Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Magdalena Śliwa: Chciałybyśmy sprawić niespodziankę

Magdalena Śliwa: Chciałybyśmy sprawić niespodziankę

fot. Bogusław Krośkiewicz

Po meczu w Legionowie z przystankiem na przepakowanie się w Dąbrowie Górniczej siatkarki Tauronu wyleciały do Turcji, gdzie w Pucharze CEV zagrają z Fenerbahce Stambuł - W Turcji chciałybyśmy sprawić niespodziankę - mówi Magdalena Śliwa.

Do Dąbrowy Górniczej jadą dwa punkty. Z pewnością liczyłyście na więcej.

Magdalena Śliwa: Same sobie jesteśmy winne takiej sytuacji, gdyż nie zagrałyśmy tego, na co nas stać. Dodatkowo prześladowała nas przez całe spotkanie zagrywka. Raz, że nie była ona mocna, dwa, że sporo serwisów psułyśmy. To powodowało, że ta niemoc siedziała w naszych głowach, przez co bałyśmy się ryzykować w polu serwisowym. Pozostała część meczu w naszym wykonaniu była w porządku. Fajnie, że dziewczyny w czwartej partii odrobiły dużą stratę, a następnie wygrały seta. Tie-break miałyśmy już pod kontrolą. Cieszę się, że okazałyśmy się zespołem, który bardzo dobrze walczy. Dzięki temu wywiozłyśmy z Legionowa dwa punkty, a trzeba przyznać, że rywal do łatwych w tym spotkaniu nie należał.



To falowanie uzależnione było właśnie od waszej zagrywki?

– W pierwszej partii zepsułyśmy sporo serwisów. Nie wiem ile ich było w drugim secie, ale zaczęłyśmy w nim zagrywać dużo mocniej. Przez to zespół z Legionowa miał problemy z przyjęciem, a nasza gra miała tak wyglądać od samego początku. Nie wiem, co się stało. Najwyraźniej coś się zacięło, gdyż kto nie poszedł na zagrywkę, dawał ciała.

To zwycięstwo było o tyle ważniejsze, że nie w pełni zdrowia były aż trzy zawodniczki Tauronu.

Tak, byłyśmy osłabione, przez co musiałyśmy zagrać w mocno okrojonym składzie. Dziewczyny, które grały, również są podziębione. Co ciekawe, dawno w tak „polskim” składzie nie zagrałyśmy, gdyż na boisku przebywały same Polki. To kolejne powody do zadowolenia, gdyż siatkarki, które trochę mniej grają, pokazały w tym meczu, że są bardzo ważne dla zespołu i że możemy na nie liczyć w każdym momencie. Mam tu na myśli przede wszystkim Joasię Szczurek, która po dłuższym staniu w kwadracie weszła na boisko i czego się nie dotknęła, to kończyła. Ale nie tylko… Bo dobrą zmianę dały Joasia Kaczor i Kasia Zaroślińska. Obie wymieniały się, mając świetne okresy gry. W tym meczu pokazałyśmy, że jesteśmy drużyną, na którą trener zawsze może liczyć!

Nie było czasu na odpoczynek, bo zaraz był wyjazd na mecz Pucharu CEV.

– Po powrocie do domu musiałyśmy przeprowadzić trening, a wcześnie rano w poniedziałek czekał nas wylot do Turcji. Dzisiaj gramy już mecz, także tego czasu naprawdę było mało. Ale takie są uroki europejskich pucharów. Nic na to nie poradzimy.

Jakie nastawienie na mecz w Stambule?

– Jedziemy walczyć, bo trzeba walczyć! Wiadomo, że przeciwnik personalnie jest mocniejszy, ale wszystko zależy od dyspozycji danego dnia. My kobiety różnie jesteśmy dysponowane…(śmiech) W Turcji chciałybyśmy sprawić niespodziankę.

Nawet po takim horrorze jak w Legionowie?

– Nawet po takim (śmiech). Wyciągniemy wnioski z pewnych rzeczy i na pewno w tym spotkaniu (Pucharu CEV – przyp. red.) zagramy lepiej.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary, Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-01-15

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved