Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Piotr Nowakowski: Nie będziemy załamywać rąk

Piotr Nowakowski: Nie będziemy załamywać rąk

fot. Cezary Makarewicz

Mimo przegranej 0:3 z mistrzem Włoch w meczu LM Resovia Rzeszów postraszyła rywala. - Te pierwsze dwa sety i końcówkę meczu trochę "sfrajerzyliśmy". Mieliśmy dużo niewykorzystanych sytuacji, brakowało chłodnej głowy - mówił po meczu Piotr Nowakowski.

Początkowo spotkanie z mistrzem Włoch toczyło się po waszej myśli. W końcówkach poszczególnych partii do głosu doszli rywale. Pozostało poczucie straconej szansy?

Piotr Nowakowski: – Prawdę mówiąc, te pierwsze dwa sety i końcówkę meczu trochę „sfrajerzyliśmy”. Mieliśmy dużo niewykorzystanych sytuacji, szczególnie w tej drugiej partii trochę brakowało, trudno powiedzieć czego dokładnie… być może chłodnej głowy. Z pewnością spotkanie potoczyłoby się inaczej, gdybyśmy do końca utrzymali tę chłodną głowę. O naszej porażce zadecydowały niuanse w końcówkach poszczególnych setów.

Nie można chyba mówić o braku siły w ataku lub osłabieniu kadrowym? Potwierdziło się, że w Rzeszowie jest stabilna dwunastka. Zmiennicy stanęli na wysokości zadania?



– Chwała dla nich, że wcześniej przyjęli tę rolę zmienników, a teraz prezentują się z bardzo dobrej strony w wyjściowym składzie. Siła w ataku była utrzymywana, podobnie jak miało to miejsce w poprzednich spotkaniach w naszym wykonaniu. Włosi nie postraszyli nas zbytnio zagrywką, być może ta nasza hala im nie do końca „leżała”. U siebie na pewno będą serwować lepiej i pewniej.

Wygrana w meczu u siebie miała być kluczową dla pozytywnego rozstrzygnięcia rywalizacji. Pokonanie Maceraty na wyjeździe będzie wyzwaniem, do awansu nie wystarczy wygrana w meczu…

– Równie trudno byłoby wygrać sam złoty set, po ewentualnej wygranej u siebie i porażce w meczu we Włoszech – trudno byłoby się nam pozbierać. Teraz nie będziemy załamywać rąk, postaramy się na wyjeździe pokazać z jak najlepszej strony. Zagramy co najmniej tak dobrze jak u siebie. Mam nadzieję, że forma w tym czasie będzie podobna to tej, jaką prezentowaliśmy.

Presja ciążąca na was nie będzie tak odczuwalna?

– Podpisując kontrakt, decydowaliśmy się na grę pod presją. To nieodzowny element pracy sportowca, także presja wciąż będzie na nas ciążyła. Jednak jako profesjonaliści nie będziemy o niej myśleć.

Przed wami walka na europejskich parkietach, mecze ligowe i turniej finałowy Pucharu Polski. Przy sporym natężeniu spotkań czasu na odpoczynek czy regenerację nie będziecie mieć zbyt wiele.

– Wolę rozgrywać więcej spotkań, niż wyczekiwać cały tydzień na kolejny mecz, więc natężenie jest dla mnie jak najbardziej w porządku. Może dla zdrowia niekoniecznie, ale nie grając tych meczów i tak musielibyśmy trenować, więc sytuacja byłaby podobna. Także osobiście nie narzekam.

* rozmawiała Edyta Bańka (Strefa Siatkówki)

 

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-01-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved