Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > inne > Simon Tischer: W Rosji harowaliśmy jak zwierzęta

Simon Tischer: W Rosji harowaliśmy jak zwierzęta

fot. archiwum

- To prawdziwy profesjonalista, który nie oszczędza nas, ale i siebie. Jest zwolennikiem ciężkiej pracy - mówi o swoim trenerze w Jastrzębskim Węglu, Lorenzo Bernardim, rozgrywający tej drużyny, Simon Tischer. Dziś jastrzębianie zagrają z AZS Olsztyn.

Simon Tischer bardzo sobie chwali współpracę z trenerem Lorenzo Bernardim w zespole z Jastrzębia Zdroju. – To prawdziwy profesjonalista, który nie oszczędza nas, ale i siebie. Jest zwolennikiem ciężkiej pracy. Ma szansę stać się wielkim także w tej nowej roli, choć nadal jest niesamowitym zawodnikiem – opowiada rozgrywający, który wcześniej współpracował także m.in. z Plamenem Konstantinowem.Z Plamenem, zanim stał się moim trenerem, grałem dwa lata w Iraklisie. W Zirracie Ankara zaczynał pracę jako szkoleniowiec. To prawdziwy profesjonalista, możesz z nim zawsze porozmawiać, ma otwarty umysł. Pomagaliśmy sobie w Turcji, bo ja byłem kapitanem Zirratu.

W reprezentacji Niemiec przed Vitalem Heynenem selekcjonerem był Raul Lozano. W pewnym momencie atmosfera w zespole nie byłą najlepsza i zdecydowano się pożegnać z Argentyńczykiem. – Przyznaję, że w Niemczech końcówka pracy Lozano nie była przyjemna. Oczywiście on nam bardzo pomógł, lecz potem coś się zepsuło. Proszę mnie jednak nie ciągnąć za język, nie będę na niego nadawał, on nie jest już naszym selekcjonerem. Były dobre czasy, pomógł nam, jednak zmiana była potrzebna. Wyjechał i kropka – mówi Tischer, który zauważa także postępy, jakich dokonała w ostatnim czasie jego drużyna narodowa. – Potęgą nie jesteśmy, lecz dużo się nauczyliśmy. Ostatni rok był chyba tym najlepszym, bo awansowaliśmy do czołowej dziesiątki rankingu FIVB, pojechaliśmy na igrzyska. Jednak i tak nie mamy prawa równać się z Polakami. Możemy myśleć co chcemy, jednak gdy przychodzi ważny turniej, zawsze przegrywamy. Jak wy z nami w piłkę.

Przed przyjściem do Jastrzębia Tischer występował na parkietach rosyjskiej Superligi, w zespole z Krasnodaru. – W Rosji, szczególnie na początku, miałem kłopoty z zaadaptowaniem się do życia. Ludzie trzymali dystans, musieli mnie najpierw lepiej poznać. Czułem się dziwnie, niczym odmieniec. Ale potem przekonałem ich, dzień po dniu, że nie jestem taki zły. No i oczywiście był problem z komunikowaniem się po angielsku. W Rosji w tym języku nie mówi niemal nikt – opowiada zawodnik. Można powiedzieć, że była to swojego rodzaju szkoła życia. – Tam jest zupełnie inaczej niż w Polsce. Są olbrzymie wymagania. Nawet rosyjscy zawodnicy tego nie wytrzymywali. Trener był tak ostry, że harowaliśmy jak zwierzęta. Nikt się oczywiście nie przejmował taki „pierdołami” jak odpoczynek czy czas na regenerację. No i potem pojawiało się wiele kontuzji. Prywatnie Simon Tischer przyjaźni się z kolegą z reprezentacji, Jochenem Schoepsem, który w Asseco Resovii jest głównie zmiennikiem Zbigniewa Bartmana. Tischer jest spokojny o to, że Schoeps mógłby się obrazić za to, że jest rezerwowym. – Jochen jest pracownikiem Resovii, a nie jej wrogiem! Na pewno się też nie podda ani nie obrazi! Jochen będzie pracował na treningach za dwóch. Gdy tylko trener będzie go potrzebował, będzie gotów. To taki typ człowieka. Mądry nie tylko jako zawodnik. Imponuje mi jego spokój.



* wywiad Kamila Składowskiego czytaj także w „Przeglądzie Sportowym”

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
inne, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-01-18

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved