Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > I liga M: BBTS niczym feniks z popiołów

I liga M: BBTS niczym feniks z popiołów

fot. archiwum

Po dwóch setach Camper Wyszków już był w ogródku, już witał się ze zwycięstwem w Bielsku-Białej. Jednak od trzeciego seta inicjatywę na boisku przejął BBTS, który ostatecznie wygrał 3:2. Goście porażkę okupili kontuzją Kamila Kacprzaka.

Już pierwsze akcje hitu czternastej kolejki były bardzo zacięte. Po bloku Gacy gospodarze odskoczyli od przeciwników na dwa oczka (5:3), ale już chwilę później na świetlnej tablicy widniał remis (5:5). Zbicie ze środka Świrydowicza sprawiło, że to przyjezdni objęli prowadzenie (10:8). Po kilku kolejnych akcjach podopieczni Jana Sucha uzyskali nawet trzypunktową przewagę (12:9). Lecz bielszczanie nie zamierzali odpuszczać. Ich ambitna gra przyniosła efekt, bowiem po asie serwisowym Lewińskiego doprowadzili do remisu (14:14). Przez następne minuty trwała walka cios za cios, ale blok na Błońskim spowodował, że wyszkowianie wygrywali 19:17. Wówczas wydawało się, że Camper kontroluje boiskowe wydarzenia (22:20), ale niepowodzenie Kaczorowskiego dało gospodarzom kolejny remis w tym spotkaniu (22:22). Jednak chwilę później zrehabilitował się ten sam zawodnik, dając przyjezdnym piłki setowe (24:22). Wówczas pozytywne nastroje w wyszkowskich szeregach zmąciła kontuzja Kamila Kacprzaka, którego na boisku zastąpił Paweł Kaczorowski. Ale goście i tak pierwszą odsłonę rozstrzygnęli na swoją korzyść i objęli prowadzenie w meczu (25:22).

Pierwsze akcje drugiej partii były bardzo zacięte, żadna z drużyn nie potrafiła odskoczyć od przeciwnika chociażby na dwa oczka. Ta sztuka jako pierwszym udała się przyjezdnym, którzy po bloku na Wołoszu wygrywali 8:6. Skuteczna kontra Kaczorowskiego zwiększyła prowadzenie Campera do trzech punktów (10:7). Wówczas w poczynania podopiecznych Janusza Bułkowskiego wkradło się trochę nerwów, zaczęli oni popełniać błędy, co od razu przełożyło się na wynik (10:15). W kolejnych akcjach goście nie zamierzali zwalniać tempa. Po udanej kontrze Wójcika prowadzili już 18:12. Dobra gra Błońskiego oraz czapa na Kaczorowskim pozwoliły bielszczanom zniwelować część strat (18:20). Jednak chwilę później blokiem zrewanżowali się przyjezdni, dzięki czemu wciąż mieli dość bezpieczną przewagę nad rywalami (22:19). W końcówce obraz gry nie uległ już zmianie. Gospodarze nie znaleźli już skutecznych argumentów, by odwrócić losy tego seta, a ich przegrana 22:25 spowodowała, że znaleźli się w trudnej sytuacji po dwóch partiach.

Początek trzeciego seta nie różnił się zbytnio od poprzednich odsłon. Oba zespoły walczyły w nim oko za oko, ząb za ząb. Przyjezdni wyszli nawet na prowadzenie 9:7. Wówczas widmo porażki zajrzało w oczy siatkarzy BBTS-u, dlatego zerwali się oni do odrabiania strat. Po chwili na świetlnej tablicy widniał remis, a błąd Campera sprawił, że podopieczni trenera Bułkowskiego zyskali dwa oczka przewagi nad przeciwnikami (13:11). W kolejnych minutach gospodarze zaczęli grać skuteczniej w ataku, sprzyjało im również szczęście, a Kaczorowski pomylił się w ataku. Wówczas o czas dla swoich zawodników poprosił Jan Such (15:18). Jednak nie przyniósł on efektu, bowiem gospodarze wyraźnie złapali wiatr w żagle (21:16). W końcówce wyszkowianie próbowali jeszcze coś zmienić w swojej grze, lecz pojedyncze udane ataki Świrydowicza czy Kaczorowskiego to było zbyt mało, by odrobić straty (20:23). Ostatecznie ta część meczu padła łupem bielszczan 25:20.

Zwycięstwo w trzecim secie wyraźnie podbudowało gospodarzy, którzy od mocnego uderzenia rozpoczęli kolejną odsłonę. Najpierw Gaca dał im niewielkie prowadzenie (5:3). Wzrosło ono do sześciu punktów po asach serwisowych w wykonaniu Wołosza (10:4). Sygnał do odrabiania strat dał gościom Świrydowicz, ale chwilę później ekipa z Beskidów ponownie kontrolowała boiskowe wydarzenia (14:8). Zmiany dokonane przez trenera Sucha przyniosły tylko częściowy efekt, bowiem jego podopieczni odrobili część strat, ale nie potrafili doprowadzić chociażby do remisu (13:16). Skuteczna kontra Błońskiego wyraźnie przybliżyła bielszczan do tie-breaka (19:15). Od tego momentu uwidoczniła się dominacja BBTS-u, natomiast wyszkowianie popełniali za dużo błędów, co w konsekwencji przełożyło się na pewne zwycięstwo gospodarzy (25:17).

W decydującej partii podopieczni trenera Bułkowskiego nie zamierzali zwalniać tempa. Po asie serwisowym Błońskiego odskoczyli od przeciwników na dwa oczka (3:1). Goście mieli szansę na doprowadzenie do remisu, ale dobra gra w bloku bielszczan spowodowała, że wciąż utrzymywali wypracowaną wcześniej przewagę (5:3). O tym, że niewykorzystane okazje się mszczą, szybko przekonali się wyszkowianie, którzy po zbiciu Kwasowskiego przegrywali już 3:7. Jednak przyjezdni nie zamierzali się poddawać. Po zmianie stron tracili już tylko jedno oczko (7:8), a chwilę później na świetlnej tablicy widniał remis (8:8). Zbicie Lewińskiego dało BBTS-owi ponownie znaczną przewagę (12:9). W końcówce bielszczanie nie dali już się dogonić. Ostatecznie tie-break zakończył się sukcesem gospodarzy 15:12.

BBTS Bielsko-Biała – Camper Wyszków 3:2
(22:25, 22:25, 25:20, 25:17, 15:12)

Składy zespołów:
BBTS: Macionczyk, Lewiński, Gaca, Kalembka, Wołosz, Błoński, Swaczyna (libero) oraz Kwasowski, Kurek i Michor
Camper: Woroniecki, Kaczorowski Ł., Świrydowicz, Szulik, Kacprzak, Wójcik, Obrębski (libero) oraz Kaczorowski P., Zalewski, Kozłowski, Główczyński i Zrajkowski



Zobacz również:
Wyniki 14. kolejki oraz tabela I ligi mężczyzn

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-01-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved