Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Liga Mistrzów: Zmienne szczęście polskich drużyn

Liga Mistrzów: Zmienne szczęście polskich drużyn

fot. archiwum

We wtorek i środę rozegrano I rundę fazy play-off Ligi Mistrzów. Z polskich zespołów triumfowały ZAKSA Kędzierzyn-Koźle oraz Skra Bełchatów. Nie udało się wygrać Resovii Rzeszów, lecz mistrzowie Polski mieli najtrudniejsze zadanie spośród całej trójki.

Apetyty na pokonanie Maceraty były w Rzeszowie duże. Rzeszowianie jednak nie sprostali zadaniu i ulegli mistrzom Włoch 0:3, choć wynik nie do końca oddaje przebieg wydarzeń na boisku. W pierwszych dwóch setach Resovia niemal od początku wysuwała się na kilkupunktowe prowadzenie, które traciła w końcówkach, minimalnie ulegając przeciwnikom. W trzeciej partii Włosi utrzymali koncentrację i nie dali już sobie wydrzeć zwycięstwa. – Decydującym elementem przy tej dość wyrównanej grze był atak ze skrzydeł, w którym wyraźnie odstawaliśmy. Nie kończyliśmy ataków z wysokiej piłki, a Macerata to robiła. Uważam, że głównie to zaważyło na wyniku – stwierdził po spotkaniu szkoleniowiec gospodarzy, Andrzej Kowal. Przed nadmiernym optymizmem przestrzegał jednak trener Lube Banca Macerata, Alberto Giuliani. – Pomimo naszego zwycięstwa wiemy, że rywalizacja jeszcze nie jest skończona. We własnej hali musimy zaprezentować się z dobrej strony – mówił Włoch. Przyjezdnych do zwycięstwa poprowadził Ivan Zaytsev, zdobywca 16 oczek. W szeregach Resovii tyle samo punktów zapisał na swym koncie Jochen Schöps.

Inny przedstawiciel naszego kraju w rozgrywkach Ligi Mistrzów, Skra Bełchatów, w czterech setach pokonał na wyjeździe Arkas Izmir. Bełchatowianie największe problemy mieli ze swoimi rywalami w drugiej partii. W pozostałych to wicemistrzowie Polski byli górą, a w czwartym secie zdemolowali wręcz zespół turecki, pozwalając ugrać mu zaledwie 13 punktów. Z postawy swojej drużyny zadowolony był trener Jacek Nawrocki. – Zagraliśmy bardzo dobrze taktycznie, ale zdajemy sobie sprawę, że jesteśmy dopiero w połowie drogi. Aby awansować, musimy jeszcze w przyszłym tygodniu wygrać drugi mecz w Polsce – tłumaczył szkoleniowiec. Najskuteczniejszym zawodnikiem w polskiej ekipie był powracający do wysokiej dyspozycji po kontuzji Aleksandar Atanasijević, zdobywca 25 punktów. Po stronie gospodarzy 23 oczka zdobył kolumbijski „wieżowiec” – Liberman Agamez.

Trzech setów potrzebowali podopieczni Daniela Castellaniego, by pokonać na własnym boisku belgijski Noliko Maaseik. Mecz, poza pierwszym setem, wcale jednak nie był jednostronnym widowiskiem, czego dowodem mogą być wyniki w setach drugim i trzecim, rozgrywanych na przewagi. W ostatniej partii ZAKSA przegrywała już nawet kilkoma punktami, ale potrafiła wyrównać wynik i przechylić szalę zwycięstwa na własną korzyść. – Jestem szczęśliwy, że wygraliśmy. Zespół Noliko sprawił wiele kłopotu mojej drużynie. W naszej grze pojawiło się zbyt dużo błędów, to się nie może powtórzyć, jeżeli chcemy wygrać kolejne spotkanie z mistrzem Belgii – mówił po tym pojedynku trener Castellani. Zdecydowanym liderem kędzierzynian był Brazylijski przyjmujący, Felipe Fonteles, który zdobył dla swojej drużyny 17 punktów, notując przy tym aż 63-procentową skuteczność w ataku.



Blisko sprawienia sensacji byli zawodnicy Berlin Recycling Volleys, którzy ulegli Zenitowi Kazań dopiero po tie-breaku. Niemiecka drużyna prowadziła już nawet 2:1 w setach, ale utytułowani rywale zwarli szyki i wygrali wysoko czwartą partię. Kiedy wydawało się, że piąta odsłona będzie tylko formalnością, gospodarze po raz kolejny zaskoczyli Rosjan i wyszli na prowadzenie 10:7. Ostatecznie Zenit zdołał wyrównać i w emocjonującej końcówce pokonał rywala 18:16. Tradycyjnie już najwięcej punktów dla przyjezdnych zdobył Maksim Michajłow (23). Z dobrej strony pokazał się także Jewgienij Siwożelez, który zapisał na swoim koncie 18 oczek. W szeregach dzielnie walczących berlińczyków prym wiedli: australijski atakujący Paul Carrol (24 punkty) oraz Robert Kromm (20 punktów).

Ciekawe spotkanie obejrzeli kibice w Moskwie, gdzie miejscowe Dynamo zmierzyło się z Trentino Volley. Gospodarze wygrywali już 2:0, lecz Włosi zdołali odrobić straty i o wyniku zadecydował tie-break wygrany przez ekipę Bartosza Kurka 15:12. Polski przyjmujący rozegrał całe spotkanie w barwach Dynama i zdobył 17 punktów, co było drugim rezultatem w zespole. Najwięcej oczek zapisał na swoim koncie Paweł Krugłow – 27. Po stronie przyjezdnych prym wiodło wielkie trio – Juantorena/Kazijski/Stokr. Wspomniana trójka zdobyła po 16 punktów, ale nie pozwoliło to na wywiezienie ze stolicy Rosji zwycięstwa.

Jednostronne spotkanie rozegrane zostało w stolicy Słowenii – Lublanie. ACH Volley uległ w stosunku 0:3 Bre Banca Lannutti Cuneo. Największe emocje zawodnicy obu drużyn dostarczyli bez wątpienia w trzeciej odsłonie potyczki. Włosi szybko wysunęli się na prowadzenie 8:1, ale na drugiej przerwie technicznej przegrywali już 15:16, a później 17:21. Miejscowi nie zdołali wykorzystać ogromnej szansy i w rezultacie ulegli faworyzowanemu rywalowi 23:25. Najlepszym graczem Cuneo był atakujący reprezentacji Bułgarii, Cwetan Sokołow (21 punktów). W ekipie prowadzonej przez Lukę Slabe po osiem punktów zdobyli Alen Sket i Mory Sidibe.

Zobacz również:
Wyniki I rundy play-off Ligi Mistrzów

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2013-01-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved