Andrzej Kowal, nawiązując do nie najlepszej sytuacji swojego zespołu. - Jesteśmy w tej chwili bez atakującego.

Przed startem 16. kolejki zmagań ligowych w kielecko-rzeszowskiej rywalizacji zdecydowanym faworytem byli siatkarze mistrza Polski. Za pewnik stawiana była nie tylko wygrana rzeszowian, ale i wywiezienie z Kielc cennych trzech „oczek”. Ostatecznie kielczanie stali się autorem jednej z kilku niespodzianek tej kolejki. – To był nasz najgorszy mecz w sezonie – mówił wprost z rozmowie z Polskim Radiem Rzeszów trener Andrzej Kowal, dodając: – Graliśmy bardzo słabo, liczba błędów popełnianych w ataku mówi sama za siebie: przejścia drugiej linii, plasy, katastrofa w kontrze – to jest jedna rzecz. Druga – jesteśmy w tej chwili bez atakującego. Wszystkie nasze akcje rozgrywały się praktycznie bez prawego skrzydła i wynik mówi sam za siebie. To był nasz najgorszy mecz w sezonie. Szkoleniowiec w trakcie spotkania w Kielcach zmuszony był do rotacji składem, jeszcze w pierwszej partii spotkania boisko opuścił aktualnie jedyny (przy kontuzji Zbigniewa Bartmana) atakujący rzeszowian. – Jochen odczuwa problemy z barkiem i niestety nie był w stanie nam pomóc, został wariant z Alkiem lub Rafałem Buszkiem. Po kilku nieskutecznych akcjach Rafała wszedł Alek, ale niewiele pomógł. Jednym jest brak atakującego, drugim forma rozgrywania kontry i błędów jakie popełniliśmy. Bo ten mecz przegraliśmy sami. Mieliśmy ogromną liczbę piłek w kontrataku, których nie wykorzystaliśmy – podkreślał Andrzej Kowal. Przed Asseco Resovią Rzeszów wyjątkowo ważne spotkanie rewanżowe w Lidze Mistrzów. Czy w związku z aktualną sytuacją, podczas tego meczu swoich kolegów będzie mógł już wesprzeć Zbigniew Bartman? – Trudno powiedzieć czy wróci, zobaczymy w poniedziałek. Trenował od dwóch dni, ale to forma luźnego treningu, a znów tę nogę odczuwał. Więc praktycznie zrezygnowaliśmy z jego treningu – komentował trener mistrza Polski, dodając: – Zobaczymy w poniedziałek, trzeba zrobić USG i okaże się czy będzie w stanie grać, bo jest finał Pucharu Polski, a jesteśmy bez atakującego.

Rozczarowania z porażki nie krył także Maciej Dobrowolski: Na pewno nie jest to dla nas ani przyjemne, ani miłe, a wręcz bolesne. Przyjechaliśmy tutaj po trzy punkty, a nie po raz pierwszy w sezonie tych trzech punktów nie wywozimy z terenu przeciwnika, a do tego jeszcze przegrywamy mecz. Ciężko cokolwiek powiedzieć, wydawało się, że po tym pierwszym wygranym secie wróciliśmy do gry, jakkolwiek nie graliśmy. Graliśmy z „fałszywym atakującym” – Alkiem (Olieg Achrem – przyp. red.), który wszedł w miejsce Jochena (Schoeps – przyp. red.). Mieliśmy trochę zawężone pole gry, staraliśmy się wykorzystać inne opcje w ataku – podkreślał rozgrywający mistrza Polski, nawiązując do sytuacji w ligowej tabeli. – Pomijam w tej chwili inne wyniki, które padły, bo przecież w trakcie meczu ich nie znaliśmy. Utrzymaliśmy to czwarte miejsce, jednak nie to było naszym celem, było nim zdobycie dziewięciu punktów w trzech ostatnich kolejkach i do tego się należy odnosić i zastanawiać, dlaczego tak nie jest i już nie będzie. W tej chwili zostały nam dwa mecze, ale do spotkania następnego mamy trochę czasu i wracamy do Ligi Mistrzów, będziemy walczyli z Włochami. Mimo nie najlepszej sytuacji swojego zespołu zawodnik nie krył wiary w odwrócenie złej karty. – Trochę dużo tych porażek, mam nadzieję że w tym roku rzeczywiście w fazie play-off zaskoczymy, tak jak miało to miejsce w poprzednim roku.

Zupełnie inne nastroje po wczorajszym meczu panowały w kieleckim obozie. – Odczarowaliśmy tę halę, zawszę się mówiło, że nie możemy wygrać u siebie. Tym razem się udało, i to właśnie z Rzeszowem po ostatnich porażkach – podkreślał Grzegorz Kokociński. Wywalczone w starciu z rzeszowianami punkty pozwoliły kielczanom utrzymać cenne siódme miejsce w tabeli. – Nie możemy liczyć na innych, możemy liczyć tylko na siebie, jest sytuacja jaka jest. Dół tabeli tak naprawdę nie był jeszcze pewny. Wydaje mi się, że przez to zwycięstwo zapewniliśmy sobie udział w play-offach, co było celem stawianym przed sezonem. A w play-offach wszystko jest możliwe – dodał środkowy Effectora Kielce, podkreślając, że faza zasadnicza jeszcze się nie skończyła. – Nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa, gramy z Bełchatowem, Kędzierzynem, a po meczu z Rzeszowem nie powiem, żebyśmy byli na straconej pozycji – zakończył zawodnik.



* rozmawiał Bartłomiej Wisz (Polskie Radio Rzeszów)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-01-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved